Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

mój Bóg...

2011-11-22

Mili Moi...

Kolejny szalony dzień za mną... Otóż w naszych rekolekcjach ewangelizacyjnych jesteśmy na etapie nawrócenia, na którym proponujemy wszystkim uczestnikom odbycie spowiedzi generalnej. Rzecz jasna całkiem spora liczba penitentów wybiera mnie na spowiednika, z prostej przyczyny - prowadzę te rekolekcje. To zaowocowało siedmioma godzinami spowiadania wczoraj, pięcioma dzisiaj, jutro zanosi się na cztery, a w czwatek... od 8 rano do 16.30 co godzinę jedna osoba... Przyznam szczerze, że pod koniec dnia nie wiem dokładnie jak się nazywam. Dziś jeszcze w międzyczasie pisałem katechezę na wieczorne spotkanie, więc po prostu absolutne szaleństwo. Ale ogromnie dużo radości z nawrócenia tak wielu osób. Przyznam szczerze, że od samego początku tych rekolekcji nie towarzyszyły mi jakieś szczególne poruszenia, jakieś nadzwyczajne rozradowanie. Dziś naprawdę zacząłem się nieco tym martwić. Zadałem sobie pytanie - ejże, bracie, czyżbyś popadł w rutynę? Może traktujesz te rekolekcje jak chałturę, którą trzeba zrobić? Zadrżałem nieco. Ale zacząłem też prosić Pana o światło i wierzcie mi, wieczorem doznałem tak wielkiej, niewypowiedzianej radości z każdego uczestnika tych rekolekcji, że aż musiałem się nią z nimi podzielić. Naprawdę ucieszyłem się, że mogę im służyć, zwłaszcza, że wyraźnie widać, jak chętnie z tego wszystkiego korzystają. Doszedłem do przekonania, że źródło tej mojej radości jest w Duchu i to On za nią stoi. Pojawiła się w kontekście modlitwy i wołania do Pana. Wierzę więc, że On na tę modlitwę odpowiedział... I cieszę się nadal...

A dziś na porannej medytacji poczułem się bardzo bezpiecznie w ramionach Ojca. Słowo, ktore dostajemy na te ostatnie dni roku jest jakoś niepokojące, bo zapowiada trudne wydarzenia. Zastanawiałem się znów dziś nad strachem i Pan przyszedł z poczuciem przynależności. Należę do Ojca, więc cóż może mi się stać? Poczułem się jak małe dziecko... Nawet pojawił się obraz w mojej głowie - uciekający ludzie wobec jakiegoś strasznego wydarzenia i ja pośród nich, klęczący w pyle drogi, trącany przez strwożonych uciekinierów... Po prostu nie czułem potrzeby, żeby uciekać. Czułem się ogarnięty przez Bożą miłość, zanurzony w niej, pochłonięty przez nią... Pomyśalełm sobie - Boże, ja naprawdę jestem szczęściarzem. Pozwoliłeś mi poznać siebie, odkryć Boga bliskiego, rozumieć Twoją wolę na moje życie. Cóż jeszcze piękniejszego może się wydarzyć? Jestem tak dumny z bycia chrześcijaninem, choć kosztuje to coraz więcej i nie zanosi się, żeby miało być lepiej. Jestem dumny, bo mój Bóg jest jedynym Bogiem i nie waham się o tym głośno mówić. Jestem dumny, bo On jest taki cierpliwy wobec wszystkich, którzy zasługiwaliby po ludzku na Jego gniew. Jestem dumny, bo On pozwala mi się uczyć od siebie miłosierdzia i łagodności... Mój Bóg, który mówi do mnie - nie trwóż się, nie lękaj. Ale również - nie biegaj za fałszywymi prorokami, obajwieniami, za zwodzicielami... Trwaj przy mnie, a nic ci nie grozi...