Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

czuć z Kościołem...

2012-02-11

Mili Moi...

Rekolekcje zakończone, a ja już szczęśliwie w domku... Rozpakowany, najedzony, gotów do lektury wieczornej... Nie lubię pożegnań, rozstań i tego wszystkiego, co z nimi związane. Kilka dni razem i potem już trudno się odnaleźć "oddzielnie". W domu tak cicho...

A dziś nieprawdopodobne spotkanie. Z Wiktorią... Bożesztymój... Jeździliśmy kiedyś, bardzo dawno temu, na te same kolonie dla dzieciaków niedowidzących. Ona była z Włocławka. A dziś "matka Polka", mąż, praca... Ostatnio widzieliśmy się z dziesięć lat temu na ślubie wspólnych znajomych. A dziś udało nam się na szybko wypić kawkę i obiecać sobie, że następne spotkanie nie będzie za 10 lat...

To, co dziś Słowo nam mówi o czynie Jeroboama, rodzi rzeczywiście oburzenie. Pozwala on sobie na najgorszy grzech - bałwochwalstwa. Sam ustanawia kapłanów - każdy, kto chciał, mógł nim zostać. A wszystko to z prozaicznych, politycznych, powierzchownych i niegodziwych względów. Ale dużo smutniejsze jest to, że lud ulega tym decyzjom. Świadczy to tylko o jakimś braku duchowego wyrobienia i o bardzo powierzchownej wierze. Próbuję sobie wyobrazić komentarze... - a właściwie to dobrze się stało... przecież tak daleko mieliśmy do tej Jerozolimy... czy Pan Bóg nie chciałby naszej wygody i oszczędności czasu?... przecież nie będzie drobiazgowy... Może takie, a może inne... Cała sytuacja świadczy jednak o wielkiej letniości ludu. A od letniości już tylko krok do lekceważenia, a stamtąd już blisko do niewiary.

Pomyślałem sobie jak wiele osób, mieniących się wierzącymi, żyje dzisiaj w podobny sposób. Jak wielu mówi - przecież to nie ważne... Krzyż w urzędzie, religia w szkole, telewizja czy radio katolickie, książka czy prasa, spowiedź częstsza, niż raz w roku, a komu to potrzebne? Przecież to drobiazgi, to nie ważne, to niewiele znaczy... Ale co dla owych ludzi ma znaczenie? Co kryje się pod zgrabnymi słowami - Boga trzeba mieć w sercu, wiara to moja osobista sprawa, jestem katolikiem, ale nie "mocherem"? Czy kwestionując wartość "drobiazgów" rzeczywiście ocalają "kamienie milowe". Obawiam się, że to iluzja... Jezus powiadał, że kto jest wierny w małych rzeczach, będzie zdolny zmierzyć się również z wielkimi. I w tę stronę to działa...

Jak łatwo od pozorów "nowoczesnego chrześcijaństwa" (które nie będzie przecież zajmowało się banałami, bo na to jesteśmy za mądrzy) przejść do lekceważącego ignorowania, a stamtąd do swoich pomysłów na "człowieka wierzącego". Wówczas kategorie posłuszeństwa, wierności, trwania nie mają już żadnego znaczenia. Liczę się ja i moje pomysły... A Bóg? Przecież On taki dobry, taki sympatyczny, taki łagodny... na pewno nie będzie się gniewał...

Od kilku dni nieustannie chodzi mi po głowie słowo "czujność". Nie jest ona tym samym, co nieufność, czy podejrzliwość. Ale jednak wydaje się być dziś szczególnie cenna, żeby nie dać się zwieść "Jeroboamom współczesności", którzy pod pozorem "przemyślanych udogodnień", zapewniając, że "nie walczą z Bogiem", zwodzą i sieją zamęt. Ta czujność winna być połączona z wiernością nauczaniu Kościoła, do którego zaufanie chyba dawno nie było tak podważane jak dziś, a którego trzeba nam strzec z całą gorliwością. Wszelkie wątpliwości należy rozwiązywać z Kościołem i w Kościele, bo to jest dowód na zrozumienie woli Chrystusa, który w tej wspólnocie, a nie w innej postanowił prowadzić nas do zbawienia. Tylko ta wierność chroni przed lekceważeniem i niewiarą. Ale walkę z letniością, z której wszystko bierze swój początek, każdy musi prowadzić w swoim sercu. Bo nikt nas w tym nie zastąpi i nie zrobi tego za nas...

Trwając wiernie przy Chrystusie i przy Jego Ciele, którym jest Kościół można doświadczyć niejednego cudu, czego dowodem dzisiejsza Ewangelia. Trwali trzy dni... I nie odeszli złaknieni, choć nic nie wskazywało, żeby na tym pustkowiu ich głód mógł być zaspokojony. Jezus się troszczy o tych, którzy trwają wiernie. Zawsze się o nich troszczy...

PS. Nowa galeria zdjęć rekolekcyjnych... Zapraszam:)