Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Bóg pamięta...

2011-09-05

Mili Moi...

Rozpoczęliśmy rekolekcje w Gdańsku... Dziś na pierwszej Eucharystii było około 300 osób, w tym wielu młodych, co bardzo cieszy... Rekolekcje o krzywdzie i przebaczeniu, a zatem dziś zajęliśmy się tematem krzywdy... Znów biję rekordy... nie chcę, ale jakoś samo tak wychodzi... Mówiłem ponad godzinę:) Normalnie Fidel Castro ambony... Wszystko zakończyło się o 21.15, zatem trwało ponad dwie godziny... Część ludzi wychodziła, ale zakładam, że nie przewidzieli, że to zajmie tyle czasu. Może jutro już się lepiej przygotują... Na rekolekcje do Nowaka trzeba zabierać koc i termos z herbatą, no tak już jest...

Dzisiejsze Słowo o człowieku z uschłą ręką jest niezwykłym darem na rozpoczęcie tych rekolekcji... Lubię go sobie wyobrażać jako stosunkowo młodego człowieka, który jest trochę obrażony na Pana Boga, który być może nieraz się modlił o uzdrowienie i wydawało mu się, że nie jest wysłuchany…

Dziś już nie prosi… Zresztą jest szabat, dzień odpoczynku Boga, w tym dniu nic od Niego nie dostaniesz – zdają się mówić autorytety…

Jego krzywda jest bardzo dotkliwa, bolesna, owocująca bezradnością, niemożliwością swobodnego życia, zapracowania na swoje utrzymanie itd…

Ale Bóg pamięta, nie zapomina jego wołania. Przychodzi w momencie, w którym on być może już zrezygnował z marzeń, może był facetem z ostatniej ławki, może na nic dziś nie liczył…

Jezus po pierwsze wywołuje go na środek – to musiało go zaniepokoić, bo może już wiele razy ktoś próbował go uzdrawiać nieskutecznie i to jego kosztem. Bo może mówiono mu już, że musi się nawrócić, bo choroba jest wynikiem jego grzechu, a może mówiono mu już, że ma za mało wiary i dlatego nie może doznać uzdrowienia, a może jacyś magowie już próbowali się wzbogacić jego kosztem…

W jednej chwili człowiek o dość peryferyjnej pozycji staje w centrum – dla Boga każdy jest w centrum…

Jezus nie stawia przed nim żadnych wymagań, mówi tylko jedno – wróćmy do twojej krzywdy, skupmy się na niej, pokaż nam swoją rękę – wyciągnij ją (być może to był bardzo wstydliwy moment dla niego, być może skwapliwie dbał o to, żeby ręka była ukryta – wszak to obraz jego słabości).

Może więc to pozornie proste zadanie bardzo wiele go kosztowało, ale robi to, co poleca mu Jezus… I nagle jego ręka jest zdrowa (jeśli jak chcą komentatorzy chodzi tu o jakiś rodzaj zaniku mięśni, to wyobraźcie sobie jakie to musi robić na nim samym wrażenie – jego ręka, wiotka i słaba, nagle staje się pełna mocy).

Wyobrażam sobie łzy wzruszenia tego człowieka… Jego radość, co dzieje się z nim w najbliższe dni… Jego dumę z jaką swoją zdrową ręką dźwiga ciężary…

Ale są tam i tacy, którzy wpadają w szał, dla których ten człowiek się nie liczy, nie ma znaczenia… Znaczenie ma przepis, który przecież Pan Bóg szanuje, my Go znamy, jesteśmy ekspertami od Niego… A ten lud jest przeklęty, bo nie zna prawa… Krzywda nie ma znaczenia… Znaczenie mają zupełnie inne rzeczy…

I pomyślałem, że być może  krzywdziciele tych, którzy byli w kościele czekali na nich w domu, może już niecierpliwie przerzucali kanały w telewizorze i być może już dziś ci ludzie doświadczyli ich szału – dlaczego wróciłeś/aś tak późno? Ciągle łazisz do tego kościoła, nie wiadomo po co... Być może już dziś wieczorem ci ludzie byli kuszeni do zwątpienia, że te spotkania są dla nich, że one mogą coś zmienić w ich życiu…

Zobaczcie, jak delikatny jest Jezus… On nawet dziś nie kazał nikomu wychodzić z ławki… Pozwala nam być człowiekiem z tłumu. On chce nas dziś zachęcić do przyjrzenia się sobie… Najpierw zobacz swoją „uschłą rękę”, zobacz przestrzenie twojej bezradności i spróbuj dotrzeć do jej przyczyn – bez rozliczania nikogo, bez ocen… Po prostu zobacz swoją biedę i uwierz, że Bóg o niej nie zapomniał…