Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

do zobaczenia...

2011-09-08

Mili Moi...

Właściwie nie miałem tu dziś nic pisać... Ale jakoś tak... W duszy gra mi trochę na smutno, więc mówię sobie... a co tam... Wczoraj, tuż przed rozpoczęciem mszy z modlitwą o uzdrowienie otrzymałem smsa od Jacka z informacją, że Ewelina, nasza przyjaciółka (na zdjęciu) zmarła wczoraj o poranku. Miała niewiele ponad 30 lat i od czterech miesięcy nosiła pod sercem maleństwo... Jakiś zator w płucach... Jest to do dziś dla mnie jakiś duży wstrząs... Poznaliśmy się w redakcji Radia Niepokalanów. Ja byłem wówczas klerykiem i zajeżdżałem tam na praktyki, ona już tam pracowała, poza tym studiując. Polonistka, miłośniczka poezji, wrażliwa dusza... Może dlatego było nam tak ze sobą po drodze. Zresztą z wieloma ówczesnymi pracownikami bardzo się zaprzyjaźniłem i do dziś jesteśmy w kontakcie mimo że i oni i ja już w radio nie pracujemy... Ewelina była... Trudno pisać o niej w czasie przeszłym... Była zawsze uśmiechnięta... zawsze... i strasznie wrażliwa na drugiego człowieka, na krzywdę na to, co inni czują... Nazywała mnie "Michaśkiem":) Chyba tylko ona tak do mnie mówiła...  Pamiętam, jak kiedyś zadzwoniła do mnie z przeprosinami... Bo chciała mi zadedykować piosenkę na antenie radia i zrobiła to... Wybrała "Zielono mi...", ale w tekście były słowa - gada woda i sitowie, że my mamy się ku sobie... Pomyślała, że mogła mi tym zaszkodzić jako klerykowi... Śmiałem się z tego naprawdę długo... Ona potem też...

Myślę więc o śmierci... siostrze naszej... śmierci cielesnej... która nie może nam zrobić krzywdy, bo jesteśmy w rękach Jezusa... ale przynosi nam zawsze smutek rozłąki... Myślę zwłaszcza o tych, którzy byli bardzo blisko niej... A poza tym... Uczymy się dziękować za ludzi dopiero kiedy odchodzą... Doceniamy, wspominamy.... A może tylko ja tak mam... Proszę was w każdym razie o odrobinę modlitwy za Ewelinę i jej bliskich...

Poza smutkiem jest i sporo radości... Wczorajsza msza z modlitwą o uzdrowienie na zakończenie rekolekcji... Niezwykłe wydarzenie... Sądzę, że było niemal 400 osób, w tym sporo osób młodych. Niezwykłe cierpienia ludzie w sobie noszą. Niektórzy zdążyli się nimi ze mną podzielić... Starałem się służyć moim kapłaństwem jak najlepiej potrafiłem. Wróciłem do domu po pierwszej w nocy. Cała msza trwała ponad cztery godziny. Ale od wczoraj nie przestaję Jezusa uwielbiać za wielkie dzieła Jego miłości. Ja naprawdę głęboko wierzę, że On tam z nami był cały czas i to On nakładał swoje ręcę na tych wszystkich cierpiących, zbolałych, samotnych, skrzywdzonych... Na nas wszystkich. Po zakończonej modlitwie każdy był proszony, żeby podszedł do ołtarza i położył przed Jezusem biały kwiatek jako wyraz wdzięczności i radości... Pięknie ten ołtarz wyglądał na koniec... Usłany bielą kwiatów...

A jutro ruszam na rekolekcje dla katechetów do Krynicy Morskiej... Już dziś wam polecam tę grupę... Módlcie się za nich, bo to najtrudniejsza grupa zaraz po księżach i siostrach zakonnych:) Najtrudniej wzywać do nawrócenia tych, którym się wydaje, że są skrajnie nawróceni... Żartuję może nieco, ale modlitwa im z pewnością nie zaszkodzi... Wasza modlitwa... Za wszelką pomoc naprawdę dziękuję...