Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

natychmiast pokochany...

2011-11-30

Mili Moi...

Wczoraj już nie dałem rady napisać, choć miałem szczere chęci... Może to wynik tego, że zacząłem dzień niczym klaryska, o godzinie 4.20. Takie samoistne przebudzenie, a sen już odszedł na dobre. Wieczorem więc byłem już zupełnie nieprzytomny. A dodatkowo kolejne spotkanie rekolekcyjne, jak to we wtorek. Powoli już zbliżamy się do końca naszych rekolekcji, zostały jeszcze dwa spotkania, ale każde z nich bardzo mnie angażuje i wiele mnie kosztuje... Kiedy jednak patrzę na twarze tych naszych ludzi, którzy na nowo odkrywają Jezusa, na ich uśmiech i czasem wręcz widoczną gołym okiem ulgę, rozluźnienie... Oni naprawdę inaczej wyglądają. I to mi rekompensuje ten wysiłek. Aż czasem mówię - Panie Jezu, pozwalasz mi się nimi ucieszyć, ale nie pozbawiaj mnie nagrody wiecznej. Niech to będzie tylko mały dodatek do tego, co dla mnie przygotowałeś. Jeszcze jedne rekolekcje się nie skończyły, a ja już myślę o następnych. Chciałbym je zorganizować a maju i połączyć z modlitwą o uzdrowienie i dużym koncertem ewangelizacyjnym. Trwałyby trzy - cztery dni. Zobaczymy. Jeśli jest wola Boża, to z pewnością się uda...

Dziś św. Andrzeja. Ten dzień zawsze wiąże się z tajemnicą przejścia do wieczności mojej mamy. Dziś 15 rocznica jej śmierci. Pamiętam ten dzień sprzed 15 lat. Wówczas była sobota. Zdążyłem właśnie wrócić z Apelu Jasnogórskiego, kiedy zaczęła odchodzić. Żegnaliśmy ją ze świecą w dłoni i z Różańcem na ustach, co poczytuję sobie za wielką łaskę i dar od Pana... Tak trudno przypomnieć sobie jej głos... Czas zatarł wyrazistość wspomnień. Są jakieś zdjęcia... Czasem za nią tęsknię. Zwłaszcza kiedy potrzeba kobiecej ręki, która pogładziłaby po głowie i głosu, który zapewniłby, że jakoś to będzie... Na coś takiego już jednak w życiu liczyć nie mogę i chcę się z tym godzić... Przygotowaniem do jej odejścia była dla mnie Księga Hioba, którą do dziś sobie przypominam, gdy o niej myślę - Pan dał i Pan zabrał... Stało się tak, jak się Panu podobało... Dobro przyjęliśmy z ręki Pana, dlaczego zła przyjąć nie możemy? Możemy... wszystko przyjąć z Jego ręki, nawet to, co nam się wydaje być złe i zbyt trudne. A On może nas przeprowadzić przez wszystko... Czy mamy lat 16, czy 50... On jest...

A w dzisiejszym Słowie zachwyca mnie natychmiastowość decyzji uczniów. Są takie chwile, że podejrzewam ich wręcz o jakąś łatwowierność, czy naiwność, ale bardzo szybko przypominam sobie, że komentatorzy twierdzą, że to spotkanie uczniów z Jezusem nie musiało być pierwszym. Poza tym być może ma tu udział jakaś szczególna łaska. Ale tęsknię za tą natychmiastowością bardzo szczerze. Chyba się starzeję, bo już zaczynam coraz częściej kombinować - to znaczy zastanawiam się dłużej, niż kiedyś... A wróciłem dziś myślą do początków mojego powołania. Jakiż tam był żar i jaka tęsknota. Chciałem już, teraz, natychmiast zacząć je realizować. Z radością stwierdzam, że mi nie minęło:) Aczkolwiek tęsknię trochę za ideałami początków, za beztroską tamtego okresu. Tak wiele rzeczy wydawało mi się wówczas prostszych, łatwiejszych, oczywistych... Podejrzewam, że z Aposotołami było podobnie. Potem zaś okazało się ile to pójście za Jezusem kosztuje. Niemniej przy jakiejkolwiek próbie bilansu, zawsze mam poczucie bycia obdarowanym... Niesłychanie bogato obdarowanym...