Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

odpowiedzialność z miłości...

2011-11-26

Mili Moi...

Kiedy rozpoczynamy nowy rok 1 stycznia, to zwykle z wielkimi nadziejami i dobrym humorem. Jest on tym lepszy, im lepsza była zabawa sylwestrowa – szampan, dobre życzenia, towarzystwo, sporo radości…

A dziś pierwszy dzień nowego roku kościelnego i nie tylko nie rozdają szampana przy drzwiach, ale jeszcze zamiast beztroski i radości, słyszymy słowa – uważajcie i czuwajcie.

Nic dziwnego, że taki początek roku nie wzbudza szczególnego entuzjazmu w wielu sercach, także tych, które uznają się za wierzące…

 

Czy te słowa Jezusa, które dziś wypowiada, co więcej, zapewniając, że nie tylko wobec najbliższych uczniów i nie tylko na ówczesną epokę, ale do wszystkich i zawsze, mają nas nastraszyć, odebrać radość życia? Czy rzeczywiście Kościołowi na tym zależy – pies ogrodnika – sam rezygnuje z radości i innym jej zabrania?

 

To chyba byłoby trochę naiwne spojrzenie, a może nawet nieco złośliwe…

 

Kiedy Jezus dziś wypowiada te słowa, przypomina ni mniej ni więcej, tylko o odpowiedzialności, czyli o tej kategorii ludzkiego postępowania, która dziś jest w wielkim odwrocie. Człowiek odpowiedzialny to ten, na którego można liczyć, o którym wiadomo, że zrobi, co do niego należy, ba, mało tego, zrobi to, co jest do zrobienia, nawet jeśli to więcej, niż powinien zrobić, więcej, niż musi…

 

I w zasadzie wielu z nas może powiedzieć – ale ja jestem odpowiedzialny – za siebie, za swoją rodzinę, za swoje dzieci… I to wystarczy

 

Dzisiejsze Słowo zdaje się temu przeczyć – kiedy Jezus używa porównania do pana, który zostawia swój dom pod opieką sług, to z pewnością pod tym pojęciem kryje się coś więcej, niż tylko moja rodzina, mój mały świat.

 

A kiedy patrzę na ten temat szerzej, to natychmiast rodzą się pytania o zakres tej odpowiedzialności. Patrząc chociażby na Kościół, którego jesteśmy wszyscy dziećmi i członkami. Jeżeli każdy ma swoje zadanie, jak twierdzi Jezus, to czy twoje zadanie rzeczywiście ogranicza się tylko do siedzenia w ławce i odmawiania wieczornego pacierza?

Czy rzeczywiście tylko po to Jezus postawił cię w swoim domu?

 

Gdyby Pan domu dziś wrócił i zapytał ciebie – jak rozumiesz swoją odpowiedzialność za Kościół, co zrobiłeś dla tej wspólnoty, w jaki sposób ją budowałeś, to co byś odpowiedział?

 

I żeby nie zapadło w tym kontekście niezręczne milczenie, to trzeba sobie postawić pytanie o motyw najważniejszy – o miłość. Czy ja w sobie odnajduję miłość do Boga, do Pana tego domu, którym jest Kościół, którym jest świat. Bo jeżeli jestem sługą z miłości, to doskonale rozumiem, że moja dbałość o tę wspólnotę i o mnie w niej nie może się ograniczać do absolutnego minimum. Tak działają najemnicy. Odpowiedzialność z miłości zupełnie inaczej porządkuje priorytety…

 

Najemnik, czyli ktoś, w kim nie ma miłości, czuje się odpowiedzialny za siebie, dba o siebie, czuwa nad swoim małym światkiem, skupia się na sobie – dziś ubolewa nad tym Izajasz – nasze serce jest nieczułe na bojaźń przed Tobą, myśmy zgrzeszyli przeciw Tobie od dawna i byliśmy zbuntowani. Nikt nie wzywał Twojego imienia, nikt się nie zbudził, by się chwycić Ciebie.

 

To dzisiejsze Słowo u początku roku ma nas wytrącić z równowagi, pokazać ponownie, że w naszym życiu chodzi naprawdę o coś więcej, niż tylko o to, żeby mnie było dobrze. A wszystko to w kontekście Pana, który powróci – sam o tym zapewnia…

A im mniej miłości, tym słabsze wyczekiwanie i tym wątlejsza wiara, że to się stanie. Czy czekasz na Niego? Za chwilę wypowiemy słowa – głosimy śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale… Czy rzeczywiście oczekujemy i co to znaczy dla każdego z nas?

 

Jeśli nie bardzo wiesz na czym ma polegać ta twoja odpowiedzialność i czego chce od ciebie Bóg, to właśnie po to jest Adwent. To doskonały czas, żeby Go spytać, czas nowego porządku. Jemu, jak nikomu innemu zależy, żeby ci odpowiedzieć – Paweł dziś zapowiada niezwykłe rzeczy – w Chrystusie zostaliście wzbogaceni we wszystko, we wszelkie słowo i wszelkie poznanie; nie doznacie braku żadnej łaski, oczekując objawienia Jezusa, On też będzie umacniał was aż do końca…

 

A koniec jest absolutnie pewny – a spotkanie z Nim ma być naprawdę piękne. Adwent to czas, w którym możesz przestać patrzeć tylko na siebie, a On wzywa cię, żebyś spojrzał wreszcie na Niego, pytał Jego, bo w Nim ukryta jest każda odpowiedź.

 

I choć szampana wam nie rozdamy i wesołego podrygiwania w rytm muzyki u początku roku nie ma i nie będzie, to jednak ośmielam się wam życzyć adwentowego odkrycia tej odpowiedzialności, do której zaprasza was Jezus – odpowiedzialności z miłości…