Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

odor sanctitatis...

2012-01-26

Mili Moi...

Trwamy w rekolekcyjnym skupieniu i jak widać zwiedzamy klasztory:) Wczoraj duży klasztor pokrzyżacki... w Malborku. Cisza, spokój, ludzi właściwie wcale. A ucieszyłem się dodatkowo, bo oprowadzała nas pani przewodnik, z którą miałem już wcześniej przyjemność zwiedzać zamek i wiedziałem, że nie przynudza, ale mimo swego emeryckiego wieku prowadzi z fantazją. I rzeczywiście skorzystaliśmy... To był dobry dzień.

Dziś rano zaś złożyliśmy wizytę siostrom klaryskom, a wieczorem wszyscy wzięliśmy udział w spotkaniu wspólnoty "Syjon". Zawsze staram się zapraszać chłopaków z rekolekcji na nasze wspólnotowe spotkania. Z jednej strony w ramach oswajania z ruchami w Kościele, o których często miewają mgliste pojęcie, a z drugiej strony jako swoisty eksperyment. Jestem po prostu ciekaw na ile ich doświadczenie pierwszego kotaktu z Odnową będzie zbieżne z moim, sprzed wielu lat... I najczęściej są poruszeni, czasem zachwyceni, często bardzo żywo zainteresowani, mają wiele pytań. I to mnie cieszy...

A dziś na spotkaniu była mowa o "odor sanctitatis", zapachu świętości... Chrześcijanin to ktoś, kto śmierdzi, cuchnie nie do wytrzymania... Komu tak śmierdzi? Demonowi i światu, a przynajmniej tej jego części, która jest pod jego wpływem. Czytamy o zapachu, woni poznania Chrystusa w 2 Liście do Koryntian. To jest woń, z którą jesteśmy wysyłani w świat. Tak bardzo mi to słowo korespondowało dziś z Ewangelią, w której Jezus mówi - idźcie i głoście... Wysyła swoich uczniów do wszystkich miejsc, w które sam przyjść zamierzał. To nieprawdopodobne zadanie przygotowywania gruntu, stwarzania możliwości działania Jemu... To Słowo jest jakoś bardzo mocno powołaniowe. Daleki jestem od sugerowania powołania tym, którzy przyjeżdżają na rekolekcje do nas, ale dziś im mówiłem, w kontekście wizyty u sióstr - zobaczcie ile takich klarysek czeka na kapłanów... one ich naprawdę potrzebują i są od nich zupełnie zależne, żyjąc w klauzurze... Po wieczornym spotkaniu - zobaczcie, że ci wszyscy ludzie są spragnieni duchowego pokarmu, oni naprawdę potrzebują mądrych kapłanów, którzy ich poprowadzą...

Jeśli w ich młodych sercach Bóg rzeczywiście składa wezwanie, zaproszenie do swojej służby, to nie można zwlekać... Roboty nie zabraknie, świat czeka na woń świętości... Na ten zapach, którego demon nie znosi, na to swiadectwo, które odrzuca świat...

Jak owce między wilki, mówi dziś Jezus. Nie na misję pokoju, nie na wczasy pod gruszą, ale na trudny pojedynek, w którym łatwo się zorientować, kto jest na straconej pozycji. Gdyby nie Jezus, żaden chrześcijanin w świecie nie miałby szans... Zostalibyśmy natychmiast pożarci. Tylko Jego wyciągnięta nad nami dłoń sprawia, że nie tylko żyjemy, ale odnosimy pełne zwycięstwo, co więcej, wilki są zamieniane w owce... Nie naszą mocą, ale dzięki współpracy z Nim, który chętnie przychodzi w miejsca przygotowane... Dlatego nie ukrywam, że takie fragmenty biblijne rodzą we mnie pytanie, czy ja robię wszystko, co w mojej mocy, czy moje życie jest całkowicie podporządkowane głoszeniu? I mam ciągle niedosyt... Czuję, że mógłbym więcej, bardziej, lepiej, chętniej, częściej... Rodzi się we mnie jakaś tęsknota... Nie mogę usiedzieć w miejscu. Chciałbym przygotować Chrystusowi każde serce. Odkrywam w sobie to wielkie pragnienie świętej Tereski z Lisieux, aby być wszędzie, aby służyć wszystkim w Kościele... Nieść zapach świętości złaknionym nadziei, nieść słowo krzepiące złamanym na duchu, nieść Chrystusa wszystkim chrześcijano-poganom... I przeraźliwie cuchnąć dla demona... Oby tylko nie bywać na salonach świata, bo to byłby znak, że zacząłem pachnieć jego perfumą... Nie zniósłbym tego wstydu, gdybym stanął przed Chrystusem, a On musiałby zatykać nos na światowy smród, który bym ze sobą przyniósł.... Nie zniósłbym, gdyby święty Franciszek ze świętymi naszego zakonu uciekli w popłochu czując woń grzechu i wygodnego życia, świętego spokoju i niezależnej swobody, który by za mną wkroczył do niebieskich przedsionków... Śmierdzieć dla świata, być odrzuconym przez możnych, być prześladowanym dla Ewangelii - niech się tak stanie, niech się stanie... Amen!