Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

najprawdziwszy...

2011-12-12

Mili Moi...

Kiedy wczoraj wieczorem bracia orioniści zabrali mnie do Uniejowa, nie przypuszczałem, że to będzie jeden z piękniejszych wieczorów od wielu dni:) W Uniejowie, wiadomo, gorące źródła... Więc kiedy leżałem w basenie z gorącą wodą, a włoski na głowie tężały na lekkim mrozie, kiedy patrzyłem na gwiazdy poprzez opary solankowe, naprawdę wielbiłem Boga, a że było tam bardzo niewiele osób, mogłem sobie nawet pozwolić na cichy śpiew. Pomyślałem - jaki ten Pan Bóg dla mnie dobry... Nie potrzeba mi wielkiej kasy, drogich samochodów, zagranicznych wojaży i wielu innych dobrodziejstw, kiedy za 11 złotych mogę poleżeć w ciepłym basenie, popatrzeć w gwiazdy i pozachwycać się Jego miłością... On naprawdę jest dobry... Staram się o tym przekonać zduńskowolan... Mówi się świetnie. Kościół jest wielki, przestrzeń, rozmach, a dodatkowo ludzie bardzo reagują na to, co mówię, a to pomaga. Kiedy widać uśmiech na twarzach, albo jakiś szmer w ławce (kiedy jest ona zamierzony przez kaznodzieję:), cieszę się, że tu jestem. A nade wszystko gościna księży orionistów... Czuję się niczym we własnej wspólnocie, a nawet lepiej. Wielka życzliwość i serdeczność...

To dzisiejsze Słowo wywołuje we mnie uśmiech. Jest nawet jakoś komiczne. Dorosłe chłopy na stanowiskach... Tak bardzo się boją przyznać rację Jezusowi, tak bardzo się boją stanąć za porawdą, że decydują się na kompromitację oświadczając, że nie umieją odpowiedzieć na w gruncie rzeczy bardzo proste dla nich pytanie... Tak bardzo boją się kompromitacji uznając Jezusa, tak bardzo boją się utraty swojej hegemonii, że narażają się na zgoła większą kompromitację... Komiczny to widok... A co będzie jak powiemy tak, a co będzie jak powiemy inaczej? Ludzie, którzy próbują przewidzieć warianty i konsekwencje tychże... Ludzie, dla których prawda nie ma większego znaczenia, dla których liczy się ustalony porządek rzeczy i choćby nie wiem co, nie zdecydują się go zmienić... Mali, biedni ludzie wpatrzeni w siebie... Nie ma jednak we mnie żadnego triumfalizmu, takiego poczucia wyższości - a widzicie, wy nauczyciele Izraela odpadliście od wiary, a ja prosty chłopak  ją znalazłem.... Nie. Ani takich, ani podobnych myśli nie notuję. Ale nie powiem też, żebym odnajdywał w sobie nadmiar współczucia. Zaciekłość i bezmyślność, złośliwość i poczucie konieczności prostestowania wobec wszystkich i wszystkiego, nie budzi we mnie szczególnie głebokiej empatii... Jest we mnie raczej myśl... pożyjemy - zobaczymy... o prawdzie każdy może przekonać się sam... a ona narzuca się swoją własną siłą, siłą samej prawdy...