Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

ślady

2011-12-05

Mili Moi...

No i jestem od soboty w Gościcinie... Mój pobyt zaczął się w sposób dość niezwykły. Zdążyłem postawić torbę, a miejscowy proboszcz mówi - ojcze, jedziemy na jubileusz pięćdziesięciolecia małżeństwa... Co robić, rekolekcjonista wsiada do wozu i jedzie... na prawdziwe disco w remizie. Przyznam szczerze, że byłem oczarowany. Przede wszystkim szacunkiem, jakim otaczano jubilatów. Widać tam było prawdziwie kochającą się, wielopokoleniową rodzinę. Uśmiechnięci dziadkowie, świętujący swój jubileusz i cieszący się z każdego czlowieka, który tylko chciał być z nimi w tym dniu. Nie znałem tam nikogo, a czułem się bardzo swojsko. Nie zabrakło pieśni po kaszubsku - kapela w strojach, akordeon... No trzeba było to widzieć. Jubilaci w kółeczku z zespołem... Poruszające i takie proste, bezpretensjonalne... Ludzie, dla których ksiądz ma ważne miejsce w życiu - nie czołobitni, ale pełni szacunku. Zresztą i księża bardzo serdeczni wobec każdego. Jubilatka wyznała, że proboszcz im zgotował taki jubileusz w kościele, że było piękniej, niż na "pierwszym" ślubie. Taki mały światek, obrazki, które powoli niestety odchodzą w zapomnienie. Ale niezwykle budujące...

A od wczoraj głoszenie Słowa. Uwielbiam to robić, a tu trzeba przyznać, że słuchaczy nie brakuje. Jak to na Kaszubach. 40% parafian w kościele. Jakże to inaczej wygląda wobec naszych elbląskich 11%. Dzisiaj już po mszy o 9.00, a czekają nas jeszcze trzy - dla dzieci, dla dorosłych i dla młodzieży. Mówię o tym, co według mnie najważniejsze - o Bożej miłości, o Jezusie - Drodze, Prawdzie i Życiu, o sensie naszego istnienia... Niektórzy powiedzą - zawsze to samo... Ale staram się nie powtarzać, tylko obmyślać coraz to nowe słowo, które mogłoby objawić Bożą prawdę, przekonać...

I to dziś stanęło mi przed oczami... Kiedy medytowałem rano tę dzisiejszą Ewangelię o uzdrowieniu paralityka, to największe wrażenie zrobiły na mnie słowa, które wcale nie wydają się być najważniejsze. Jezus odpowiadając wątpiącym faryzeuszom i uczonym w Piśmie, mówi do nich - ale, abyście wiedzieli... Ten krótki zwrot mnie poruszył bardzo, bo odkryłem w tym moje wielkie pragnienie. Nieść prawdę innym, aby wiedzieli jaki jest nasz Bóg, aby wiedzieli co On ma dla nich, aby wiedzieli kim są w Jego oczach... I jeszcze słowo z zakończenia też mnie bardzo dotknęło - pełni bojaźni mówili, przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj. I to też moje pragnienie - budzić bojaźń Bożą, która jest czymś zupełnie innym, niż lęk. Bojaźń, która wypływa z miłości, bojaźń, która spodziewa się wielkich rzeczy, bojaźń, której tak bardzo dziś brakuje... Modlę się, żeby Pan pozwolił mi zwracać uwagę słuchaczy na Niego, a nie na siebie, żebym ja zniknął, wobec Jego Słowa. To wołanie Jana Chrzciciela - trzeba, aby On wzrastał, a ja się umniejszał, stanęło mi dziś przed oczami na medytacji. I bez jakiegoś udawania pokory, której nie mam, której wciąż mi brakuje i o którą proszę Jezusa, muszę powiedzieć, że te słowa Jana stały się również moim pragnieniem - dziś w sposób szczególny. Ile pragnień rodzi Słowo!!! Jak bardzo trzeba nam je medytować, wchodzić w głąb, spotykać się z nim... Ono nie tylko podsuwa pragnienia i budzi tęsknoty, ale również daje siłę do ich realizacji, bo sam z siebie nie czuję się w mocy ich zrealizować...

A w minioną sobotę prowadziłęm dzień skupienia dla dziewcząt u sióstr franciszkanek w Gdańsku... Jak zawsze rewelacja. Dużo dobrych poruszeń w sercu i sporo prostych, czystych duchowo dziewcząt (to zdanie samych sióstr, nie moje, bo za słabo je znam), co też daje nadzieję na lepsze czasy. Rosną młode kobiety, które szanują Boga, szanują siebie i chcą się nauczyć szanować innych w duchu Ewangelii... I to jest zdrowe życie... A tylko takie życie pozostawia ślad. Uzdrów nas Jezu z paraliżu, żebyśmy pozostawiali ślady idąc za Tobą... aby i inni mogli po nich do Ciebie dotrzeć...