Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

oda do starości...

2011-12-29

Mili Moi...

Wczorajszy dzień spędzony świątecznie. Najpierw imieniny naszego ojca prowincjała w Gdańsku, a to zawsze dobre spotkania z braćmi. Potem wizyta u Kasi i Rafała i u Klary (która już od kilku miesięcy rośnie w brzuchu Kasi). Kasia miała urodziny, a że żyje na tej ziemi już około 11 tysięcy dni, to jej mąż postanowił obdarzyć ją jednastoma prezentami. Patrzyłem na tę miłość i cieszyłem się wraz z nimi. Okazuje się, że można (cieszyć się cudzym szczęściem). A potem jak zwykle Scrable i koszmarny film (zawsze takie wybieramy:). Nie będę zdradzał tytułu, bo jeszcze się ktoś skusi:) Dziś natomiast wizyta u Ani i Artura, oraz ich małego Kuby (co za żywotne dzieciątko - on cały jest uśmiechem). Dużo dobrych rozmów, choć ja w dość poważnej niedyspozycji. Tak mnie "pokręciło", że nie jestem w stanie się wyprostować i czuję nieustanny ból tam, gdzie się kończą plecy:). Ale wcale mi nie do śmiechu... Najgorzej podczas mszy... krok za krokiem... z taką uwagą, jakbym miał 80 lat...

A właśnie... Dziś o seniorach Słowo. Z taką serdecznością patrzę na Symeona. To piękny starzec, który nadal czeka. Starość wydaje się nie być już czasem czekania, często starcy mówią, że nie ma już na co czekać. A Symeon wie, że jego życie jeszcze nie osiągnęło punktu kulminacyjnego. On czeka na Tego, który mu to życie dał... Starość, która jest jakoś szczególnie wrażliwa na Boga, wrażliwa na duchowość. Dziś wiemy to już także dzięki socjologii - osoby starsze są bardziej refleksyjne, bardziej świadome przemijania, bardziej stabilne uczuciowo itd.

I to jest dla mnie pewna wskazówka. Wydaje się bowiem, ze dziś nawet w Kościele ulegamy trochę kultowi młodości. Jak już zakładać jakąś grupę, to najlepiej dzieci, lub młodzieży. Młodzi księża chcieliby pracować tylko z młodymi... A starzy ludzie? Oni zawsze są, a trzeba inwestować w młodzież, bo to nasza przyszłość... Wystarczy zajrzeć do kościoła, nawet w dzień powszedni. Tam widać tę "naszą przyszłość", a raczej trzeba wytężać wzrok. Starszych natomiast spotkać tam można. Czy sam fakt, że są uprawnia do tego, żeby się o nich nie starać? A ku temu to zmierza, bo wszystkim nie da się okazać jednakowej troski (czasem trzeba jeszcze jeść i spać) i jeśli wszystkie siły odda się młodym, to dla starych naprawdę niewiele zostaje...

Buntuję się na to. Uważam, że o starych trzeba zadbać. Także w sensie duchowym. Nasza formacja na ziemi kończy się, gdy zamkną nad nami wieko trumny. Dopóki żyjemy, ona trwa. I choć z pewnością ludzie starsi są mniej wydajni i nie zwojuje się z nimi świata (choć to czasem pozory i można doznać wielkiego zaskoczenia), to uważam, że walory starości winny nas skłaniać do szacunku i służby. Przede wszystkim doświadczenie, którego młodym niejednokrotnie brakuje. Bardzo podziwiam te domy, gdzie szanuje się babcie i dziadków, gdzie się ich słucha, gdzie do nich idzie się po radę... Rzadkość niestety. Ich proste oczekiwania - tak wielu z nich nie ma żadnych wyszukanych marzeń, które są przywilejem młodości, tak wielu można tak łatwo uszczęśliwić. Oni już niejednokrotnie znają wartość człowieka, wiedzą co znaczy przyjaźń, znają cenę budowania relacji. Oni mają często dość proste postrzeganie świata i są dzięki temu dużo bardziej wolni, ulatując powoli ku tym rejonom, które dla młodości są niedostępne, bo myśleć o przemijaniu to takie passe...

Rzecz jasna nie można być bezkrytycznym. I to dzisiejsze wołanie Jana o miłość może w sposób szczególny musi wybrzmieć w sercu starców, którzy niejednokrotnie tracą również dynamizm w pracy nad sobą i wielokrotnie mówią - mnie już wolno, jestem taki stary, to mnie usprawiedliwia... Nic gorszego chyba, niż zgorzkniała starość, pełna narzekania i niechęci do ludzi... I podejrzewam, że każdy mógłby coś do tego koszyka dołożyć od siebie, zarówno po stronie pozytywów, jak i negatywów.

Niemniej Symeon... on dziś myślom przewodzi. Kiedy chwycił Jezusa w ramiona, wybuchła w nim prawdziwa radość, której wszystkim "starszakom" życzę. Kiedy przystępujecie do komunii świętej dzieje się dokładnie to samo - otrzymujecie Jezusa, On w was mieszka. Warto się tym ucieszyć. I swoją starością, bo tak wielu z nas nigdy jej nie dożyje... I nie mówcie, że starość się Panu Bogu nie udała - nawet jeśli niejednokrotnie jest trudna, obarczona biedą, czy cierpieniem... Niech On nasyci waszą starość nową mocą...

A do młodych... bez patosu... 11 grudnia minęła piąta rocznica śmierci mojej babci, którą bardzo kochałem... Powiedziałem jej to, ale czy Alzheimer pozwolił jej zrozumieć i się tym naprawdę ucieszyć? Nie wiem... Nie zwlekajcie z takimi komunikatami... Ja dziś sporo bym w tej relacji "rozegrał" inaczej... Mam nadzieję, że w niebie będę mógł to nadrobić... kiedyś:)