Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

o cuda, cuda dzisiaj niepojęte...

2011-09-07

Mili Moi...

Wczoraj drugi dzień rekolekcji w Gdańsku... Nawet wcześniej skończyliśmy, bo około 21:) Ludzi wydawało się być jeszcze więcej, niż w poniedziałek... Wielka to radość dla głosiciela Ewangelii... Ale przed spotkaniem rekolekcyjnym udaliśmy się z posługą modlitwy wstawienniczej do Krystyny... Kiedyś już u niej i jej męża byliśmy. Pisałem o tym tutaj: http://ojciecmajk.bloog.pl/index.html?id=4925991&title=Jasnogorska

To już dwa lata... A ta nasza chora siostra wciąż jest na tym świecie. Chwała Bogu Najwyższemu... Choć po ludzku to niewątpliwie szalenie trudne doświadczenie, ale wczoraj nabrałem przekonania, że ono również jest łaską. Łaską także dla nas... Kiedy rano medytowałem nad Słowem, Słowem, w którym Jezus uzdrawiał wszystkich, a moc wychodziła obfice z Niego ku tym, którzy pragnęli uzdrowienia (bo przecież o tym wczoraj czytaliśmy w Ewangelii), myślałem sobie o naszej popołudniowej posłudze. I ze smutkiem stwierdziłem, że moja wiara jest bardzo słaba, że we mnie nie ma wiary potrzebnej do uzdrowienia... Zacząłem natychmiast o nią prosić... O wiarę, którą oświeci również wyobraźnię, bo to przecież niewyobrażalne, żeby kobieta, która od kilku lat leży w łóżku, z którą nie ma żadnego kontaktu, mogła nagle wstać i żyć jak dawniej... Ale czy nie takie rzeczy czynił Jezus? Ba, nawet większe, bo potrafił zupełnie martwe ciała przywrócić do życia. To nie jest problem dla Niego... Ale to z pewnością jest problem dla mnie... Zobaczyłem po raz kolejny, jak ludzka logika wpływa ograniczająco na moją wiarę... Chociaż tak wiele już widziałem, chociaż tak wiele doświadczyłem... Wciąż uczę się ufać Jezusowi...

Kiedy wchodziliśmy do domu Krystyny i Leszka prosiłem Pana, aby ludzka logika została za drzwiami, żeby nie miała prawa wstępu do tego mieszkania... Myśmy tam nie poszli oceniać sprawy w kontekście ludzkiej mądrości, logiki... Bo ograniczając się do logiki, nasza wizyta nie miałaby tam sensu... A myśmy po chwili stojąc przy łóżku chorej wołali do Jezusa o jej pełne uzdrowienie... Jak zawsze całkowicie poddając się Jego woli i Jego decyzjom upraszaliśmy łaski... Wołaliśmy o cud... Mówiłem Jezusowi jak mała jest moja wiara... Mówiłem Mu, że nie umiem sam z siebie wierzyć bardziej, że potrzebuję Jego pomocy... Nie wydarzyło się nic, co mogłoby potwierdzać wysłuchanie naszej modlitwy... A jednak... Otrzymaliśmy Słowo z 1 Listu do Tesaloniczan... Przytaczam je w całości:

1 Dlatego nie mogąc tego znosić, postanowiliśmy sami pozostać w Atenach, 2 a Tymoteusza, brata naszego i sługę Bożego w głoszeniu Ewangelii Chrystusa, wysłaliśmy, aby was utwierdził i umocnił w waszej wierze, 3 tak aby nikt się nie chwiał pośród tych ucisków. Po to bowiem, jak wiecie, zostaliśmy ustanowieni. 4 Albowiem gdy pośród was przebywaliśmy, zapowiadaliśmy wam, że będziemy cierpieć ucisk, co też, jak wiecie, się stało. 5 Dlatego nie mogąc tego dłużej znosić, posłałem [go], aby zbadał wiarę waszą, czy przypadkiem nie zwiódł was kusiciel i czy trud nasz nie okazał się daremny. 6 Teraz - kiedy Tymoteusz od was wrócił do nas i kiedy doniósł nam radosną wieść o wierze i miłości waszej, a i o tym, że zawsze zachowujecie o nas dobrą pamięć i że bardzo pragniecie nas zobaczyć, podobnie jak my was - 7 zostaliśmy dzięki wam, bracia, pocieszeni: przez wiarę waszą we wszelkiej potrzebie i naszym ucisku. 8 Teraz bowiem ożyliśmy, gdy wy przy Panu stoicie. 9 Jakież bowiem podziękowanie możemy za was Bogu złożyć, za radość, jaką mamy z powodu was przed Bogiem naszym? 10 Gorąco modlimy się we dnie i w nocy, abyśmy mogli was osobiście zobaczyć i abyśmy mogli dopełnić tego, czego brak waszej wierze. 

Miałem wrażenie, jakby to Słowo wypowiadała sama Krystyna do nas... Być może Jezus ją pocieszył tym naszym rozmodlonym towarzystwem, tą naszą niedoskonałą wiarą, która wbrew ludzkiej logice wołała o cud... Ja wyszedłem stamtąd pokrzepiony... Mam nadzieję, że pokój Jezusa pozostał w tym domu, w mieszkaniu tych cierpiącym małżonków, w tej rodzinie, która ufa Jezusowi... Wierzę, że nasze spotkanie przy łóżku Krystyny miało głęboki sens i znaczenie... I dla niej i dla nas... Ona z pewnością jest wielkim darem... Ogromnie trudnym, ale niezwykłym... W takich osobach Chrystus Ukrzyżowany żyje i świeci swoim blaskiem... Wierzę, że zrozumiemy to kiedyś dokładniej...

Takich modlitw o cud będzie więcej... Dziś wieczorem również... Wiele osób będzie o to prosiło... Między innymi rodzice małej Marysi Łukasz i Iza, którzy również biorą udział w naszych gdańskich rekolekcjach... Ich maleństwo... Zresztą poczytajcie sami tutaj: http://www.naszamarysia.pl/

Chcę was prosić, wesprzyjcie ich i nas dzisiaj, bo o uzdrowienie Marysi chcemy dziś też Jezusa pokornie prosić... To jest wielki cud i wielka prośba... Ale Jezus potrafi czynić wielkie rzeczy... My nie, On tak...

A dzisiejsze Słowo przywołuje mi na myśl zaorane pole... Jezus właściwie wywraca do góry nogami ustalony świat. Mówi, że wszystko jest względne, jeśli nas nie prowadzi do Królestwa. Nie złe samo w sobie, ale złe, jeśli stanowi sidło, blokadę... Pole przed orką, takie zwyczajne, porośnięte wieloma mniej lub bardziej wartościowymi roślinami. Kilka ruchów pługiem i nagle to, co dotychczas przestaje mieć znaczenie... Znika... A to, co zostaje to poruszona, tłusta gleba, gotowa na przyjęcie ziarna, które w niej obumrze i wyda plon... Modliłem się dziś, żeby to Słowo zrobiło ze mną to, co pług czyni z glebą na polu... Aby przygotowało mnie do widzenia tego, co naprawdę ważne, abym nie zadowalał się tym, co niedoskonałe, względne, abym się na tym nie zatrzymywał, ale abym szedł ku temu, co najświętsze... Poruszona gleba... Tylko taka rodzi życie...

A tu coś dla tych, którzy nie mogą uczestniczyć w naszych rekolekcjach w Gdańsku:

http://portal.effatha-gda.pl/wydarzenia/149Relolekcje