Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

przestań... zacznij...

2011-09-11

Mili Moi...

I oto kolejne rekolekcje dla katechetów mamy za sobą... Około 70 osób spotkało się z Jezusem w Krynicy Morskiej... Myślę, że plan tego spotkania był dla nich trochę zaskakujący. Wszak Krynica zwłaszcza w ostatnie, ciepłe dni, zachęcała raczej do spędzania czasu na plaży, a nie w kaplicy, ale przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie, żeby w tak krótkim czasie, jakim są trzydniowe rekolekcje, przewidywac jeszcze jakieś długie przerwy, żeby sobie wszyscy mogli jeszcze nad morzem posiedzieć. Zresztą zdaniem przynajmniej niektórych, z którymi rozmawiałem, rekolekcje to rekolekcje. Mówili, że kiedy chcą połazić nad morzem, to przyjeżdżają w trakcie urlopu. I to podejście bardzo mi się podobało, bo świadczyło o dojrzałości... Czy wszyscy myśleli podobnie? Jeden Pan Bóg wie... I to On będzie ich z tego czasu rozliczał, a nie ja (na szczęście dla mnie i dla nich pewnie:)

Podczas rekolekcji jedno zabawne spotkanie w konfesjonale, które znów mi pokazało, że ja już naprawdę jestem sędziwym zakonnikiem:) Otóż jedna z osób stwierdziła, że przychodzi do spowiedzi do mnie, bo ci księża w jej parafii takie dzieciaczki, że na pewno jej nie zrozumieją... Cóż było robić... Podrapałem się po mej siwej głowie i powiedziałem - zapraszam:)

A najbliższy tydzień to wytężona praca, która mnie nie nastraja optymistycznie... Do przygotowania przynajmniej trzy konferencje. Ktoś mógłby pomyśleć, że to niewiele, ale nie są to pogadanki z rękawa, tylko rzeczy, które poprzedzić należy szeroko zakrojoną lekturą i głębszym przemyśleniem, a to naprawdę kosztuje bardzo dużo. Biorąc zaś pod uwagę poziom mojego perfekcjonizmu, który przede wszystkim dla mnie samego jest niezwykle męczący, nie pójdzie tak łatwo.

Dziś natomiast Słowo o przebaczeniu... Z całej gamy różnych wskazówek, najbardziej przemówiły chyba do mnie słowa Syracha o tym, żeby pamiętać na rzeczy ostatnie - pamiętaj na rzeczy ostatnie i przestań nienawidzić, na rozkład ciała, na śmierć i trzymaj się przykazań... Tak często Kościołowi zarzuca się, że odbiera ludziom radość życia, bo ciągle straszy ich piekłem i sądem, śmiercią i potępieniem... A ja śmiem twierdzić, że ulegając presji rozbawionego świata mówimy dziś o tym stanowczo za mało. No bo kto będzie nas słuchał? Nawet gorliwi chrześcijanie niechętnie myślą o rzeczach ostatecznych człowieka. Stawianie wymagań zaś jest odbierane jako napaść na ludzką wolność i bywa, że słychać tu i ówdzie głosy o narodzie, który już jest tak wyedukowany, że nie da się dłużej ogłupiać klerowi... Tak jakby ten wyedukowany naród potrafił sobie lepiej radzić z problemem śmierci i tego, co po niej... Spychając problem sprzed oczu (nawet kondukty żałobne zniknęły już z większości polskich miast - żeby nie trzeba było patrzeć, żeby nic nam nie przypominało) w żaden sposób się go nie rozwiązuje... Wręcz przeciwnie, utrudnia to spokojne zmierzenie się z nim...

Problem ten stanął mi dziś wyraźnie przed oczami w kontekście rozmowy z pewną staruszką... Poza nami w ośrodku wypoczywała również grupa emerytów z Warszawy. Z wieloma z nich uciąłem sobie sympatyczną pogawędkę w chwilach, kiedy bezkarnie mogliśmy się jeszcze cieszyć wrześniowymi promieniami słonka... Jedna z owych pań, gdy dowiedziała się, że prowadzę rekolekcje dla katechetów napomniała mnie, żebym im koniecznie powiedział, żeby nie byli świętsi od papieża. Bo czasem są tak wymagający... Aż jej dorosła już dziś wnuczka zrezygnowała z chodzenia na religię... Nie daj Boże stawiać dziś wymagania... I nie daj Boże motywować tych wymagań myśleniem o rzeczach ostatecznych. Tak wielu ludziom wydaje się, że mają przed sobą całą wieczność tu na ziemi... Jak bardzo zaskakującą wówczas jest starość, zniedołężnienie, czy śmierć...

Patrząc na tendencje współczesnego świata, ci sami ludzie, którzy dziś tak wesoło podchodzą do życia, za kilkadziesiąt lat, usychając z tęsknoty w domach spokojnej starości, będą się zastanawiać co to się stało z tymi ludźmi, skąd taka niewrażliwość, jakie błędy popełnili w wychowaniu młodych... I nie wróżę z fusów, tylko patrzę na doświadczenia wielu krajów "rozwiniętych", żeby przywołać choćby Szwecję,w której pracują nasi bracia... Oni już dziś oglądają takie obrazki. 20 minut w roku... tyle czasu są gotowi niektórzy młodzi spędzać z ojcem, czy matką starzejącą się w "domu pogodnej starości" (o takim właśnie przypadku niedawno opowiadał mi jeden z braci)... Pamiętaj na rzeczy ostanie i przestań nienawidzić... i przestań... ... ... ... ... ... ... ... , a zacznij... ... ... ... ... ... ... (niech każdy sam oceni i uzupełni - dla siebie i dla świat, w którym przyjdzie nam wszystkim wkrótce żyć).