Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

czego szukacie?

2011-12-15

Mili Moi...

Dziś zabrałem się za pisanie komentarzy ewangelicznych na ostatni tydzień Adwentu. To taki nowy-stary pomysł na nagranie ich w wersji filmowej. Kiedyś już to zrobiliśmy z komentarzami na niedziele Wielkiego Postu. Tym razem ma być adwentowo i to dzień po dniu. Cały problem dla mnie polega na tym, żeby w trzy minuty powiedzieć coś istotnego. Łatwiej mi ułożyć godzinną konferencję. Ale trzy już pokonałem, a jutro musze pokonać kolejne trzy:), bo w sobotę nagranie. Mam nadzieję, że ma to również jakoś wymiar powołaniowy, bo temu z mojej perspektywy to ma służyć...

Dziś też miałem wesołą przygodę w czasie mszy świętej. Otóż nasza klasztorna pani doktor dotarła na mszę z dziećmi. Maleństwo na rękach udało mi się pobłogosławić, kiedy podeszła do komunii, ale młodego, którego ze sobą przyprowadziła - nie bardzo. Kiedy wyciągnąłem rękę, odsunął głowę, więc zachęciłem go, żeby jednak podszedł i "poddał się błogosławieństwom kapłańskim":) A wówczas on widząc moją nadal wyciągniętą dłoń, zamaszyście przybił mi piątkę, czym wzbudził powszechną wesołość, a ja skapitulowałem i błogosławiłem go w duchu. Nie mogłem przestać się śmiać do końca mszy świętej...

A wieczorem spotkanie naszej wspólnoty. Ciekaw jestem ilu z tych, którzy dziś na nie dotarło zostanie z nami. Dziś było nas 66 osób. To już naprawdę wielka grupa. Gdyby tak miało zostać, to trzeba będzie na pewno popracować nad dyscypliną, bo o chaos w tak dużej wspólnocie będzie łatwo. Miło na nich patrzeć. Otwierają się, wsłuchują w Słowo, modlą... Piękny widok. Nadal i wciąz mnie zachwyca. To prawdziwy obraz człowieka, który szuka ostatecznego źródła swojego szczęścia, a kiedy je znajduje, zmienia się nawet fizycznie. Na wielu twarzach naprawdę widać ulgę. I możecie wierzyć, albo nie, ale ci ludzie naprawdę wyglądają inaczej, niż na początku rekolekcji. Jak bardzo mnie cieszy ich obecność. I to naprawdę nie dlatego, że teraz ta nasza wspólnota taka duża, ale dlatego, że każdy z nich został dotknięty przez Boga i pragnie wciąż więcej i więcej... To jest naprawdę radość dla duszpasterza patrzeć jak "jego" ludzie kwitną. Czuję się za nich odpowiedzialny i niosę ich w swoim sercu. 

Dziś natomiast powiedziałem bardzo mocne słowa do wspólnoty, która zdaje się trochę przysypiać. To już 20 lat istnienia za nimi. Powiedziałem wprost - w imię Jezusa wzywam was do nawrócenia, do prawdziwego nawrócenia w kierunku prawdziwej formacji. Nasza wspólnotowa formacja nie może być wielką mistyfikacją, oszukiwaniem samego siebie, że coś tam robię... Nie. Mamy trwać w Jezusie i trwać we wspólnocie. Nie tylko w niej bywać. To nasze środowisko formacyjne, do którego zostaliśmy zaproszeni, a co więcej, które sami wybraliśmy w sposób wolny i zdecydowany. Teraz trzeba konsekwencji. Żeby nie być tylko biorcą, ale i dawcą. Od trzech lat mam przekonanie, że ta wspólnota może naprawdę służyć Kościołowi jeszcze bardziej. Próbuję z różnych stron i właściwie znajduję zrozumienie, nawet potwierdzenie tego odczucia, ale jak przychodzi co do czego... No życie, samo życie... Ale "świeża krew" zawsze przynosi nowe nadzieję, bo tym naszym duchowym dzieciakom bardzo dużo się chce. A to ma zdolność budzenia uśpionych "starych wyżeraczy". Zobaczymy więc co nam Pan przygotował. Ale od dłuższego już czasu daje nam Słowo o wspólnocie i o formacji i jestem przekonany, ze nie chce nas tylko głaskać, ale wzywac ciągle do czegoś więcej. Poprzeczka jest zawieszona zawsze odrobinę wyżej, niż nasze dzisiejsze możliwości. Inaczej nie byłoby szansy, ani ochoty do rozwoju...

No i na spotkaniu też wesołości nie zabrakło... Bo dostałem pod choinkę... płyn po goleniu. A goliłem się ostatnio chyba w 2002 roku:) No ale szczery gest serca mnie porusza:)

Dziś zastanawiałem się widząc tyle osób na spotkaniu, po co tu przyszli... W myśl dzisiejszego pytania Jezusa - ale co przyszliście zobaczyć? I nie chodzi o to, żeby upraszczając udzielić jakiejkolwiek odpowiedzi. Naprawdę zastanowiły mnie ich potrzeby duchowe. Czego tak naprawdę szukają, czego oczekują od wspólnoty, co ich do nas przywiodło? Nie sądzę, żeby był tu jakiś wspólny mianownik i pewnie każdy ma jakąś indywidualną odpowiedź... Mam tylko nadzieję, że znajdą u nas to, czego szukają, a Pan pozowoli im rozwinąć skrzydła.