Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

do góry nogami...

2011-08-22

Mili Moi...

I tak to trwa urlop... Choć wczoraj pojawiło się takie pytanie, zupełnie zresztą uzasadnione - czym różni się w moim życiu urlop od tego, co urlopem nie jest? Co zrobić... Taka posługa, która musi wykorzystywać każdą dostępną niedzielę, nie bacząc na urlop. Stąd moje wczorajsze kazania w naszym franciszkańskim, gdańskim kościele, w ramach dorocznej niedzieli powołań. Ale nie ukrywam, że nadal zmęczenie pielgrzymkowe daje mi się we znaki, nie mam poczucia, żebym naprawdę wypoczął, więc przespałem wczoraj całe popołudnie. Zresztą i dziś było podobnie... Tak pewnie być musi, zeby zebrac siły...

Kiedy wchodzimy w dzisiejsze Słowo, to, czy nie macie wrażenia, że wszystko stoi tam do góry nogami? Rzeczy mało ważne zajmują miejsce najważniejszych; te, które powinny być zaledwie dodatkiem, urastają do rangi absolutnych priorytetów... Rodzi to jakąś niezwykłą niewolę, której sprzeciwia się Jezus... Głupi i ślepi! To straszne słowa i chyba nikt nie chciałby ich usłyszeć. Ale czy można inaczej podsumować postawę faryzeuszy, którzy swoimi naukami o religijności w rzeczy samej zamykali ludziom możliwość dotarcia do Boga. Tak jakby strzegli zazdrośnie tajemnicy, której "byle komu" nie będą objawiać. I wcale nie chodziło tu o świętość tajemnicy, ale raczej o pogardę wobec ludzi, czy też pragnienie, aby panowac nad ich duszami...

Ile wewnętrznej szczerości i czujnosci potrzeba dziś, żeby nie powielać takich wzorców, żeby nie próbować stawać się "właścicielami" ludzkiej pobożności, ale być pradziwie sługami tejże; żeby nie blokować ludziom dostępu do Jezusa, ale strzegąc tego, co święte raczej motywować do przemiany i nawrócenia...

Jak wiele spraw z dziedziny pobożności również dziś urasta do rangi jedynie słusznej drogi i postawy... Nie chcę ich tu przywoływać, żeby ich zwolennicy nie czuli się wywołani do odpowiedzi, ale mam wrażenie, ze zwłaszcza te rzeczy, które wydają nam się jedynie słuszną drogą, do której jesteśmy szalenie przywiązani i nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy do Boga kroczyć po innej, domagają się tego, żeby oświetlić je światłem Ewangelii. Rzecz jasna nie chodzi o to, żeby wszystko kwestionować, i żeby nie było w tym świecie już nic stałego. Chodzi jedynie o to, żeby zobaczyć, czy waga, jaką do tych moich praktyk, czy sposobów widzenia rzeczy Bożych przywiązuję, jest rzeczywiście adekwatna do wartości tych spraw w nauczaniu samego Jezusa. Bo może się okazać, że skupiony na drobiazgach i niuansach, na słowach i gestach, pomijam rzeczy najważniejsze i nie dostrzegam, że bardzo daleko znalazłem się od istoty Ewangelii. A jeśli jeszcze do tego jestem kapłanem i skupiam ludzi na tym, co mniej wazne, pomijając to, co najważniejsze, to moja bieda duchowa, staje się również ich biedą, a odpowiedzialność spada na moje, wydawałoby się, bardziej świadome serce... Dlatego każdy, z kapłanami na czele, musi przyglądać się swojemu patrzeniu na pobożną codzienność, żeby uniknąć postawienia wszystkiego do góry nogami...