Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

odpocznij w Nim...

2011-09-15

Mili Moi...

Właśnie wróciłem z Sochaczewa... Pożegnaliśmy tam dziś Ewelinę... Tu na ziemi przeżyła 31 lat... Jeszcze wczoraj wieczorem nie zamierzałem jechać, bo praca, bo obowiązki, bo pomodlę się w domu... Ale jeden z braci powiedział coś, co mnie przekonało - pogrzeb jest tylko raz w życiu... Dziś rano więc zebrałem się w sobie i pojechałem...

Jedno przewidziałem... Że będę kaznodzieją... Wdzięczny jestem Panu Bogu, że pozwala mi mówić o Jego dobroci... A było to tak... Księży było siedmiu... Znajomi z różnych okresów jej życia. Jeden zgodził się przewodniczyć, ale chętnego na kazanie nie było. Miał się rzekomo pojawić jakiś ksiądz "z rodziny", który coś powie. Ale na minutę przed mszą mieliśmy już pewność, że się nie pojawi... I zaczęła się licytacja - ten nie przygotowany, a ten się nie spodziewał, a ten gdyby wiedział... Ja się nie wyrywałem... Ale na samym końcu i mnie zapytano, czy może mógłbym coś powiedzieć... Nie odmówiłem...

O czym mówiłem? A jakże... O Bożej Miłości, o Jego tęsknocie, która jest tak wielka, że zaprasza do domu... Wyobrażam sobie naszego Dobrego Ojca, który wychodzi jej naprzeciw i mówi - dziecko, jak dobrze, że jesteś, tak długo na ciebie czekałem, chodź i zobacz wszystko, co tu dla ciebie mam... Bóg, który niczym dziecko, chce natychmiast zapoznać gościa z całym swoim pokojem... Bo przecież On kocha nas jak dziecko... Z tak wielką ufnością, z tak wielką otwartością, tak szczerze i bezwarunkowo... Słowo ostatnich dni tak czule podprowadziło nas pod tę dzisiejszą liturgię... Najpierw poruszony Jezus, który uzdrawia sługę setnika, widząc jak wielką wiarę posiada proszący. Potem młodzieniec z Nain, którego Jezus wskrzesza, bo jego wnętrzności zadrżały z miłości i miłosiernego współczucia. We środę podwyższenie krzyża, czyli wprowadzenie nas najgłębiej w tajemnicę miłości, miłości, która dla nas nie cofa się przed niczym. I wreszcie dziś, Matka Bolesna, która jest darem zwłaszcza dla zbolałej rodziny... On jest prawdziwie czuły i dobry, stęskniony za każdym z nas, a w przypadku Eweliny ta tęsknota sięgnęła kresu... Starałem się o tym wszystkim mówić z pewnością wiary, która zawierza Jezusowi wzystko i błogosławi Go w życiu Eweliny, w jej śmierci i nowym etapie życia, który rozpoczyna... Widzę oczami duszy Jezusa, któy poruszony stał wobec każdego z nas w czasie tej liturgii pogrzebu z niemal przepraszającym wyrazem twarzy, jakby chciał powiedzieć - wybaczcie, że musicie się smucić, że macie łzy w oczach, ale nie ma innego sposobu, żebyście wrócili do domu... Gdybym was pytał o zdanie, wielu z was wybrałoby wieczne wygnanie, nie zdając sobie sprawy, co na was czeka...

Najgłębiej w całej tej uroczystości poruszył mnie mąż Eweliny... Nie znam człowieka, nigdy wczesniej go na oczy nie widziałem, a Pan Bóg uruchomił w moim sercu ogromnie dużo miłości do tego człowieka. Zalała mnie ona wprost niewyobrażalną falą, zwłaszcza w chwili, kiedy przyszedł się ze mną pożegnać i poprosił, żebym do niego napisał, że chce pogadać... Poczułem, że muszę się bardzo dużo za niego modlić. I nie przestaję tego czynić, odkąd wsiadłem do samochodu. Głębokie wzruszenie wobec człowieka, którego imienia nawet nie znam... Może to jakiś odblask tego Jezusowego wzruszenia, o które w minionych dniach tak bardzo się modliłem...

Wielka lekcja dnia dzisiejszego, dla każdego z nas... Dla mnie może szczególnie. Ewelina miała dokładnie tyle lat, ile mam ja. Wyprzedziła mnie w tym biegu do domu... Pokazała, że zaproszenie może przyjść w sposób dość zaskakujący, nieoczekiwany, nagły... Wierzę, że jej wrażliwość wewnętrzna sprawiła, że była przygotowana. Ja też chcę być gotowy... Powinienem być gotowy...