Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

On jest bliski...

2012-01-06

Mili Moi...

Dziś 2052 dzień mojego kapłaństwa... Dobry dzień... Ukończyłem książkę, której okładkę zamieszczam powyżej. Późno po nią sięgnąłem, mimo że już nieraz zastanawiałem się nad nią stojąc w księgarni przed półką, na której się znajdowała. Mam niestety dość przekorną duszę i zwykle nie sięgam po coś, nad czym zachwycają się wszyscy, albo sięgam po to dużo, dużo później, kiedy już nikt o tym nie pamięta. W tym przypadku było podobnie, choć przyznam, że nie wszyscy się tą pozycją zachwycali. Słyszałem sporo krytycznych opinii. Tylko nie miały one zwykle żadnego uzasadnienia poza słowami - nie podobała mi się, dziwna, porąbana i tak dalej... Samo to powinno mnie pewnie skłonić do sięgnięcia po książkę, ale tak się nie stało...

Niemniej dziś ją zakończyłem. Ksiązką sama w sobie daje pewną odpowiedź na zarzuty wyżej wspomniane. Ci, którzy żyją pod prawem mają wielką trudność z przyjęciem takiego Boga... Nie znają Go jeszcze... Przyznam, że od początku zastanawiałem się co jest w tej książce najbardziej dla mnie pociągające... Pisałem o tym w poprzednim wpisie... Dziś wiem, że ona mówi o Bogu, którego znam i o Bogu, którego sam staram się głosić. O Bogu dobrym, bliskim, przyjaznym, naprawdę zainteresowanym każdym człowiekiem, czułym... Mógłbym tak pewnie wymieniać. Dlatego jest ona dla mnie niezwykle poruszająca. I choć trzeba się trochę przedzierać przez obraz Boga - Wielkiej Kucharki, to cała reszta ma ogromną wartość. A są chwile, kiedy trudno powstrzymać łzy i piszę to, bo ich nie powstrzymywałem... Bóg jest dobry... Choćby dlatego warto przeczytać tę książkę. Musze przyznać, że to jedna z lepszych pozycji przeczytanych przeze mnie w ostatnim czasie... Wszystkim polecam...

Dziś Trzech Króli. W naszych klasztorach to zawsze czas kolędy - czyli błogosławienia domu i jego mieszkańców. Idziemy od celi do celi, śpiewamy, modlimy się, okadzamy, kropimy wodą święconą. A przy obiedzie losujemy sentencje i patronów na najbliższy rok. Tak szybko minął ten rok, kiedy patronował mi św. Filip. Wierzę, że troszczył się o mnie. Ja starałem się o nim pamiętać, zwłaszcza w każdej mszy świętej, wymieniając jego imię. Moi niebiescy patronowie. Dobrze, że jesteście...

W kontekście przeczytanej "Chaty" pomyślałem dziś o lęku Heroda i wszystkich mieszkańców Jerozolimy, o lęku przed Tym, który może coś zabrać, coś popsuć, coś zmienić na naszą niekorzyść. O ile Herod z pewnością nie reprezentuje człowieka szczególnie wierzącego, o tyle wśród owych mieszkańców Jerozolimy, którzy są wspominani, z pewnością jest wielu szczerze wierzących. Niechętnie akceptujemy zmiany. Zawsze wraz z nimi przychodzi niepkój - na pewno na gorsze... Jeśli się już coś zmienia, to pewnie będzie gorzej. Lepiej tkwić w tym, co znamy, nawet jeśli nie sprawia nam to wielkiej przyjemności, ale już się nauczyliśmy w tym poruszać. A nowe? Zwłaszcza jeśli związane jest z Bogiem, który przecież jest nieprzewidywalny i znany z tego, że chce ludziom życie utrudnić, że ma ciągle nowe wymagania, że nie zadowala się cząstką, ale dąży do posiadania całości... Nie, nowe na pewno będzie gorsze... Niezależność. To nasz bożek, któremu hołdujemy. Wydaje się, że najszczęśliwsi jesteśmy wówczas, gdy ją osiągamy. Podczas gdy tracimy dar najpiękniejszy - więż, relację, bliskość... 

Chciałbym na dachach głosić, że Boga nie trzeba się bać, że Jego plan jest dyktowany czystym dobrem, że nie ma tam nic małym drukiem, żadnych haczyków, czy kruczków, że On nie chce na nas zrobić żadnego interesu, że nie chce niczego ugrać. On przede wszystkim chce nas chronić - przed nami samymi, bo okazuje się, że jesteśmy dla siebie samych największymi wrogami. Porządkowanie życia przychodzi z czasem. Najpierw jest odkrycie Boga kochającego, bliskiego, serdecznego... Potem wszystko dzieje się już samo, prawie bez wysiłku... Wystarczy popatrzeć na historię Zacheusza... Zmiana życia dzieje się niejako przy okazji spotkania z Jezusem. Żebyśmy potrafili zrezygnować z tej demonicznej nieufności, która każe nam podejrzewać Boga o autorstwo wszelkiego zła w świecie. Przecież ostatecznie tylko On może mu zapobiec, dlaczego więc tego nie robi? Paradoks wolności i miłości. Naszym zdaniem jedni na nią zasługują, a inni nie. Rzecz jasna my zasługujemy - bo jesteśmy dobrzy. A przynajmniej nie tacy źli. Ale przecież jest wielu takich, którym Bóg powinien ją ograniczyć, albo nie kochać ich tak samo jak nas... My wiemy którzy to... Chętnie Mu powiemy. Ale przecież On nie słucha... Sam wie lepiej... I rośnie przepaść...

Bóg, który wyczekuje - na człowieka. Nie "oczekuje" od człowieka... Takiego Boga znam, taki mnie zachwyca, takiego co dnia się uczę, takiego i tylko takiego chcę innym głosić... Bo tylko taki istnieje...

1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. 2 Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. 3 Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. 4 Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. 5 Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. 6 Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. 7 Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. 8 Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami. 9 Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! 10 Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. 11 To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. J 15, 1-11