Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

święty czas kairos...

2011-08-18

Mili Moi...

Powoli dochodzę do siebie... Na tyle, że dziś zabrałem się za porządki popielgrzymkowe, co skończyło się tym, że dochodzenie do siebie będę musiał zacząć od początku:) Ponaciągałem się tu i ówdzie... Ale dom nareszcie wygląda jak dom, a nie jak magazyn wszystkiego, co niepotrzebne...

Wczoraj próbowałem wypoczywać w lesie. Rzecz jasna wyjazd był zamyślony jako wielkie grzybobranie, ale poza kilkoma kurkami i jednym prawdziwkiem niestety nic nie znalazłem. Poza, rzecz jasna, ciszą, spokojem, świergotem ptaków... No urlop pełną gębą.

Jutro natomiast jadę do Łeby na pogrzeb taty mojego rocznikowego współbrata Mariusza, który odszedł do wieczności po ciężkiej chorobie. Polecam wam Czesława, niech i wasza modlitwa będzie dla niego pomocą przed Panem.

Ja ciągle rozmyślam nad tymi trudnymi wydarzeniami pielgrzymkowymi. Próbuję uchwycić ich sens, zrozumieć. Nie wiem na ile jest to możliwe, ale nie chciałbym wszystkiego kwitować sformułowaniem - widać tak już musiało być... Zanurzam to wszystko w Panu i Jego też proszę o pomoc w pojęciu znaczenia tych wydarzeń, także dla mnie samego... Dzisiejsze Słowo nieco mi w tym pomaga... Rozpoznać czas swojego nawiedzenia, święty kairos, czyli czas zbawienia, moment w historii, który staje się chwilą szczególnego Bożego zaproszenia... Dziś ta opowieść o uczcie, na którą tak wielu zaproszonych, a tak niewielu nią zainteresowanych... Każdy ma swoje sprawy. Kiedy patrzę na ekran telewizora i widzę demonstrujących przeciwko wizycie Benedykta XVI w Hiszpanii, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że patrzę na żywą Ewangelię... Prorocy i apostołowie wysłani, a zaproszeni nie tylko odmawiają, ale jeszcze lżą i przeklinają... liczą swoje straty...

A potem mowa o tym, że zaproszono wszystkich... Tych wszystkich, którzy nic nie znaczą, tych, dla których nie liczą się zera na koncie, notebooki i rankingi giełdowe. Ci nic nie znaczący wypełnią salę, ku wielkiemu zaskoczeniu tych wszystkich, którzy będą chcieli do niej wejść, ale nie zdołają... Czy będzie to chwila triumfu Boga? Czy On jest szczęśliwy niszcząc i paląc miasto tych, którzy Nim gardzą... Cała Ewangelia przekonuje, że jest to raczej powód wielkiego smutku Boga, który nikogo nie może zmusić do miłości, a którego świętość jest niedostępna dla człowieka oddanego temu wszystkiemu, co Nim nie jest...

Pomyślałem dziś jak łatwo zapraszać tych, którzy są dobrzy... Tacy nie sprawiają żadnych problemów. Bóg zaś każe sprowadzić złych i dobrych. Wszyscy są zaproszeni, wszyscy wezwani... Ale nie wszyscy wejdą na ucztę. A nawet spośród tych, którzy wejdą niektórzy będą wyrzuceni... Ale to ON wie którzy... Ja nie wiem... Moje kryteria mogą być niedoskonałe. I choć nie wiem, nie rozumiem, nie widzę sensu tego zaproszenia, które skierowalem do człowieka, który stal się powodem mojego cierpienia na pielgrzymce, to może ON wie, może ON rozumie, może ON to pilotuje... Być może to była ta chwila, ten kairos dla tego człowieka... Być może dokonało się w nim coś, co pozwoli mu się nawrócić za rok, za dwa, tuż przed śmiercią... Może sobie kiedyś coś przypomni... Nie wiem... Mam jakąś duchową czkawkę... Czuję się nieswojo... Już dawno nie czułem się tak zawiedziony i oszukany... To minie... Ważne co z tego zostanie... Dla mnie... i dla tego człowieka... Obyśmy obaj nie przespali godziny swojego nawiedzenia... i zaproszenia. Kairos trwa...