Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

rekolekcje, rekolekcje...

2011-10-08

Mili Moi...

Od poniedziałku jestem w Krynicy Morskiej, ale niestety nie na nadmorskim wypoczynku, chociaż może w pewnym sensie... Prowadzę rekolekcje dla sióstr katarzynek. To bardzo ciekawe doświadczenie, zwłaszcza w sensie rekolekcyjnym, bo rekolekcje dla sióstr to zupełnie inna jakość. Przede wszystkim milczenie i skupienie, do którego nie trzeba nikogo zachęcać, ani o którym nie trzeba nikomu przypominać. Dla mnie samego ta cisza ma znaczenie relaksujące (więc może w tym znaczeniu wypoczywam). Ponadto gorliwe notowanie. Większość sióstr jednak dzierży w dłoniach zeszyt i coś tam zapisuje, co dla mnie osobiście jest czymś zupełnie oczywistym. Próba zapamiętania czegokolwiek z rekolekcji jest dla mnie mocno wątpliwa i uważam, że przeżywanie rekolekcji bez robienia notatek to w jakimś sensie strata czasu. Rzecz jasna tylko w jakimś sensie, bo przecież rekolekcje to nie tylko treści i choćby były najmądrzejsze, to Pan Bóg może działać zupełnie poza nimi. Ale zakładamy, że skoro już są nam podawane, to warto cokolwiek zanotować...

Poza tym siedem sióśtr poprosiło o prowadzenie indywidualne, czyli spotykam się z nimi codziennie na dwudziestominutowej rozmowie, podczas której przyglądamy się treściom danego dnia i temu, co je najbardziej dotknęło, poruszyło, zainteresowało. Jest to okazja, żeby niektóre rzeczy doprecyzować, pogłębić, ale nade wszystko spróbować zobaczyć z bliska Boży zamysł dla każdej z nich na ten czas. Te spotkania mają coś z rozeznawania i są dość wyczerpujące. Wszystkich sióstr jest 22 i powoli dobijamy do końca, co rzecz jasna wiąże się również z tym, że nawet te nie korzystające z indywidualnego prowadzenia chcą się ze mną spotkać, choćby po to, żeby się wyspowiadać, a ponadto wiele sióstr prosi o modlitwę wstawienniczą, co owocuje tym, że dziś już drugi dzień, kiedy nie wytknąłem nosa z domu. Po prostu nie ma na to czasu, ponieważ ciągle ktoś stoi u drzwi, albo następuje jakiś kolejny punkt naszego rekolekcyjnego planu. Nie powiem, żebym narzekał, bo jest to cenny czas również dla mnie. Żebyście mogli wiedzieć ile można się nauczyć od sióśtr zakonnych. Te proste rozmowy, które odbywamy dają wiele także mnie, choć to raczej one ode mnie oczekują skupienia i komentarza do tego, co mówią. Błogosławię Pana Boga za dar głoszenia Słowa. Naprawdę życia mi nie wystarczy, żeby Mu za to podziękować, a jednocześnie za to, że chce się mną posługiwać...

W poniedziałek wracam do domku... Na obiad imieninowy. Zwyczajem naszych klasztorów jest zapraszanie braci z klasztorów sąsiednich na imieniny... Zawsze obchodzę swoje wraz z proboszczem, o. Arturem. I w tym roku nie jest inaczej, ale że w domu obaj będziemy dopiero w poniedziałek, to na ten dzień został zaplanowany obiad. Ja już zdążyłem zapomnieć o swoich imieninach... We wtorek zaś ruszam do Niepokalanowa, aby spotkać się z Arturem, mężem zmarłej Eweliny, o którym wam już tu pisałem nieco. Będziemy mieli wreszcie okazję, żeby pogadać na żywo i trochę się razem pomodlić. A w środę zaplanowana jest pierwsza audycja od długiego czasu. Ostatnia chyba była w maju. W każdym razie strasznie dawno. Związane to było ze stanem zdrowia Jacka, o którym zresztą też pisałem wam kiedyś. Niewiele niestety się zmienio, ale postanowiliśmy jednak wystartować... Przyznam jednak szczerze, że nie możemy się zdecydować na jaki temat tę pierwszą po długich wakacjach audycję przeprowadzić... A może pomożecie... O czym warto pogadać...? Rzecz jasna myślę tu o tematach związanych z wiarą... Podrzućcie coś... Zawsze to łatwiej gadać o czymś, o czym wie się, że kogoś to interesuje:)