Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

kościół - dom dla Kościoła...

2011-10-30

Mili Moi...

Wczorajszy wieczór spędziłem na rodzinnej imprezie jubileuszowej... Czułem się tam kiepsko, zresztą jak zawsze, kiedy Pan Bóg nie jest zapraszany. A tam nie został, choć świętowano jubileusz małżeństwa sakramentalnego... Zabawa? No raczej średnio... I nic nie poradzę na to, że te "igrzyska z niewierzącymi" mnie nie bawią, ani nie satysfakcjonują... Zwykle nie bywam, ale czasem trzeba... W każdym razie wróciłem prawie o drugiej w nocy.

A dziś od samego rana pisze list... Kiedyś robiłem to namiętnie... Pisałem kilka tygodniowo... Nawet w seminarium jeszcze. Ale te czasy minęły i niestety nie mogę sobie pozwolić. Ale niektóre z moich dzieci duchowych tylko w ten sposób mogą się ze mną kontaktować, więc dziś był dzień "dla Boga i człowieka - niedziela". Z wielką radością spostrzegłem, że "mój duchowy" syn, któremu ów list wysłałem dojrzał do uznania się za świadomego członka Kościoła.... To jest niesłychanie ważne w kontekście dzisiejszej uroczystości - poświęcenia kościoła własnego..."

Ów młodzieniec, o którym mowa (i myślę, że nie zdradzam tu szczegółów) stwierdził, że odbiera ataki na Kościól, jako ataki na samego siebie, zaczęły go one boleć, powodują cierpienie... Radosne Te Deum wyrywa mi się z piersi. Bo to cudowny znak, że ktoś się budzi, że czuje się komórką w Ciele Chrystusa i reaguje jak komórka... To znaczy jeśli uderzają w Ciało, czuje ból... Następnym krokiem jest doświadczanie radości z każdego następnego przebudzonego człowieka, który zdaje sobie sprawę, że jest częścią Ciałą Chrystusa... To trochę jak obudzenie w Matrixie - człowiek nie wierzy, że mógł spać tak długo... Ale tylko takie przebudzenie prowadzi do zdolności oddania życia za wiarę... Obawiam się, że dziś wielu polskich katolików prędzej oddałoby życie ratując kota z płonącego domu, niż "za Chrystusa". I proszę, żebyście tego nie traktowali jako szyderstwa, czy ironii... Nie, to raczej strasznie smutne stwierdzenie... Dlatego tak niezwykłą radość odczuwam z każdego chrześcijanina, który rzeczywiście spotkał Jezusa i sam, osobiście poczuł się częścią Kościoła...

Tego Kościoła pisanego przez wielkie K, który spotyka się w kościele, czyli domu dla wspólnoty... Dziś poświęcenie tego domu wspominaliśmy... Stanęła mi przed oczami odpowiedzalność za ten dom... Jaka ona jest? Może mam takie franciszkańskie "zboczenie", ale Franciszek pisał, że bardzo z braćmi lubili przebywać w kościołach... Ja też tak mam... Ponadto niejeden z tych kościołów doprowadzili do porządku, bo dbałość o nie nie była z pewnością cechą średniowiecza... Ja osobiście jako jedną z najwspanialszych chwil nie tak dawno przeżytych wspominam jak to podczas jednych z ubiegłorocznych rekolekcji adwentowych chwyciłem za miotłe i zamiotłem cały kościół między mszami, bo nie mogłem już znieść piachu, który grubą warstwą pokrywał posadzkę... Czułem się trochę jak św. Franciszek, o którym mówią biografowie, że nosił ze sobą miotłę... Dało mi to tyle radości, tak niezwykłe doświadczenie w tej przeogromnej prostocie gestu... Jak to jest, że tak wąska grupa parafian interesuje się budynkiem kościelnym? Tak wielu traktuje po prostu jako oczywistość fakt, że przychodzą na mszę w niedzielę... A przecież tego domu mogłoby nie być... i kto wie, czy nie dożyjemy czasów, że będziemy musieli z bólem żegnać się z naszymi kościołami... Jak potworne jest to zjawisko, widziałem na własne oczy w Kanadzie... Wielkie kościoły... sprzedane na apartamentowce... Nawet kształt zachowano, wieże, tablicę przy drzwiach... Nawet wyobrazić sobie nie mogę, że w miejscu, gdzie niegdyś było tabernakulum, ktoś dziś może mieć... ubikację... Jeśli się nie nawrócimy, obawiam się, że będziemy to widzieli na własne oczy również w Polsce... I znów uważam, że zacząć powinniśmy od siebie... Księża - jak my zachowujemy się w tej przestrzeni sacrum? Wiele pozostawia to do życzenia... Chwała najwyższemu Panu za świątynię, za dom, w którym wspólnota może się spotkać... Może nie jest to wspólnota ludzi wielce zatroskanych o ten dom, ale z pewnością wspólnota, która tego domu potrzebuje...