Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

wiary nam daj...

2011-11-14

Mili Moi...

Dziś 1999 dzień mojego kapłaństwa, a zatem jutro dwutysiąclecie:) Jest za co Panu Bogu dziękować, oj jest... Choć za mną trudny tydzień, bo rzeczywiście praca była do zrobienia solidna. Wczoraj zakończyliśmy w Gdańsku krótkie, trzydniowe zaledwie rekolekcje ze wspólnotą Odnowy w Duchu Świętym "Syjon" poświęcone osobie Jezusa w Ewangelii św. Marka. Krótko oznacza również intensywnie. Punkt po punkcie, godzina za godziną... Bardzo wiele treści, czas przed Najświętszym Sakramentem dla ich zgłębienia, wieczory radości, zabaw integracyjnych przy cieście... Po prostu wspólnota... Na koniec mamy zawsze zwyczaj dzielenia polegającego na tym, że zapalona świeca krąży dookoła i ten kto ją trzyma mówi jak przeżył ten czas. Wypowiadają się wszyscy... Jak to radośnie usłyszeć słowa - nigdy nie wiedziałem, że tak wiele można wyczytać z Pisma Świętego. Mam tak ogromną radość z przybliżania Słowa, z fascynowania Nim, z zachęcania do Jego zgłębiania. Jezus jest Dobrą Nowiną i On pozwala się poznać. Trzeba tylko chcieć. Dzielenie było niezwykle piękne, głębokie... Poza tym ludzie zostali w trakcie rekolekcji podzieleni na grupy i między innymi mieli za zadanie stworzyć "list ewangelizacyjny" utkany tylko i wyłącznie z fragmentów Pisma Świętego. Jakie piękne rzeczy z tego powychodziły. Mam nadzieję, że niedługo będę mógł wam coś z tego zacytować. A z radosnych wydarzeń - krążyły podczas jednego z wieczorów serca z imionami i każdy miał na temat innej osoby, na sercu z jej imieniem wpisać coś dobrego o niej. Taki "deszcz wzmocnień". Najzabawniejszy wpis, który mi się dostał to - "wspaniały i groźny". Nie sądziłem, że łączę w sobie takie przeciwieństwa... Groźny? Że też ktoś może sądzić, że jestem groźny:) Bardzo lubię z nimi przebywać, wyjeżdżać. Daje mi to szansę podzielenie się tym, co przeżywam z innymi, na co w codzienności nie zawsze mogę sobie pozwolić.

A popołudniem udałem się do Gdyni, gdzie trochę czasu spędziłem z Kasią i Rafałem, którzy od trzech miesięcy oczekują na dzieciątko... U nich zawsze niesamowicie wypoczywam. Jest dobry film, spacer, Scrable... Jak to jest księdzu potrzebne. Pobyć również w normalnej, zdrowej, kochającej się rodzinie... To niesamowicie umacnia...

A moim osobistym owocem tego skupienia w Gdańsku jest postanowienie. Wcale nie małe... Mianowicie zdecydowałem, że w tym tygodniu odprawię swój osobisty dzień skupienia. Spędzę go z Panem Jezusem, daleko od domu i obowiązków, wyłączając telefon i nie zabierając rzecz jasna komputera. Ja, Jezus, kaplica, Ewangelia, lektura... Już dawno nie zafundowałem sobie takiego świętego czasu. A wyraźnie czuję jak bardzo, ale to bardzo go potrzebuję... Dzisiejsze Słowo jeszcze mnie w tym utwierdziło. To wołanie niewidomego - Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! jest moim wołaniem na dziś. Pragnę litości Boga nad moją wiarą, która ciągle jest taka niedoskonała, mała. Uświadomiłem sobie to patrząc na Markową Ewangelię, która temat wiary przerdstawia jako najbardziej fundamentalny u ucznia. To właśnie z braku wiary niezrozumienie Jezusa, zdrady i odejścia Apostołów. To za tę wiarę czuję, że powinienem się zabrać, żeby stawała się z każdym dniem coraz silniejsza. Z każdym dniem. Nie może być żadnego dnia, w którym nie będę o niej myślał. Bo od niej zależy moje zbawienie. Jedne z pierwszych słów Ewangelii to - nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię... Dziś dzień nawrócenia, dzień spowiedzi. Ale przecież wiem, że to nie jednorazowy akt, ze nie wystarczy powiedzieć - wierzę! Moje życie musi to potwierdzać w najdrobniejszych jego aspektach. I tu zdaję sobie sprawę z każdej, najmniejszej niedoskonałości. Chcę iść w głąb, nie stać w miejscu, bo to oznacza cofanie... A Jezus idzie do przodu, zapowiada, że będzie mnie wyprzedzał, że będzie wszędzie tam, gdzie ja pójdę, nawet w otchłani mojej niemocy. Tam również będzie czekał na mnie... Obym dotrzymał Mu kroku, obym się nie cofał... Muszę głośno zawołać. Muszę huknąć - na siebie, żeby wreszcie zadbać o to, co najważniejsze, bo co mi po tym, ze cały świat zyskam, a na swej duszy szkodę poniosę. Najpierw muszę podjąć odpowiedzialność za swoje własne zbawienie. A nic tu nie da się zrobić bez radykalnych rozwiązań. A zaraz potem chcę wołać do Jezusea, z pokorą, ale również głośno... Daj mi jasne oczy, daj widzieć wyraźnie, uzdrów mój wzrok, żebym odróżniał to, co ważne, od tego, co może poczekać, to, co zbawia, od tego, co mnie niszczy, to, co prowadzi do porządku, od tego, co zabiera radość... I choćby nie wiem kto próbował mnie wobec Jezusa uciszać, to się nie dam... Nie zamilknę!!! Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną, małej wiary...