Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

dni ostatnie... adwentowe...

2011-12-23

Mili Moi...

No dziś wreszcie spokojny, przedświąteczny dzień... Wiem, że dla niektórych brzmi to zupełnie nieprawdopodobnie - jak taki dzień może być spokojny. A może są i tacy, którzy powiedzą - no, księżom to dobrze, chyba rzeczywiście nic nie robią... Fakt, przedświąteczna, kuchenna krzątanina jest poza nami, robi ją za nas i dla nas ktoś inny. Chociaż nie ukrywam, że zwłaszcza na początku mojego życia zakonnego brakowało mi udziału w tej warstwie przygotowań. Ale nasze panie kucharki niechętnie przyjmują pomoc:) Pewnie dlatego, że nie ufają moim umiejętnościom (zupełnie niesłusznie zresztą:), a może również dlatego, że każda kucharka ma swój rytm, swój styl i swoje sposoby, a taki "niedzielny kucharz" wszystko zaburza i bardziej przeszkadza, niż pomaga. W każdym razie, po kilku raczej mniej, niż bardziej udanych próbach pomocy, zdławiłem w sobie owe tęsknoty i dziś już pokornie czekam na to, co stanie jutro na stole...

Przedwczoraj pojechałem do Niepokalanowa. Tam wieczorem mieliśmy audycję, już zupełnie przedświąteczną, więc i temat świąt dotyczył. Jak je mądrze przeżyć? Po Bożemu... Na początku miałem trochę obiekcje co do tego tematu, który wymyślił Jacek, bo pomyślałem sobie, że wszędzie się o tym bardzo dużo mówi. Ale ostatecznie zdałem sobie sprawę, że mimo tak częstego podejmowania tego tematu, wcale nie jest lepiej i ciągle ten sposób świętowania, a może nasza świadomość o co w te święta chodzi, jest mocno niedoskonała. Ale zanim audycja, to najpierw była wigilia radiowa. Bardzo sympatyczne spotkanie, na którym zostałem zaproszony do wygłoszenia homilii. A w czwartek od rana kontynuowałem lekturę radiową. Czytam książkę na antenie. Rzecz jasna nagrywamy ile się da, a potem jest to cięte na kawałki. Pięć godzin czytania bez przerwy sprawiło, że naprawdę przez resztę dnia nie miałem ochoty z nikim gadać...:)

A żeby było weselej, pewna siostra zakonna mówi - przyjeżdżaj do mne do Warszawy, bo mam coś dla ciebie i weźmiesz jeszcze coś dla kogoś. Zgodziłem się nie zdając sobie sprawy co mnie czeka. Otóż wbiłem się w Warszawę lekkim popołudniem i... zaczęło się... Siedem kilometrów jechałem przez ponad godzinę. I kiedy już byłem blisko celu, w ciemnościach i plątaninie dróg wybrałem nie ten zjazd... I wylądowałem... na początku tego korka mając przed sobą znów siedem kilometrów i następną godznię stania. Zadzwoniłem, że nie mam już sił i cierpliwości i jednak nie dotrę. Ale wyjazd na Gdańsk zabrał mi kolejną godzinę... Spędziłem więc w stolicy ponad trzy godziny, głównie na kontemplacji tylnych zderzaków w samochodach. Koszmar...

A dziś piękny dzień. Wyznam, że spałem do bólu... czyli prawie do dziewiątej:) To, jak na moje zakonne możliwości naprawdę długo. Ale postanowiłem w te święta choć trochę odpocząć. Potem wyprawa po choinkę, skromne strojenie. I wreszcie wieczorem mogę zasiąść w ciepłym, wysprzątanym pokoiku i w blaksu świec oraz choinkowych lampek oddać się lekturze (czyli rozrywka na całego). Poniżej zamieszczam zaległe komentarze, a właściwie linki do nich. Nie udało się tego robić na bieżąco, ale... wierzę, że ci, którzy tu zaglądają, jakoś sobie z tym poradzili...

http://franciszkanie.tv/2011/12/daje-slowo-20-xii-2011-adwent/

http://franciszkanie.tv/2011/12/daje-slowo-21-xii-2011-adwent/

http://franciszkanie.tv/2011/12/daje-slowo-22-xii-2011-adwent/

http://franciszkanie.tv/2011/12/daje-slowo-23-xii-2011-adwent/

No i jeszcze Słowo z wigilii radiowej, gdyby ktoś chciał posłuchać:)

http://www.radioniepokalanow.pl/wiadomosci/kosciol/1413-wigilia-w-radiu-niepokalanow.html