Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

mosty między sacrum i profanum...

2011-10-16

 

 

Mili Moi...

Niejednokrotnie w powszechnym rozumieni u  i w rozmowach codziennych dzielimy rzeczywistość, w której żyjemy na sacrum i profanum, próbując przeprowadzić jakąś bardziej lub mniej wyraźną granicę, która ma nam ułatwić życie, porządkować je…

Bardzo często jednak popadamy w pułapkę dwojakiego rodzaju:

- albo pozwalamy zawłaszczyć jakąś część rzeczywistości poprzez czysto ludzkie postrzeganie – czyli, są sfery życia, w które Pan Bóg nie powinien być mieszany i o których ludzie Kościoła, zwłaszcza księża nie powinni mówić, bo nic im do tego – cały szereg tematów od polityki, po moralność życia małżeńskiego

- albo, co jest pochodną tego pierwszego – wchodzimy w podwójne życie – inaczej funkcjonuję w niedzielę, kiedy idę do kościoła, a inaczej żyję w ciągu całego tygodnia – tam dla Boga nie bardzo jest miejsce, bo jestem zanurzony w świecie…

W jednym i w drugim przypadku nader chętnie posługujemy się sentencją Jezusa – oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga…

Powstaje jednak nieuchronnie podstawowe pytanie – co należy do Boga?

Dziś przez proroka Izajasza Bóg pokazuje nam, że wszystko i wszyscy są w Jego ręku. I jest tak, czy nam się to podoba, czy nie. Nie zależy to od naszej ludzkiej akceptacji.

Kiedy jest mowa o Cyrusie, który przypomnijmy jest królem perskim, który w 538 roku pozwala Żydom powrócić do swego kraju, odbudować świątynię i zwraca im nawet zagrabione dobra, to jego postawa jest interpretowana jako działanie Boga poprzez nieznającego Go człowieka.

Słyszymy dziś dwukrotnie – nie znałeś mnie… A jednocześnie – pozwoliłem na to, aby poznano, że nie innego Boga poza mną, nie ma innego Pana. Innymi słowy – Cyrusie, ty w swojej potędze i blasku, w swojej sile i mocy, jesteś w moim ręku…

Bóg z samej definicji nie zależy od żadnych ludzkich sił i potęg. On jest ponad wszystkim. I rzecz jasna może to rodzić bunt i niezgodę, co w rzeczy samej nie zmienia obiektywnej prawdy…

Kiedy Jezus dziś nakazuje przyniesienie monety i pyta o obraz i napis, to wspomnieć należy o jego brzmieniu, bo poza podobizną cesarza był tam napis – Tiberius Caesar Divi Augusti Filius Augustus Pontifeks Maximus, czyli – Tyberiusz, Cezar boskiego Augusta syn August Władca Najwyższy…

I taką megalomańską ambicję ludzką z pewnością można oddać człowiekowi, bo ona nie pochodzi od Boga i do Boga należeć nie chce. Pycha zawsze od Niego oddziela i robi wszystko, żeby nie być od Niego zależną. Oddajcie ją więc Cezarowi, niech ją sobie zatrzyma, albo niech ona zatrzyma jego…

Oddajcie jednak Bogu to, co należy do Niego. I tu czas na ponowną, mocną odpowiedź na pytanie – co do Niego należy. Odpowiedź jest krótka i prosta – wszystko. Oddajcie Bogu wszystko, bo na to zasługuje. Jeśli cokolwiek macie, wszystko, czymkolwiek jesteście otrzymaliście z Jego ręki. A zatem wy sami i wszystkie wasze sprawy należą i zależą od Niego…

I to jest stan obiektywny, niezależny od naszego chcę czy nie chcę… Można jednak sobie to uświadamiać i żyć w wielkim pokoju, albo żyjąc w nieświadomości miotać się nieustannie walcząc z rzeczywistością, albo sztucznie ją dzieląc stawiając Panu Bogu warunki – tu jeszcze ci wolno, a tu już nie…

Rzecz jasna nie odbiera nam to wolności, bo możemy Bogu powiedzieć nie – ale nie zmieniamy w ten sposób obiektywnego stanu, ile raczej nasz, subiektywny sposób podchodzenia do rzeczywistości – to znaczy broimy w naszej małej, osobistej historii zbawienia, która nie może pokrzyżować planów Bogu, bo On jest ponad wszystkim i wszystko trzyma mocną ręką…

Warto więc sobie postawić pytanie – co jest dla mnie lepsze. Czy uznać, że Bóg jest obecny w każdym najmniejszym aspekcie mojego życia, czy też zamykać Mu poszczególne drzwi, a jednocześnie zamykać je samemu sobie…

Jeżeli stwierdzam, że mądrzej jest uznać Jego władztwo nad wszystkim to jestem już bardzo blisko wiary, którą dziś tak bardzo pochwala św. Paweł u Tesaloniczan, wiary którą przyjmują i według której usiłują żyć… A w tej wierze nie ma już podziału na sacrum i profanum – Bóg ma dostęp do wszystkiego i nie tylko Go wszędzie wpuszczam, ale jeszcze Go zapraszam, do każdej sfery mojego życia, bo On swoją obecnością każdą z nich uświęca…

Ta wiara o której mówię nie jest kapitulacją woli, nie jest jakimś Bożym triumfem i pokonaniem naszego oporu, ale odkryciem Jego piękna i miłości… Jeśli znam Boga, czułego, dobrego, miłującego mnie Boga, to nie mam żądnych oporów, żeby oddać Mu swoje życie, bo ja wiem, że On mnie nie chce skrzywdzić, ale mnie uszczęśliwić…

Wówczas nie prowadzę jałowych dyskusji, sądząc że wiem lepiej co jest dla mnie dobre, ale jestem skłonny Mu ufać i zmagać się z samym sobą o świętość, która polega na przeniknięciu Bogiem każdej sfery mojego życia…

Trudne? Jasne… Taka wiara jest darem… Na pewno… Ale ja jej nie mam, więc koniec tematu… o, to za szybko… Bóg chce dawać taką wiarę każdemu, ale potrzeba zaangażowania, współpracy… Potęga wiary może się objawić w twoim życiu, możesz poznać Boga miłości… Tylko skorzystaj z szansy... Jest ich bardzo wiele... W naszej, elbląskiej parafii, choćby rekolekcje, które rozpoczniemy już we wtorek...