Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

wigilijnie...

2011-12-24

Mili Moi...

Dziś od rana towarzyszy mi refleksja o upływającym czasie. Gdzie podział się ten Adwent? Jak szybko się skończył? Na ile rzeczywiście go wykorzystałem? Co zdołałem odkryć? Z cała pewnością zdałem sobie sprawę, jak bardzo w moim życiu brakuje ciszy. W całym tym zagonieniu jest wokół mnie wiele dźwięków, które wpuszczam do mojego domu, a wręcz zależy mi na nich. Myślę sobie choćby o muzyce, która gra właściwie nieustannie, bo lubię... Ale właśnie. Czy to nie odbiera szansy Bogu na przemówienie do mojego serca? Bohaterowie Adwentu - Maryja, Elżbieta, Zachariasz, Jan Chrzciciel... To ludzie mocno wyciszeni... A ja nie, z pewnością nie...

Choć są takie dni, kiedy rzeczywiście za tą ciszą tęsknię... Dziś próbuję sobie wyobrazić ciszę betlejemskiej groty. O czym rozmawia Józef z Maryją po Jej porodzie? A może po prostu milczą... Ona w jego ramionach, mocnych, męskich, serdecznych... Dziecko tulone do piersi... I cisza, w której słychać każdy oddech... I pewnie wiele myśli - co dalej, jak będzie wyglądało to ich życie...

Chyba nie brakuje w tej ciszy napięcia. To nie jest sielankowy obraz. Pogrążeni w myślach rodzice, bo wszystko idzie trochę niezgodnie z planem. Biednemu zawsze wiatr w oczy... Józef, który być może wyrzuca sobie, że jako mąż i ojciec nie był w stanie zapewnić swojej rodzinie właściwej opieki na te ważne przecież chwile. Maryja, która być może przeżywa, że Maleństwo musi znosić odór zwierząt... Dziecko, które pewnie wyczuwa niepokój rodziców... O nie, z pewnością nie była to sielanka...

A jednak aniołowie śpiewają Gloria, pasterze przychodzą z pokłonem... Dziwna noc, święta noc... Jakiś melancholijny nastrój mi się dziś załączył. Jak co roku mierzę się z tajemnicą samotności. To doświadczenie księdza, który nawet żyjąc we wspólnocie, właściwie jest po ludzku sam. Nie jest to jakiś ciężar, którego nie da się udźwignąć, choć każdego roku jest inaczej. Ale tym bardziej zbliża to moje serce do Świętej Rodziny. Z Nimi chcę spędzić te święta i czuję się zaproszony. Wiem, że tam, w tej grocie i dla mnie znajdzie się miejsce. I tam chcę być, bo tam jest cicho i tam są ONI. Kto wierzy, nigdy nie jest sam... I radość w najgłębszych zakamarkach serca rodzi się razem z Nim. Radość, której nic innego dać nie może...

Tej radości życzę Wam przede wszystkim Drodzy Czytelnicy. Niech ona zakwitnie wszędzie tam, gdzie nie jest sielankowo, ale jest bezpiecznie, bo z Jezusem... Niech On znajdzie w Was dom, a Jego święte, małe ramiona niech wyciągną się ku Wam w geście tęsknoty i miłości. Niech On obdaruje Was najpiękniejszym uśmiechem na tej ziemi, uśmiechem Boga, który właśnie przyszedł, aby zbawić świat, aby już nikt, nigdy i nigdzie nie był sam. Uwierzcie Mu i zaśpiewajcie Gloria... Bog się rodzi, moc truchleje... Pięknych świąt dla wszystkich...

No i jeszcze link do ostatniego komentarza adwentowego...

http://www.youtube.com/watch?v=xBRzCJSAiCQ&feature=related