Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

uświniony...

2012-01-30

Mili Moi...

Wczorajszy, pracowity dzień kaznodziejski w Lęborku odszedł już do przeszłości. Ale Lębork to też zawsze dobre spotkania - Łukasz i Sylwia, Andrzej i inni niesieni w sercu, którzy znaleźli się tam w różnych okolicznościach. A dziś w związku z tymi wczorajszymi wysiłkami, nastąpił dzień odpoczynku, który jednakowoż spożytkowałem pożytecznie. Otóż właściwie przeczytałem dwie pozycje książkowe. Jedna to rozmowa z kardynałem Tarsicio Bertone o siostrze Łucji, wizjonerce z Fatimy, druga to ksiązka o. Badeniego - "Uwierzcie w koniec świata". Miałem dziś naprawdę głod czytelniczy, co mnie strasznie ucieszyło. I cały dzień spędziłem z książką w ręku. Ale niestety już jutro trzeba przystąpić do działań innego rodzaju. Wszak za kilka dni rekolekcje powołaniowe u sióstr w Warszawie, a jeszcze przed nimi nagranie komentarzy do Słowa na niedziele Wielkiego Postu... Nad wszystkim trzeba posiedzieć, bo samo się nie zrobi:)

A dziś myśl o... upokorzeniach. Jak bardzo musiała być upokarzająca ta sytuacja dla króla Dawida, o której mówi nam dzisiejsze Słowo. Musi uciekać przed własnym synem, a co więcej, ubliża mu jegomość, który nieco rozmija się z prawdą, a ponadto jego status jest dużo niższy od majestatu króla... To powoduje w sługach Dawida wręcz pragnienie, żeby go skrócić o głowę... Ale Dawid zachowuje pokój wewnętrzny i znów zaskakuje swoim nadprzyrodzonym widzeniem rzeczy. Skoro Pan na nas to dopuszcza, to naszą rolą jest to znieść... Pan ma w tym plan... Być może On doda nam sił, żeby to udźwignąć...

Ale z pewnością upokorzenie króla w żaden sposób nie może się równać z upokorzeniem, którego doświadcza opisywany w Ewangelii Gerazeńczyk. Wyizolowany ze społeczności, mieszka w grobach - budzi wstręt i lęk pośród ludzi, którzy nie są w stanie w żaden sposób nad nim zapanować. Mieszka w grobach, co jest wyraźną oznaką jego kondycji - człowiek umarły za życia. Wydaje się, że demon osiągnął swój cel - uśmiercił człowieka w jego najgłebszej, duchowej warstwie, odebrał mu rozum i wszelkie poważanie w społeczności, zniszczył go...

Nie wiemy w jakim kontekście dokonało się opętanie, ale biorąc pod uwagę doświadczenie wieków, wiemy już dziś, że rzadko dokonuje się ono bez współudziału opętanego, a często przy jego dużej otwartości na złego. Wszak współpraca z demonem rozpoczyna się w chwili ulegania jego pokusie i może być posunięta aż do rozmiarów opisywanych dziś w Słowie. Nie chcę bezpodstawnie oskarżać owego człowieka o coś, czego być może nie popełnił. To tylko hipotezy, które nie są najważniejsze dla całej opowieści. Wszak to, co najbardziej rzuca się w oczy to upokorzenie, z którego wyzwala go Jezus. Gerazeńczyk znajduje się już w takiej kondycji, że sam sobie pomóc nie może. Pomoc może przyjść tylko z zewnątrz i uwolnienie może się dokonać tylko mocą, która nieskończenie wykracza poza metalowe łańcuchy, czy kajdany mające go wcześniej poskromić...

Jezus nie dyskutuje z demonem. Mówi milcz i wyjdź... I po chwili widzimy człowieka ubranego i pełnego pokoju. O dziwo, ten widok chyba najbardziej niepokoi zbiegające się tłumy...

A to, co najbardziej mnie porusza w tej historii, to fakt, że demon wchodzi w świnie i jest mu tak samo dobrze jak w człowieku. Pisałem już nie raz o tym - ważne, żeby to żyło i ważne, żeby można było to uśmiercić. Wszak to jest cel działania demona. Skąd zatem ta nasza skłonnośc do wchodzenia w diabelskie upokorzenia? Wszak doskonale wiemy, jak czujemy się po popełnionym grzechu - wtedy naszym mieszkaniem stają się groby, miejsca, gdzie nie ma życia, wtedy doświadczamy wyizolowania, bo tak ciężko spojrzeć w oczy ludziom, których nasz grzech dotknął, wtedy doświadczamy wstydu, który nie pozwala klękać do modlitwy, bo przecież On wie... A jednak, kiedy demon przychodzi w postaci powabnej pokusy, po raz kolejny dajemy się złapać... Czego brakuje? Ineligencji, siły woli, rozeznania, konsekwencji, stanowczości, wiary? Możnaby z pewnością tak mnożyć... Bo czegoś z pewnością brakuje...

A może świadomości, że "Boże upokorzenia" mają za zadanie dźwignąć człowieka, wskazać mu prawdę o nim samym, ale nie po to, aby zmiażdżyć, obudzić świadomość miłosnej zależności od Boga i przyprowadzić do Niego. "Diabelskie upokorzenia" zaś mają zawsze na celu zniszczenie - przede wszystkim relacji z Bogiem, bo częstokroć ich kierunek to rozpacz. Demon tuż po chwili przyjemności z lubością pokazuje nam jak "uświnieni" jesteśmy, dowodząc, że na "coś takiego" Bóg nie może patrzeć z miłością... Podły kłamca... To właśnie dla "czegoś takiego" Jezus umarł w męczarniach. Dokonał tego, żeby upokorzenia diabła straciły swoją niszczycielską moc. Myślę sobie, że dzisiejszy ewangeliczny bohater, Gerazeńczyk, chciałby powiedzieć nam wszystkim po prostu - nie idźcie tą drogą, nie wchodźcie w relacje z demonem, nie dajcie się zwieść... Bo egzorcyści mają już wystarczająco dużo roboty...