Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Maryja...

2011-08-26

Mili Moi...

Dziś udało mi się zrobić rzecz, która zawsze zajmuje mi sporo czasu o tej porze roku, czyli zaplanowanie terminów pracy powołaniowej na rok następny. Największy problem zawsze mam z feriami zimowymi, bo wiadomo, że ich terminy są bardzo zróżnicowane i rodzi to trudność z satysfakconującym ułożeniem grafiku. I tak zawsze jest ktoś niezadowolony. Ale chcąc zadowolić wszystkich, musiałbym trwać przez miesiąc na rekolekcyjnym posterunku, a ostatecznie okazuje się, że i tak na dany termin zgłasza się jeden, czy dwóch chętnych. To jest niemały problem. Mam wrażenie, że więcej rekolekcji powołaniowych odwołuję, niż realizuję. Tak też było z ostatnimi, sierpniowymi, które jutro powinny się zakończyć. Nie rozpoczeły się, bo zbyt małe było zainteresowanie. I nie chodzi o to, że muszą być tłumy, ale jak to mawiał jeden z moich braci - dla jednej słomki nie będziemy całego kombajnu uruchamiać (bez urazy...) Wciąż nie nauczyłem się prowadzić rekolekcji indywidualnych, dla jednego, czy dwóch chętnych. Może wkrótce konieczność mnie do tego zmusi, bo mimo silnej promocji okazuje się, że coś nie do końca gra... Jeśli terminy zostaną zatwierdzone przez naszych zakonnych przełożonych, to w przyszłym roku spotkam się z młodymi między innymi w Łodzi, czy w Ustrzykach Gónych. Zobaczymy, nie uprzedzajmy faktów...

 

Mam takie niewielkie życiowe marzenie, żeby kiedyś tę dzsiejszą uroczystość przeżyć na Jasnej Górze. Nigdy jeszcze tam tego dnia nie byłem, a to przecież Dom Matki... Dziś, tuż przed Eucharystią pomyślałem sobie, że wszędzie gdzie jest Syn, jest również Dom Matki, a zatem także w naszym parafialnym kościele, ale jednak... Jasna Góra. I nawet to, że przecież tak niedawno tam byłem, nie daje wystarczającej satysfakcji.

 

W każdym razie myślałem dziś nad tym, dlaczego warto być w zażyłej relacji z Maryją. Zainspirował mnie jakiś, niedawno czytany, protestantyzujący artykuł, w którym zostały przywołane znane i dawne teologiczne zarzuty, że Jezus jest jedynym Pośrednikiem i że nie potrzeba nam innych pośredników, ani pośredników u Pośrednika itd... Rzecz jasna zupełnie spokojnie podchodzę do tego typu zarzutów, bo wiem przecież, ze teologia katolicka zupełnie właściwie widzi Maryję, nie czyniąc z Niej Czwartej Osoby Boskiej (jak czasem chcą kandydaci do bierzmowania - wystarczy w teście sprawdzającym wiedzę, w pytaniu o Osoby Boskie zostawić cztery wolne miejsca - prawie zawsze znajdzie się wśród nich również Maryja). Ale dlaczego Ona ma być ważna w moim życiu?

 

I to dzisiejsze Słowo znów jakoś potwierdza, że warto być blisko Niej... Ona bowiem widzi to, czego inni nie dostrzegają i modli się do Syna... Przekładając to nieco na "moje własne duchowe podwórko". Maryja widzi również moje potrzeby, także te, których ja sam nie dostrzegam, a które przez to wcale nie stają się mniej realne i mniej ważne. Czasem, wierzę w to, ratuje mnie Ona w mojej ślepocie, albo w zapętleniu sprawami, które mnie wydają się najważniejsze, a wcale takimi nie są, i modli się za mnie, w tych potrzebach i sprawach, które mogą uczynić moje życie prawdziwie spełnionym, radosnym i szczęśliwym... A co do tego szczęścia prowadzi? Nad tym skupimy się nieco w niedzielę... Niemniej, jestem przekonany, że Maryja jest dla mnie ważna. Rzecz jasna nie chodzi tylko o pewną Jej "użyteczność" (jeśli wolno mi użyć tak niedoskonałego słowa), ale o jej matczyną troskę, która przecież miłości bierze swój początek...