Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

dzień na Bukowe Berdo

2011-07-22

Mili Moi...

Czasem chciałoby się zapytać ludzi po co to robią, po co wspinają się w góry? Niektórzy z nich odpowiadają - dlatego że są... Ja przyznam szczerze, że kiedy wyruszyliśmy pierwszy raz, sam sobie postawiłem takie pytanie. Dawno już w górach nie byłem i nie wiedziałem na ile wystarczy mi zapału i energii. Owszem jest ciężko, ale widoki rozciągające się z bieszczadzkich połonin są warte tego wysiłku... Zdołaliśmy już wdrapać się na Połoninę Caryńską, na Tarnicę (na zdj.), Halicz, Rozsypaniec... Tam, na Haliczu dopadła nas taka burza, że nigdy na nizinach nawet nie przeżyłem podobnej. Tak silny wiatr, że ledwo trzymaliśmy się na nogach, grad tak boleśnie bijący, że niemal raniący odkryte części ciała, a potem trzy godziny schodzenia w ulewnym deszczu... To sprawiło, że wczoraj postanowiliśmy zostać w domu, osuszyć się i nabrać sił (poprzebijać pęcherze, namaścić stopy). Dziś natomiast wybieramy się na Bukowe Berdo. Choć przyznam szczerze, że nie wiem czy wszyscy pójdą, bo jak się okazuje, ja tu jestem najbardziej zapalony do górskich wypraw i zamierzam je podejmować bez względu na pogodę. Pozostali różnie... Nawet się temu dziwię, bo większość z nich to typowe "kozice" (ach, ta młodość:), tymczasem ja jestem klasycznym słoniem - powoli docieram do celu (ale mieszcze się w czasach zapisanych na szlakach:) Ale pogoda "pod zdechłym Azorkiem", więc nie wszyscy są w stanie się z nią zmierzyć... Ja w takich sytuacjach błogosławię Pana za doświadczenie pielgrzymowania, bo to zaprawiło mnie do sprostania bardzo różnym warunkom, także tym pogodowym...

Co do tej górskiej burzy, to śmailiśmy się z siostrami, że w takich sytuacjach nasza pobożność znacząco i gwałtownie wzrasta. Modliłem się rzeczywiście gorliwie, głównie za tych młodych, za których poniekąd i ja jestem odpowiedzialny... Ale modliłem się z jakimś takim spokojem w sercu. Mówiłem Jezusowi - wiem, że na to wszystko zasługujemy, a na pewno na dużo więcej jeszcze, ale pozwól nam jeszcze coś naprawić, daj nam łaskę życia, bo potrzebujemy jeszcze trochę czasu... I Bóg znów okazał się hojny. Przyznam szczerze, że ten czas górski bardzo mocno zwrócił moją uwagę na Jego dobroć, hojność. Szczególnie aktualne staje się we mnie przekonanie, że wszystko jest darem... Tyle radości czerpię z przebywania tutaj, z tymi dzieciakami, z siostrami. Tyle radości z trudu, który jest rzeczywisty i niemały (zawsze z uśmiechem witam ten wytrzeszcz oczu księży, którzy tu mieszkają, kiedy widzą mnie ruszającego w góry w habicie - wiem jakie myśli nurtują ich serca, łatwo to wyczytać w twarzach, ale ja się po prostu źle czuję bez habitu i żadne to dla mnie bohaterstwo, ani wyraz nadmiernego szaleństwa:)

Słowo w te dni nas prowadzi do myślenia, tak, do myślenia, które jest źródłem prawdziwej mądrości. Ta zaś jest towarem mocno deficytowym, zwłaszcza w świecie młodych, w którym uchodzi za obciach i zwykle wiąże się ze stratą. No bo mądry częstokroć zachowa się inaczej, niż wszyscy, nie ulega modom, nie da sobie wkręcić pseudowartości i nie idzie na łatwiznę... Tych młodych, którzy są tu ze mną, zachęcam, żeby zaprzyjaźnili się z pytaniami "dlaczego?" i "po co?" To pytania, które pomogą dotrzeć do istoty rzeczy, a nie pozostać tylko na powierzchni. A przecież na tym polega filozofia, czyli umiłowanie mądrości - na poszukiwaniu istoty rzeczy. Nawet taka więc prozaiczna rzecz jak wpięcie sobie kolczyka (tudzież kilku) w różne części ciała (co wałkuję z nimi od kilku dni, bo i ta plaga dotknęła niektórych) powinno być oświetlone pytaniami po co? i dlaczego? Można dojść do naprawdę ciekawych wniosków.

Tak, czy owak, zaraz ruszamy na Bukowe Berdo, choć pogoda ku temu nie nastraja, ale niech tam... Jutro zaś Połonina Wetlińska i nocna podróż do Kwidzyna, gdzie jeszcze w niedzielę słowo zachęty do pielgrzymowania, bo przecież już w czwartek ruszamy... Mój Boże... To już za niecały tydzień:)