Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

pochłoń mnie Jezu...

2011-09-13

Mili Moi...

Przyznam szczerze, że od wczoraj przeżywam zachwyt nad wrażlwością Jezusa... Mój wielki głód Słowa zaspokaja mi Pan nadobficie zapraszając do wręcz całodziennego spotkania z Pismem. Rzecz jasna nie mogę spędzić dnia z Księgą na kolanach, ale mogę trawić... To jeden z etapów lectio divina... Ojcowie Kościoła, którzy nie zawsze silili się na subtelności, mówili, że Słowo należy przeżuwać, niczym krowa trawę, wielokrotnie... Aby wydobyć jego smak... Ja od wczoraj jestem wręcz porwany... Właśnie tą wrażliwością. Wczoraj sługa setnika, ale dziś...

Wdowa, która została sama na świecie. Nikt już nie stanie w jej obronie, nikt już nie zadba o jej utrzymanie, będzie narażona na niewrażliwość świata. Tę kobietę, która przeżywa ból rozstania ze swoim młodym synem spotyka dzisiaj Jezus. Rana jest zupełnie świeża. Pogrzeb w tamtym klimacie odbywał się wieczorem w dniu zgonu. A zatem młodzieniec dopiero co umarł. Kiedy Jezus zobaczył tę sytuację, tę zrozpaczoną kobietę... Łukasz zapisał "splanchnidzomai". Trzy razy tylko używa tego sformułowania - tu, w opowieści o miłosiernym Samarytaninie oraz w opowieści o miłosiernym Ojcu (synu marnotrawnym). Oznacza ono tyle, co - poruszyły się Jego wnętrzności. Tak głęboko odczuł współczucie, że stało się ono wręcz dojmujące fizycznie. I Jezus przemienia "tu i teraz" tych dwojga. Oddaje matce syna. I choć oboje przecież umrą, to na tę chwilę doznają głębokiego pocieszenia. Jezus zmienia ich rzeczywistość. Oto wszystko stało się nowe, oto wszystko stało się żywe...

Pomyślałem, że my nie musimy czekać na przypadkowe spotkanie z Jezusem, bo doskonale wiemy, gdzie On na nas czeka... Nasz św. Ojciec Franciszek mawiał, że Boże Narodzenie jest tak wielkim świętem, że prosiłby cesarza, gdyby dane mu było go spotkać, aby tego dnia rozsypywać ziarno na drogi, aby całe stworzenie mogło uczestniczyć w radości... Nawiązując do tego pragnienia Franciszka, ja, gdybym mógł o coś prosić Ojca Świętego, to prosiłbym, aby wydał taki dekret, który nakazywałby otworzyć wszystkie kościoły, przez całą dobę, już na zawsze... Żeby każdy, kto tylko znajdzie się w potrzebie, mógł natychmiast przybyć do Jezusa... Bo On naprawdę zmienia "tu i teraz"... I chce to czynić, i chce mówić do każdego z nas - nie płacz... Bóg mocny, a jednocześnie Bóg tak współczujący...

Zupełnie na początku nie mogłem związać tego fragmentu Ewangelii z pierwszym czytaniem, gdzie mowa jest o tym jaki powinien być biskup, a jaki diakon... Mówiłem - Panie Boże, dlaczego takie połączenie tych słów, dlaczego one są czytane razem, przecież to bez związku... A jednak... Człowiek, który chce naśladować Jezusa w Kościele, który ma podejmować konkretną służbę, musi Go naśladować przede wszystkim w Jego wrażliwości, a to sprawia, że nie może być skupiony na sobie i swoich potrzebach - nie chciwy, brudnego zysku, nadużywający wina, skłonny do przemocy. Nie wolno mu patrzeć tylko na siebie i swoje sprawy, ale poprzez uporządkowane życie ma być dla... Zawsze dla. Tylko porządek, który płynie z posłuszeństwa (tu znów nawiązanie do wczorajszego Słowa - mówię temu idź, a idzie, tamtemu chodź, a przychodzi, innemu zrób, a robi) może rodzić pełne zaufanie Jezusowi i Jego Słowu. Żeby być prawdziwie wierzącym i doświadczać mocy Jezusa, trzeb być posłusznym, żyć w sposób uporządkowany i chcieć służyć... On zrobi resztę... Chcę, chcę, chcę... Amen!!!