Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

piękna ta winnica...

2011-10-02

Mili Moi...

Właśnie wróciłem z ostatniej serii rekolekcji dla katechetów, która była chyba najbardziej kameralna, było ich tylko 30. Mimo wysiłku, który zawsze muszę ponieść w takich akcjach, czuję że psychicznie sobie wypocząłem, choć siedząc w Krynicy, ani przez chwilę nie byłem nad morzem. Może to zatem sprawa Tess Gerritsen i kolejnej jej powieści, którą niedawno zdobyłem i właśnie zbliżam się do jej końca. "Chirurg" nie zawiódł i okazał się równie wciągającą powieścią, jak wiele poprzednich, które już przeczytałem. Tak, tak, czasem dla oddechu od "teologicznego" czytam coś "z dreszczykiem", a że czytać uwielbiam, to pożeram książkę za książką, a jak już mnie coś wciągnie, to każda wolna chwila... Książki są bezkonkurencyjne. Żaden telewizor, żaden internet... A jak to powiedział niejaki Umberto Eco (chyba w niewielu rzeczach się z nim zgadzam, ale w tej z pewnością) - kto czyta, ten żyje dwa razy...

Wróciłem do domu, żeby się przespać, bo jutro wieczorkiem rozpoczynam rekolekcje dla sióstr zakonnych, także w Krynicy Morskiej. Potrwają tydzień, więc z pewnością uda mi się zbliżyć do morza, zwłaszcza jeśli utrzyma się taka pogoda...

Dzisiaj, choć aniołowie stróżowie zeszli nieco na dalszy plan w tym roku (niedziela ma wyższy priorytet), to o nich nie zapominam, a zwłaszcza o swoim. Niektórzy mówią żartobliwie, że ma on ze mną niemało pracy. Mam nadzieję, że Pan mu jakoś ten wysiłek wynagradza... Choć aniołowie raczej się nie męczą... W odróżnieniu od ludzi, zwłaszcza tych, którzy czują się uciemiężeni swoją pracą w winnicy Pana... Dzisiejsza Ewangelia mówi o takich, którzy sami postanowili się nagrodzić. Jakby zapomnieli, że to nie oni są właścicielami winnicy, jakby sami pracowali nad tym, żeby uwierzyć w to wielkie oszustwo - winnica jest nasza... Zapomnieli, że to nie oni trudzili się nad założeniem tejże, że to nie oni ponosili koszty. Zapomnieli o warunkach umowy - ufam wam, pracujcie tu, wrócę po owoce... USTALILI, że należy im się cała winnica... Na jakiej podstawie? Nie wiadomo... Może stwierdzili, że "na kogoś" nie chcą pracować, a może całe życie marzyli o tym, żeby wzniecić jakiś bunt, skorzystać z tej drzemiącej w nich siły, którą jedynie przeczuwali, ale której nie potrafili włąściwie wykorzystać... Tak, czy owak prowadzi to ostatecznie do przemocy, zabójstwa i nadużyć...

Słuchacze Jezusowej przypowieści zdają się właściwie odczytywać jej sens, mają prawidłowe poczucie sprawiedliwości... Ale czy rzeczywiście? Czy nie jest to raczej sprawiedliwość Kalego? "Jak Kali ukraść krowę, to dobrze, jak Kalemu ukraść krowę to źle..." Tamci z przypowieści są niesprawiedliwi, ale przecież nie my, przecież to nas nie dotyczy... Dotyczy, dotyczy... I to mnie smuci... To dla mnie jeden z najsmutniejszych fragmentów ewangelicznych. Zawsze rodzi się we mnie smutek, kiedy słyszę, że grozi mi (nam) zapomnienie dla Kogo i u Kogo pracujemy... A kiedy o tym się zapomni, powstają takie nowo-twory jak na przykład organizacja "My jesteśmy Kościołem"... Tego typu działania, zmierzające do wywarcia presji na "pancernej" hierarchii dla nowego otwarcia się na świat są chyba najbardziej szkodliwymi dla winnicy - wspólnoty - Kościoła... Inicjatorom wydaje się, że wystarczy coś przegłosować, zebrać podpisy... Bo oni uważają... Wówczas już nie liczy się co On uważa, co myśli o tym Pan winnicy, czego On chce... Bieda ludzkiej pychy jest przeogromna... A św. Franciszek przewraca się w grobie ... On reformował Kościół, ale w Kościele z Nim i przez Niego...

Dziś zastanawiam się czy ja dobrze pracuję? Czy robię rzeczywiście dokładnie to, co Pan chce, abym robił? Bo być może On próbuje mi powiedzieć, że powinienem inaczej, a ja skutecznie eliminuję wszystkich, którzy są Jego posłańcami... Taka piękna ta winnica, tyle miłości włożył Ten, który ją założył, tak bardzo mi zaufał... Czy mogę Go zawieść??? Niestety mogę, chociaż naprawdę, naprawdę nie chcę...