Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

wiosna...

2012-01-09

Mili Moi...

Pozdrawiam z Gdyni, gdzie wczoraj przez cały dzień głosiłem Słowo podczas dorocznej niedzieli powołań. Siedem mszy to naprawdę dużo, więc wieczorem nie miałem siły ruszyć ręką, ani nogą. Ale rekompensowała mi to serdeczność okazywana przez ludzi. Ja się tam wciąż czuję jak w domu. Ludzie, którzy zatrzymują się, żeby życzliwie pogawędzić, pytają - kiedy ojciec do nas wróci?, mają zawsze jakieś miłe słowo błogosławieństwa, albo dobego życzenia... Bardzo lubię wracać do tej mojej "pierwszej miłości", do tego miejsca, gdzie rozpoczęła się moja wielka przygoda z kapłaństwem...

A dziś jeszcze nie wyjechałem, bo się badam. Moje zbyt szybkie serce zostało dziś podłączone do niewielkiego aparatu, który ma wychwycić wszelkie próby wymykania się spod kontroli przez ten ważny skądinąd organ. Usmiechnąłem się już o poranku, bo kiedy tylko wszedłem na izbę przyjęć, zaraz jedna z pań pielęgniarek stwierdziła, że wczoraj mnie słuchała i że w ogóle fajnie... i natychmiast zrobiło się miło i przyjaźnie... Moja kochana Kasia kumpelka - doktorka zadbała o mnie no i w tej chwili spędzam czas w sposób rzadko przeze mnie praktykowany.... Po długim spacerze po mieście, siadam teraz i zamierzam czytać przed chwilą nabytą książeczkę, której tytułu nie zdradzam na razie, bo nie wiem czy warto:)

A zdjątko wprowadzające wyraża raczej moje tęsknoty dzisiejsze. Modliłem się rano - Panie, kiedy wreszcie będzie ciepło? Błogosławię Cię za siostrę zimę, ale wiesz jak trudno znoszę chłód. Wolę lato zdecydowanie. Ale te wszystkie myśli wraz ze zdjęciem podprowadzają mnie pod dzisiejszą Ewangelię, bo słyszymy w niej - nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię... Z tym właśnie nawrócenie mi się kojarzy - z rozkwitaniem w słońcu i cieple... Dziś spiłem kawkę z Bożą duszą, która skarżyła mi się, że pragnie się nawrócić, ale nie może znaleźć nikogo, kto chciałby jej w tym pomóć. Rzeczywiście trochę to utrudnia sytuację. Przewodnik, towarzysz, ojciec duchowy, mógłby nieco ukierunkować, czy nawet poprzez właściwą uprawę nieco przyspieszyć ów proces. Ale nie oznacza to, że samemu się nic nie da zrobić... Tym bardziej, że naszym nawróceniem jest zainteresowany sam Bóg. Niestety On chyba bardziej, niż my sami...

Patrząc na współczesne chrześcijaństwo, ale i na siebie samego, widzę, że potrzeba chyba nam wszystkim wielkiego nawrócenia ku konsekwencji. Jej chyba najbardziej brakuje w życiu chrześcijan.Wyznając ustami jedno, myślimy drugie, a czynimy trzecie... Nawrócenie, swoje własne, a może i każde, widziałbym jako zmierzanie ku zgodności myślenia z tym, co wyznają moje usta i tym, co czynię w codzienności. Nie ma być we mnie rozdwojenia. Nie ma być elastyczności, która uzgadnia poglądy z otoczeniem. Nie ma być wybiórczości, która niektóre zasady wciela w życie, a inne uważa za zbędne. Jeśli wierzę w Boga i idę za Nim, to na całego... Tak chcę i tego wszystkim wierzącym życzę. Ciągle i wciąż na nowo... Lepsze życzenie trudno mi sobie wyobrazić. Bo nasza spójność wewnętrzna to z pewnością również szczęśliwsze i spokojniejsze życie, a za tym, chyba wielu dzisiaj tęskni...

To, co jest proste do zrozumienia nie jest jednak tak samo proste do wcielenia w życie i wie to chyba każdy, kto kiedykolwiek próbował się nawrócić. Ale nie traćmy odwagi. Jest Ewangelia, jest Jezus, jest nowy początek - rozpoczynamy Okres Zwykły w Kościele. To tak samo dobry czas, żeby się nawrócić, jak każdy inny. A z Bożym towarzyszeniem to naprawdę możliwe. I chwała Jemu, że On się nigdy nie zniechęca i wciąż na nowo przychodzi ze swoją zachętą - nawracajcie się... Możecie to zrobić... Zechciejcie...