Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

o cierpliwości...

2012-01-21

Mili Moi...

Opowiadają, że do świętego Wincentego Ferreriusza przyszła kiedyś pewna kobieta i zaczęła się uskarżać na swego męża. – On jest taki nieznośny i gderliwy, że dłużej już z nim nie wytrzymam. Święty postanowił dać jej środek, który miał sprawić, że do ich domu wróci pokój. – Idź do naszego klasztoru – powiedział – i powiedz furtianowi, żeby dał ci trochę wody z klasztornej studni. A kiedy twój mąż wróci do domu, wypij odrobinę tej wody. Trzymaj ją jednak ostrożnie w ustach, a zobaczysz rzecz niebywałą. Kobieta wiernie wykonała polecenie Świętego. Kiedy mąż wrócił do domu i zaczął dawać upust swej niecierpliwości i złemu samopoczuciu, żona szybko sięgnęła po cudowną wodę i zacisnęła wargi, aby nie uronić z ust ani kropli. I rzeczywiście, wkrótce mąż zamilkł. Tego wieczoru burza minęła nadzwyczaj szybko. Jeszcze kilka razy kobieta użyła tajemniczego środka; zawsze z tym samym cudownym skutkiem. Mąż od tej pory stał się dużo lepszym człowiekiem, a nawet zaczął podziwiać jej łagodność i cierpliwość. Kobieta poszła ponownie do świętego Wincentego, by opowiedzieć mu o działaniu cudownej wody. Święty wyjaśnił jej: – Woda z klasztornej studni nie sprawiła żadnego cudu. Cud zawdzięczasz milczeniu. Wcześniej swoimi odpowiedziami doprowadzałaś męża do pasji. Twoje milczenie wyciszyło go i złagodziło jego zachowanie.

Dzisiejszy dzień to skupienie u sióstr nazaretanek w Gdyni, poświęcone właśnie tematowi cierpliwości. Ona jest szalenie ważna, zwłaszcza w życiu zakonnym. Zresztą trudno sobie wyobrazić jakąkolwiek wspólnotę, w której nie znajdzie się ta cnota. Życie wówczas staje się koszmarem... Skąd ją jednak brać... Otóż św. Paweł w Liście do Galatów wyjawia nam, że cierpliwość jest jednym z owoców Ducha Świętego. Sam Bóg zatem jest wzorem i źródłem dla naszej cierpliwości. Ucząc się Go naśladować, a jednocześnie prosząc o ów dar, mamy szansę wprowadzać pokój pomiędzy ludźmi (a pokój jest cnotą stowarzyszoną z cierpliwością).

Właściwie nie ma sfery naszego życia, gdzie cierpliwość nie byłaby potrzebna. Od relacji z Panem Bogiem poczynając, bo przecież niejednokrotnie musimy poczekać na wypełnienie naszych modlitw (które bywają spełniane w sposób nieco inny od przewidywanego przez nas). Ileż cierpliwości czasem potrzeba w odnajdywaniu Bożej woli na naszą codzienność. Dla Niego tysiąc lat, jest jak jeden dzień, i odwrotnie, a na to jest nam się szalenie trudno zgodzić. Czasem trzeba też poczekać na pocieszenie, bo strapienie duchowe zdaje się trwać tak długo...

Nie jesteśmy specjalnie skłonni do czekania... Pewnego Chińczyka odebrał z lotniska Niemiec… Idą sobie, nagle Niemiec zaczyna biec i ciągnie za sobą Chińczyka. Wpadają obaj do autobusu, który właśnie zamykał drzwi i zdyszany Niemiec z triumfem w głosie mówi – no, zaoszczędziliśmy 10 minut… Na co Chińczyk odpowiada – ale co my teraz z tymi 10 minutami zrobimy? Wszystko musi być szybko... Kto nie działa szybko, odpada z gry...

Jest wiele dziedzin życia, w których nasza zapobiegliwość nic nie zdziała... Od ciężkich chorób począwszy, na kataklizmach, czy wypadkach skończywszy. po prostu nasz wpływ na te zjawiska jest niebywale ograniczony. Kiedy napotykamy takie sytuacje warto może pomodlić się modlitwą Anonimowych Alkoholików - 

Boże, użycz mi pogody ducha,

abym godził się z tym,

czego nie mogę zmienić,

odwagi,

abym zmieniał to, co mogę zmienić,

i mądrości,

abym odróżniał jedno od drugiego.

Bez tej pogody ducha trudno o cierpliwość, a zarazem trudno o spokojne przeżycie czasu doświadczenia. Co pozostaje? Albo beznadzieja, albo miotanie się i szaleńcze bicie głową w mur... Ani jedno, ani drugie nie rozwiązuje niczego...

No i wreszcie relacje... Z samym sobą (och, ileż to do siebie trzeba mieć cierpliwości, żeby się nie zniechęcać brakiem sukcesów i widocznych efektów w dziedzinie zmagań zewnętrznych i wewnętrznych), ale również z innymi... Bez nadprzyrodzonego spojrzenia cierpliwość jest chyba niemożliwa w wielu, bardzo wielu przypadkach... Niech na zakończenie pomocą posłuży nam pewna kobieta, która już doszła do celu...

"Kiedy się żegnałam z siotrami – zanotowała święta Faustyna – i już miałam odjechać, jedna z sióstr bardzo mnie przepraszała, że mi tak mało dopomagała w obowiązku i że nie tylko mi nie dopomagała, ale że się starała zawsze utrudniać. Jednak ja ją w duszy uważałam za dobrodziejkę wielką, bo wyćwiczyła mnie w cierpliwości; do tego stopnia mnie ćwiczyła, że jedna ze starszych sióstr wyraziła się tak – że siostra Faustyna to albo głupia, albo święta, bo naprawdę przeciętny człowiek nie zniósłby tego, żeby tak ktoś stale robił na przekór. Ja jednak zawsze zbliżałam się do niej z życzliwością. Starała się ta pewna siostra tak utrudniać mi pracę w obowiązku, że pomimo mojego wysiłku udało się jej nieraz coś zepsuć z tego, co było dobrze zrobione – jak mi sama przy pożegnaniu zeznała, przepraszając mnie bardzo. Nie chciałam wnikać w jej intencje, ale brałam to jako doświadczenie Boże".