Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

kim On jest???

2012-01-28

Mili Moi...

Dziś, kiedy żyjemy w czasach redefiniowania wszystkiego, zmiany znaczeń wielu słów, cz też nieporozumień co do sensu wyrazów (np. miłość prawie dla każdego oznacza coś innego), nie jest bezsensownym postawienie pytania o to kim jest Jezus Chrystus?

 

Może trzeba by je nawet uszczegółowić, pytając kim Jezus jest konkretnie dla ciebie, co ty o Nim wiesz, jak Go rozumiesz…?

To jest pytanie szalenie ważne nie tylko dla płaszczyzny naszej wiary, ale również dla całego naszego życia. Tych odpowiedzi może być całe mnóstwo, ale rzućmy okiem na kilka.

 

Nikim… Jezus jest nikim szczególnym dla mnie. Taka odpowiedź (miejmy nadzieję poparta jakimś głębszym namysłem) prowadzi albo do stania się Jego przeciwnikiem, czyli wejścia konkretnie w misję demona, albo do obojętności. A ta jest chyba jeszcze gorsza – znam twoje czyny, mówi Pan, że ani zimny, ani gorący nie jesteś… Letniość to temperatura rozkładu…

 

Czy taka postawa grozi tylko ludziom niewierzącym? Ależ nie…  Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą. Jk 2, 19… Można być wierzącym, a stać bardziej po stronie złego… Czy to się zdarza mało inteligentnym, słabo wykształconym? Ależ nie – dziś demon woła – wiem kim jesteś Święty Boży…

 

Można zatem być człowiekiem inteligentnym i wierzącym, a owa wiara nie będzie miała żadnego wpływu na moje życie

 

Być może Jezus jest dla mnie kimś ważnym, ale na zasadzie wielkiego człowieka, cudotwórcy, filantropa – historia i przeszłość – Ewangelie to piękna baśń, msza niedzielna, to taki łącznik społeczności, fakt socjologiczny, inne sakramenty to piękne tradycje, które warto kultywować…

 

I znów wiara nie ma żadnego znaczenia w moim życiu – ona się po prostu na to życie nie przekłada. Wszystko jest na zewnątrz, jakoś poza mną, nie mam serca i większego zainteresowania sprawami Kościoła. Co do nauczania jestem wybiórczy – pewne rzeczy mi się podobają, a pewne nie. To ja ostatecznie decyduję o swoim życiu… Ja jestem bogiem.

 

Ale może wreszcie trzeba powiedzieć, że Bóg jest na pierwszym miejscu w moim życiu. Wtedy znam Go takim, jakim przedstawia Go ewangelista Marek – zapisuje sporo faktów, które pozwalają poznać Jezusa, a jednocześnie zadziwiają ludzi – co to jest, nowa jakaś nauka z mocą.

 

Jeśli zbliżam się do takiego Jezusa, to zaczynam pragnąć i tęsknić za czymś więcej. Widzę, że „to działa”. Widzę, że moje życie wcale nie traci wolności, kiedy zachowuję Jego prawo, wręcz przeciwnie, widzę, że kiedy jestem daleko od Niego zaczynam służyć swoim własnym popędom…

 

Zaczyna mnie interesować to, co On ma mi do powiedzenia – Słowo Boże staje w centrum. Ważni są prorocy Słowa, tak jak słyszymy o nich w dzisiejszym czytaniu. Izrael był głodny Słowa, chciał go słuchać.

 

Uczę się Mu ufać, zaczynam dostrzegać, że ten świat wiary jest żywy, że to nie skostniałe obrzędy i zasady, ale tętniąca życiem wspólnota. To sprawia, że rozwijam skrzydła, że mi się chce w to wchodzić, że szukam miejsca dla siebie w Kościele… Wówczas sam chcę się zaangażować, wówczas wiem, że mogę głosić innym, bo moje życie świadczy, że warto…

 

Dlatego Paweł pisze dziś o bezżeństwie – bo ono jest jedną z dróg, dla tych najbardziej szalonych, dla najbardziej zaangażowanych. Ono pozwala podporządkować całe życie Ewangelii, włożyć całkowicie wysiłek w jej głoszenie. Czystość dla Królestwa jest darem dla niektórych, ale istnieje nawet taka forma życia. Tak ważne to przesłanie…

 

Ale dość marzeń… Pobujaliśmy w obłokach… Ile takich osób w naszych świątyniach? Dlaczego nasze kościoły nie tętnią życiem? Dlaczego takie formy zaangażowania dotyczą tak nielicznych?

Wracam do pytania podstawowego – kim On jest dla mnie i dla ciebie? Nic nie zacznie się w naszej relacji z Bogiem, jeśli będziemy ciągle wspominać Jego nakazy i zakazy, z którymi On przecież tak często się kojarzy… Żeby przejść do nich, najpierw naprawdę trzeba się zafascynować Jezusem, żeby je zrozumieć, trzeba Go uczynić wszystkim, wejść w tę relację na poważnie, poznać Go, a to się nie dokonuje inaczej, niż przez Słowo…

 

To ono jest nam głoszone i to w nim odnajdujemy Jego samego, to ono nas posyła do świadectwa i głoszenia. Taka kolejność. Nie prawo, a pośród tego wszystkiego jakiś Pan Bóg, który ma ciągle nowe uciski… Ale Kochający, który chce nas uszczęśliwić, tylko wówczas, gdy sami tego zechcemy…

 

Bóg jest tak samo realny jak ja piszący te słowa, ba, dużo bardziej, bo ja przeminę, a On będzie trwać na wieki, i jestem tu, bo On tak zechciał. Może więc warto zaufać tej nauce z mocą i uczynić z tego Boga centrum swojego życia. Jako świadek twierdzę – wszystko wówczas się zmienia… ale zawsze na lepsze…