Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

pogłoska...

2012-01-19

Mili Moi...

Właśnie wróciłem z opłatkowego spotkania naszej wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Dużo radości, bo zadziwia otwartość ludzi, ich duchowa dojrzałość, mądre słowa, których dziś nie brakowało. Ileż dobrych życzeń usłyszałem. To jest taka piękna chwila, kiedy człowiek zapomina drugiemu te momenty, w których się na niego złościł, czy miał jakieś pretensje i uruchamia naprawdę całą życzliwość po to, aby wyrazić dobrym słowem miłość, której na co dzień w tej wspólnocie się uczymy... Tak bardzo chciałbym (i tego wszystkim życzyłem), żeby ludzie w tej wspólnocie spotykali zawsze Chrystusa i człowieka, ale nie jakiegokolwiek człowieka, tylko człowieka życzliwego - brata, który jest oparciem i pokrzepieniem. Chciałbym, żeby co czwartek witali się ze sobą jak stęsknieni przyjaciele i żeby im się chciało przychodzić, żeby nie było innych, ważniejszych spraw na czwartkowe wieczory, tylko ta wspólnota, której obraz zależy od każdego... naprawdę od każdego...

Tak sobie dziś pomyślałem, że Słowo z liturgii zawiera w sobie wielki ładunek... tęsknoty. Bo przecież to jakaś tęsknota sprawia, że tłumy lgną do Jezusa, idą za Nim. I są to niejednokrotnie poganie, czasem półpoganie. Czego pragną? Bardzo często po prostu rozwiązania życiowych bolączek, problemów, uwolnienia od chorób, od złego ducha... Nie wszyscy (a może większość wcale nie) widzą w Nim Mesjasza. Po prostu dowiedzieli się, że jakiś cudotwórca się pojawił, że jest ktoś, kto może im pomóc. I idą... A Jezus nie pozostawia ich bez wyjaśnienia, bez nauczania. On nie jest kuglarzem, magikiem. On jest Mesjaszem i oni muszą się o tym dowiedzieć... od Niego.

Jak rozprzestrzenia się wieść o Nim? Nie ma przecież internetu, nie ma smsów... Ale jest coś, co podobnie jak dziś, tak i wówczas działało z zadziwiającą szybkością. Pogłoska... Ona lotem błyskawicy rozprzestrzeniała się między ludźmi... I ona ma przedziwną moc docierania do ludzkiego serca. Czy dziś nie jest podobnie? Jeśli pojawia się jakaś wieść o cudotwórcy, jasnowidzu, bioterapeucie, czyż ludzie nie biegną tam setkami... Pamiętam jedną z moich nieżyjących już ciotek, która z Kościołem nie miała nic wspólnego, ale kiedyś gorliwie przekonywała mnie do jakiegoś objawienia Maryi na kominie. Kiedy okazywałem się oporny, ona ze złością stwierdziła - bo wy księża, w takie rzeczy nie wierzycie... Pamiętam jak dziś - wziąłem wówczas księge Pisma Świętego, pokazałem jej i poprosiłem - ciociu, najpierw w to, co jest tu napisane uwierz, a dopiero potem będziemy rozmawaić o Maryjach na kominach...

Niemniej, skoro pogłoska jest tak skuteczna, to dlaczego nie "pogłosić" o Jezusie. Rzecz jasna lepiej użyć tu słowa "zaświadczyć", ale przecież chodzi właśnie o to, żeby informacje o Nim wpuścić w obieg i żeby uczynić ją wiarygodną mocą swojego własnego przykładu... Ale, żeby ona była wiarygodna, żeby mogła być świadectwem, to rzecz jasna ja musze się z tym Jezusem wcześniej spotkać, ja muszę coś z Nim przeżyć, żebym mógł o tym opowiadać I myślę sobie, że to jest zadanie wszystkich chrześcijan, niezależnie od poziomu wykształcenia, czy umiejętności retorskich - opowiadać o swoim własnym doświadczeniu, wykorzystać każdą okazję, żeby w ludziach uruchomić często głeboko zakopane pragnienia i tęsknoty, żeby ich przyprowadzić do Jezusa... Głoszeniem i przekonywaniem zajmują się w Kościele pasterze, ale tym prostym rozgłaszaniem wieści o Jezusie może i powinien zajmować się każdy chrześcijanin, żeby ta wieść przyciągała do Jezusa tłumy. A On jest niezawodny i będzie doskonale wiedział co należy dla nich uczynić, kogo do nich posłać, z jakim przesłaniem, z jakim Słowem...

A ja wszedłem w nowy kontakt ze Słowem... Z wielkim zawstydzeniem muszę wyznać, że nigdy nie przeczytałem Pisma Śiwętego w całości. Czytam je codziennie, fragmentarycznie. Do niektórych ksiąg sięgam częściej... Ale ostatnio Pan wzbudził we mnie pragnienie, zeby przeczytać całość Słowa i to nie w takim celu, żebym mógl mówić - tak, przeczytałem... Ale żeby rzeczywiście poznać co Bóg mówi do swojego ludu, poznać całość Jego przekazu. Czytam powoli, wnikliwie, wykorzystuję na to każdą wolną chwilę... I muszę powiedzieć, że czerpię z tego wiele radości... Wszystkim polecam:)