Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

szukajcie prawdy:) mówcie prawdę:) słuchajcie prawdy:)

2011-09-28

Mili Moi...

Same radości... Wczoraj sześć godzin spędzonych w lesie... Wróciłem prawie nieżywy, a grzybów w wiadrze sporo, ale biorąc pod uwagę czas tam spędzony, jednak nieco za mało... Niemniej cud, że w ogóle wróciłem, bo kiedy dziś oddałem rano samochód do przeglądu, bo już sam stwierdzałem w całej głebi swej niewiedzy, że coś chyba jest nie tak, to dowiedziałem się o tylu usterkach i nieprawidłowościach, że aż dziw bierze, że to wszystko się jeszcze nie rozpadło. Oczywiście zestaw usterek jest wprost proporcjonalny do odchudzenia mojego portfela... a może odwrotnie:)

Niemniej dziś wszedłem w świętowanie... Nawiedziła mnie Kaśka... Z nikim nie śmieję się tak długo i głośno, co z nią... Byli z mężem na pieszej pielgrzymce do Santiago de Compostella. Opowieściom nie było końca... Szkoda, że musiała tak szybko wyjeżdżać... I tak Panu Bogu dziękuję, że tymczasem mamy do siebie blisko, bo jak mnie przeniosą w jakieś inne, bliżej nieokreślone miejsce, to dużo dobrego humoru zniknie z mojej codzienności. Niech żyją Przyjaciele...

A poza tym praca, praca, praca... Dziś przesyłka bannerów zapraszających na rekolekcje ewangelizacyjne w Elblągu... Zaczeła się ich produkcja, a w piątek będę musiał je odebrać z Gdańska... W piątek też zaczynam kolejną już turę rekolekcji dla katechetów, na szczęście już ostatnią... Nie dlatego, że katechetów nie lubię, ale... Co za dużo, to...:) A w niedzielę wieczorem zaczynam ośmiodniowe rekolekcje dla sióstr katarzynek w Krynicy Morskiej... Jestem więc na etapie dopinania wszystkiego na ostatni guzik... A trochę wysiłku to kosztuje...

Jutro natomiast świętowanie w małym, okrojonym klasztornym gronie... Dzień imienin zawsze jest dla mnie radością (w odróżnieniu od urodzin, o czym zresztą już nie raz pisałem). Wieczorem poświętujemy ze wspólnotą Syjon i tak ten dzień aniołów poleci...

A dziś Słowo prowokuje do... prawdomówności... Bo oczywiście cała ta sytuacja była zbyt często ograniczana tylko do dziedziny powołaniowej. no tak... Pan Jezus powołuje, a zatem to nie do mnie, bo przecież nie jestem powołany... Może nie do szczególnej służby w Kościele, ale z pewnością do Królestwa... Do tego jesteśmy powołani wszyscy i tego dotyczy ten fragment, dlatego nie trzeba go zubażać, ale wyciągnąć z niego całe piękno dla każdego z nas... Przede wszystkim ci trzej wypowiadają przed Jezusem swoje problemy, tak, jak je widzą, takie, jakimi są... Jeden mówi ze szczerego serca, że chce najpierw pochować ojca, a dopiero potem może iść za Jezusem. Nie wiemy, czy ojciec właśnie umarł, czy, jak chcą niektórzy, jest to odwleczenie decyzji o pójściu za Jezusem na czas nieokreślony - jak już umrze, i jak go pochowam, to pójdę za Tobą... Drugi mówi o swej realcji z rodziną... Muszę ich pożegnać.. Ani jeden ani drugi nie jesty gotów iść już, iść zaraz, iść natychmiast... Chcą czasu... Zupełnie inny jest ten opisany jako pierwszy... Ten chce iść, bardzo gwałtownie i natarczywie o tym mówi... Ale Jezus zdaje się mu pokazywać, że nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji takiej decyzji. Niejako studzi go w jego zapędach. Przemyśl to dobrze chłopie, bo to nie "wczasy pod gruszą"... Tamtym pozostałym też udziela nauki związanej z ich problemami...

Skąd to przesłanie o  prawdomówności? Otóż wypowiadając prawdę przed Bogiem możemy z pewnością liczyć na to, że i od Niego ją usłyszymy... I nie jakoby Pan Bóg kiedykolwiek zamierzał nas okłamywać, ile raczej nie zawsze jesteśmy gotowi się z tą prawdą zmierzyć. Z prostej przyczyny - dostępu do niej bronią nam maski, które nakładamy tak chętnie... Gramy nawet przed Bogiem, a może zwłaszcza przed Nim... Gramy zwykle lepszych, niż jesteśmy w rzeczywistości, bojąc się pokazać swoją prawdziwą twarz, ale bojąc się również mówić Mu o naszych prawdziwych problemach... Łatwiej schowac się za pustymi frazesami, za "pacierzami", za nieokreśloną modlitwą, której i tak nie odmawiamy... Niż powiedzieć Mu szczerze o tym, co mnie boli. Szczerość rodzi szczerość. Jeśli mówię Mu o życiu takim, jakim ono jest, to z pewnością usłyszę... I chyba tego boimy się najbardziej... Co usłyszę? Ukrycie prawdy pod pozorami życia, zawsze pozwala poskarżyć się na... niedosłuch... Panie Jezu... Tu jakoś tak nie słychać... Co móóóóóóóóóówiiiiiiiiiiiisz??? No i nadal nie słychać... I z głowy... Posłucham kiedy indziej, bo dziś już nie ma czasu, a przecież zadane trzy Ojczenasze odmówiłem... Pan Bóg zadowolony... Ja zadowolony??? Czyżby???

Prawda wyzwala... Nie tylko od, ale nade wszystko do... Do Królestwa, do życia z Jezusem. Pełnego... Lęk blokuje prawdę. Jej wyznawanie i jej przyjmowanie. Lęk, który zakłada nam maski, lęk, który potrafi zniszczyć nawet najpiękniejszą relację. Lęk, który również rodzi podejrzliwość... On mi chce coś zabrać, On jest zachłanny... Czyż nie tak było w tych dzisiejszych sytuacjach? Z Nim już nie mogę robić tego, co sam chcę i kiedy chcę... On zawsze wie lepiej... A przecież On po prostu pokazuje priorytety, to, co jest naprawdę ważne i nie może czekać, i nie może równać się nawet z najszlachetniejszymi, ale tylko ludzkimi przecież sprawami... On i Jego Królestwo... Zapytaj Go w prawdzie, gdzie w tym Królestwie jest twoje miejsce i dlaczego ciągle stoi puste? Chyba, że jest inaczej, to wóczas  wielka radość... Ale wiem, że takich ludzi do radości zachęcać nie trzeba... Oni sami to czynią wobec innych:)

A dziś wieczorem cotygodniowa Nowenna do Maryi... Prosimy w niej zawsze za wszystkich zbolałych... A mnie dziś przyszło do głowy polecić Maryi wszystkich... szczęśliwych, zadowolonych, tych, którzy mają za co dziękować, którzy doświadczyli jakiejkolwiek łaski od Jezusa, oraz... wszystkich szczęśliwie zakochanych... nie wiem skąd mi się to wzięło, ale powiedziałem:) Bo szczęście i radość, piękno wewnętrzne i różnorakie dobro to także element prawdy o nas samych... I o niej trzeba Bogu mówić... Z dziękczynieniem:)