Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

św. Michale... pomóż szukać prawdy...

2011-10-11

Mili Moi...

Dotarłem już dziś do Niepokalanowa, gdzie jutro wieczorem audycja, która wraca na antenę po długim czasie przerwy wakacyjnej, spowodowanej głównie powrotem do zdrowia współredaktora Jacka. Ale mam nadzieję, że będzie wszystko w porządku i wystartowawszy jutro, wylądujemy pod koniec roku szkolnego... Rzecz jasna zachęcam do słuchania, w środę o godzinie 20.30 na www.radioniepokalanow.pl Udział słuchaczy również mile widziany. Tematem będzie umieranie... Wszystkich Świętych za pasem, dalej Dzień Zaduszny, a zatem tajemnica śmierci, która znów nas na sobie zatrzyma. Temat podyktowały nam również niedawne wydarzenie, w których obaj braliśmy udział (pogrzeb Eweliny). Chcemy się skupić na przeżywaniu tej tajemnicy przez tych, którzy zostają i muszą żyć dalej. Chcemy spróbować się zastanowić czy można być przygotowanym na śmierć bliskich i czy to zawsze musi tak bardzo boleć... Zobaczymy co nam z tego wyjdzie...

Dziś zaś mam jeszcze spotkanie z Arturem, mężem wspomnianej Eweliny. Będzie to pierwsza okazja do pogadania na żywo po pogrzebie Eweliny. Cieszę się, że się spotkamy i będę mógł mu również posłużyć, bo poprosił o modlitwę wstawienniczą w swoich sprawach, którą rzecz jasna dziś przeżyjemy wspólnie z członkami niepokalanowskiej wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym.. Ale będzie to też spotkanie przyjacielskie i mam nadzieję, że obaj na nim skorzystamy...

Kiedy dziś czytam Słowo rodzi się we mnie pytanie - czego ja Ci jeszcze Panie nie oddałem w moim wnętrzu, jakie są jeszcze te przestrzenie w moim sercu, które są tylko moje, z czego jeszcze mogę złożyć ofiarę, co dać na jałmużnę, żeby nie wpadać nieustannie w grzech i słabość? Gdyby Jezus był Panem wszystkiego, każdej cząstki mnie... Ale wciąż nie jest, wciąż są takie momenty i chwile, kiedy wcale Go nie dotrzegam, kiedy idę zupełnie po swojemu. Zdałem sobie sprawę, że nie bardzo dbam o formację mojego sumienia. Wymawiam się, że nie mam czasu na zmierzenie się z dużymi tematami, których, rzecz jasna nie obmyśla się przy porannej kawie, ale które nie powinny być pomijane... Które to? No choćby wolność, czy wierność, tudzież  łagodność, cierpliwość... i można tak wymieniać... Tyle rzeczy do oceny i przemyślenia w życiu i są one znacznie ważniejsze, niż wyniki wyborów, czy cokolwiek innego ze świata stworzonego wokół mnie, bo dzięki włąściwemu ustawieniu, przemyśleniu tych spraw, mogę się dopiero w tym świecie odnaleźć... By the way... Odczuwam tak potworne obrzydzenie do polityki i trwa to już kilka miesięcy, że na sam widok panów w garniturach kłamiących jak z nut, zmieniam kanał w telewizorze, a właściwie bardzo rzadko go w ogóle włączam... Nigdy nie należałem do pasjonatów tego tematu, ale nigdy też nie przeżywałem takiej irytacji i takiego obrzydzenia... Ale to tak na marginesie...

Niemniej zobaczyłem, że potrzeba takiego nowego wyczulenia sumienia, żeby nie wpaść w swoiste "koleiny duchowe", czyli jakieś utarte schematy myślenia dotyczące zwykle spraw drugorzędnych, które oddzielają mnie nade wszystko od Pana, potem od siebie samego, a wreszcie od drugiego człowieka. Zamykają w jakimś fikcyjnym świecie własnej prawości i monopolu na prawdę, bez jednoczesnego dostrzeżenia, gdzie jest jej źródło. A ono nieodmiennie bije w Bogu...