Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Kofeina, kobiety, niedzielne kotlety...

2012-01-22

Mili Moi...

A dziś dzień relaksu i dlatego załączam owoc relaksacyjnej kawusi... "fejsbukowej" ale zawsze... Dialogi na cztery nogi pomiędzy franciszkańską duszą, a studencką fantazją... Trud edytorski należał do Tomasza, autora "Kajetu Katola"

"Kofeina, kobiety, niedzielne kotlety..." - dramat w jednym akcie

- AKT PIERWSZY I OSTATNI -

[Dzień Pański, pora obiadowa. Jeden z internetowych portali społecznościowych. Użytkownik Tomasz Bil zamieszcza wpis na swoim profilu. Dostrzega to O. Michał Nowak, franciszkanin konwentualny.]

TOMASZ

Zieeew... Kawa.

O. MICHAŁ

Ja też kawa. 🙂

TOMASZ

Kawa, kawa, to podstawa.

O. MICHAŁ

Z mleczkiem kawa... dobra sprawa...

a dla sprawy - cóż... łyk kawy...

TOMASZ

Mleczko, cukier, psują kawę

Gorzki fus załatwia sprawę.

O. MICHAŁ

Znów nie zgodzić mi się przyjdzie...

czarna kawka bokiem wyjdzie...

TOMASZ

Czarna kawka bogów napój

Kocham ją iście na zabój!

O. MICHAŁ

Czarnej kawki kwas morduje...

twoje wnętrze, bracie, truje...

TOMASZ

Na coś przecie umrzeć trzeba

Byle pójść potem do nieba

Czarna kawa jest na stany

Kiedy człek jest zakochany

Kiedy wyrósł pryszcz na czole

Albo w ciemnym jest się dole

Z drugiej jednak życia strony

Czarna kawa trick sprawdzony

Również gdy się dobrze wiedzie

Przed obiadem, po obiedzie

Przeto kawę miej na stanie

(również aby zwalczyć spanie...)

[Po pewnym czasie.]

‎(Gdzież odpowiedź, Ojcze drogi?

Weny zbrakło Ci - i w nogi?)

O. MICHAŁ

Polemika bezsensowna

Zbędna to utarczka słowna

My w istocie się zgadzamy

Kawą wszak nie pogardzamy

Styl parzenia i styl picia

Nie są jednak treścią życia

Łyk za łykiem przełyk pieści

Lepszy jest niż wzrok niewieści

I zrozumie i wybaczy

Kawa w życiu nie mataczy

Smak goryczy w ustach gości

Nie posiadasz się z radości

Język się w ironię bawi…

Słodkich herbat człek nie trawi

Wróćmy więc do smaku cnego

ON JEST NASZ… drogi kolego!

Nie sądź człeka swoją miarą,

bo masz miarę nieco starą...

TOMASZ

Zacny Ojcze - balsam duszy

oraz niczym miód na uszy

Takie dla mnie są Twe słowa

Zwłaszcza, że kawa gotowa!

Zatem kończmy waśnie, spory

Zamiast tego od tej pory

Użyjmy znów kofeiny

Toć my wierne są jej syny

Jedno jeno sprostowanie

Wkrada mi się gdzieś w mą banię

Bo zaiste jestem w szoku

Widząc wers o kobiet wzroku

Gdyż wzroku tego pieszczenie

Niejednego wbija w ziemię

Niejednego też ostudza

Każdego niemal pobudza

Jak łyk kawy... źródłem troski

fakt, że i ten wzrok jest gorzki

Skąd me łkania, biadolenia?

Brak sposobu posłodzenia...!

Ojciec niech już się nie ciska

Niczym wierny syn Franciszka

Pokój, dobro, kwiecień plecień

Tniemy wszystkich, ogniem, mieczem!*

O. MICHAŁ

Chciałbym zgodzić się z twą swadą

Ona jednak świeci blado…

Czy to wieku mego wina,

Czy zbyt długo „pieśń – dziewczyna”

Mego ucha pieści struny…

Żem znudzony wierszem, który

bardziej skupiać się zaczyna

na niewiastach… kofeina

bowiem znacznie lepsze brzmienie

w uchu ma, a z nią marzenie

aby smak ten wiecznie trwały

nie rozbijał się o skały

niewiast, kotów, deskorolek

z perfumami drogich fiolek

książek, drążków, świec i wzdychań

do księżyca z serca prychań…

Z niczym jej się równać nie da

Bez niej w naszym domu bieda

Więc nie zajmuj się banałem

Niewiasty bytem nietrwałem

Łyknij zdrowo za ich zdrowie

Niech zjednują innych sobie

Mała czarna zawsze, wszędzie

Dla nas KAWKĘ znaczyć będzie

A jakem syn Poverella

W dniu tym, co go zwą niedziela

Składam najlepsze życzenie

Franciszkańskie – ono w cenie

Niech ci kawa cna smakuje

Czarna – niech cię w bok nie kłuje

Pokój z dobrem niech zawiera

Twego serca nie rozdziera

Ale scala i jednoczy

Pięknem swoim sycąc oczy…

TOMASZ

Trudna dla mnie jest ta mowa

Lecz odpowiedź już gotowa

Wszak Pan Bóg powiedział nam

"Niedobrze, by człek był sam"

Nie da się więc całej sprawy

Sprowadzić jeno do kawy

Wszak potrzebne są kobiety

Trudno zaprzeczyć, niestety

Że nie każdy bez nich może

Żyć niczym mnisi w klasztorze

Więc nietęga moja mina

Chyba że ta Kofeina

Tak mnie sobą już owładnie

Że te troski skończą na dnie

Dołu, którego znaczenie

Przyćmi wnet uzależnienie

Od dającej wciąż zabawy

Smacznej, mocnej, gorzkiej kawy

Takie więc wyciągam wnioski:

Kawą zapić trzeba troski

Kawa bowiem zawsze w cenie

W niej jest moje wybawienie

Wszakże dał ją Pan Bóg miły

By na życie to mieć siły

Wybacz mi więc, Ojcze, jęki

Za Twe dobre słowa dzięki

Źródłem one mej radości

Choć wciąż gorzki posmak gości

W głębi duszy, jednak skryty

Kawą może być zapity

A więc w górę filiżanki

Kawy sympatycy, fanki

Wszyscy kawy wielbiciele

W dni powszednie i w niedzielę

Pijcie kawę swą na zdrowie

Słowa te Wam dzisiaj powie

Młody student, elblążanin

I pobożny franciszkanin.

O. MICHAŁ

Ten sam Pan Bóg rzecze przecie

Posłuchajcie – zrozumiecie

Dla Królestwa czyści trwajcie

Piękno niewiast podziwiajcie

Moim dziełem one znanym

Jednak nie dla wszystkich danym…

Moja kawa już wypita

I przebrzmiała „pieśń-kobita”

Ostatniemu twemu słowu

Przyklaskuję, nie sam znowu

Niech na wasze trudy, znoje

Błogosławi Ten, co swoje

Piękno w jezuickim tonie

Posłał w profesorskie dłonie

Ten zaczyna, a ten kończy

Młody kleryk niech ich łączy

Balter wszystkich niech ratuje

A „Samsonek” niech smakuje!!!*

- KONIEC -

*Nawiązanie do starej zasady - "Tniemy wszystkich, Pan Bóg swoich rozpozna!"

**Ostatni fragment utworu odnosi się do autentycznej sytuacji z życia autorów, który jest niewytłumaczalny dla osób, które nie uczestniczyły w wydarzeniu. Niech będzie mi wolno dodać, że brali w niej udział - oprócz bohaterów dramatu - jezuicki rektor, dwóch dominikanów - doktor i profesor zwyczajny, pewien ksiądz diecezjalny - doktorant i obsługa jednej z warszawskich restauracji. A wszystko to "ku chwale Bożej, nie dla oka ludzkiego". Amen!!!