Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

profesorowie

2011-08-24

Mili Moi...

Wczoraj nawiedziłem mojego współbrata Krzysztofa, który też urlopuje w domu, ale przedtem 5 godzin łaziłem po lesie, czyli oddawałem się niezwykle lubianemu przeze mnie zbieraniu grzybów... Efekt nie był zadowalający, ale przecież to tak jak z wędkarstwem - wcale nie chodzi o to, żeby nałapać ryb, ale o odpoczynek na łonie natury I to z pewnością mi się udało... Ta cisza, śpiew ptaków, brzask poranka, gra światła... jakże nie widzieć w tym miłującej ręki Boga?

Okazuje się jednak każdego dnia, że można nie widzieć, zamknąć oczy... Dziś czytamy, że Filip mówi do Natanaela - znaleźliśmy Mesjasza... To mnie zawsze porusza, bo to znak, że szukali. Ten, kto szuka ma większą szansę na znalezienie, niż ktoś, kto twierdzi, że niczego nie zgubił, więc i szukać nie musi... To Słowo łączy się w mojej codzienności z książką, którą właśnie czytam. Nosi ona tytuł "Przyczyny wiary. Jak rozumieć i wyjaśniać wiarę katolicką i jak występować w jej obronie". Pełen podziwu jestem dla konstrukcji myślowych ludzi, którzy próbują wszystkimi metodami dowieść, że... Boga nie ma. Bardzo czesto ich argumenty obracają się przeciwko nim, a próby wyeliminowania Boga w niczym nie przybliżają ich do zrozumienia świata, wręcz przeciwnie, czynią go jeszcze bardziej zagmatwanym i mrocznym tworem, który "pożera swoje dzieci".

Dwa dni temu oglądałem program o pewnej wybitnej pani profesor, pionierze polskiej paleontologii, która będąc sędziwą kobietą z niemałą dumą twierdziła, że wiarę katolicką odrzuciła już w wieku 14 lat, jako niezwykle prymitywną, a na zarzut swojego przyjaciela, że nie należy wdocznie do osób, którym jest dane odczuwać idee Boga odpowiedziała, że owszem, idee Boga odczuwać może, ale nie w wydaniu palestyńskich pastuchów sprzed tysięcy lat... Ileż pychy mieści się czasem w sercu ludzkim... Nic nie zgubiłem, żemy musiał czegoś szukać... szukać Boga...

Tymczasem Natanael używa stereotypowego (i przecież również pyszałkowatego) argumentu - czy może być co dobrego z Nazaretu? On, mieszkaniec dużo większej Kany, gardził tą zapyziałą dziurą i z pewnością nie wyobrażał sobie, że stamtąd mógłby pochodzić Mesjasz. Jezus jednym zdaniem natomiast powoduje, że ten, tak przecież pewny swego mężczyzna, upada przed Nim i woła - Ty jesteś Bogiem... Jak niewiele potrzeba!!! Jedno spotkanie z Jezusem, krótka wymiana zdań... I ten, który wcale nie spodziewał się znaleźć, znajduje... ba, sam zostaje odnaleziony... Ale przecież on szukał... Ten nadprzyrodzony zmysł, oczekiwanie na Boga, który nawiedzi swój lud, było w nim obecne...

Prowadzić innych do Jezusa. Nic ważniejszego w życiu nie odkrywam... chociaż... może jest jednak coś ważniejszego... Dać się zaprowadzić do Jezusa. Nieustannie dawać się do Niego prowadzić. Bo chyba jeszcze gorszym rodzajem pychy od wspominanej wyżej, jest twierdzić, że poznałem już Boga i że to stawia mnie wyżej od innych, a On sam niczym mnie już zaskoczyć nie może. Boję się, że ten rodzaj pychy jest szczególnie groźny dla nas, duchownych i trochę przed nią drżę... Choć z pewnością jestem cały czas na etapie zachwytu nad tym, co Jezus ma mi do powiedzenia i co inni mają mi do powiedzenia o Nim... Póki człowiek chce słuchać, puty pycha ma do niego znacznie trudniejszy dostęp... A ja wciąż chcę słuchać... także palestyńskich pastuchów, a może zwłaszcza ich, choć tytułami profesorskimi się nie legitymują.