Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

mądra miłość...

2011-06-18

 

Mili Moi...

Jeden z braci opowiedział mi, jak to na katechezie zadał pytanie wcale już nie takiemu dziecku – co możesz powiedzieć o Bogu Ojcu, Bogu Jezusie i Bogu Duchu Świętym? Dziecko natomiast w swej prostocie, bez żadnej złośliwości odpowiedziało – Bóg to chyba nazwisko tej rodziny…

Możnaby to uznać za banalną opowiastkę, gdyby nie znaczna trudność, którą mamy z pojęciem tej najbardziej fundamentalnej prawdy naszej wiary. Bóg, w którego wierzymy, jest w Trójcy Osób, Jeden, a nie trzech. Jeden w woli, jeden w działaniu, jeden w naturze…

Próbujemy rzecz jasna w różnoraki sposób obrazami przybliżać tę prawdę. A zatem wskazujemy na rodzinę, która jest przestrzenią miłości rodzącą nowe życie; pokazujemy na trzylistną koniczynę, - trzy liście na wspólnej łodydze; wskazujemy na trójkąt równoboczny jako na znak Trójcy. 

Wszystko to jednak nie zadowala naszego umysłu spragnionego prawdy i do niej dążącego. Tajemnica Trójcy znacznie go jednak przekracza i nie sposób jej zrozumieć stosując wyłącznie zasady ludzkiej mądrości.

Przede wszystkim to, na co się narażamy to podział, czyli przypisywanie poszczególnym osobom Trójcy fragmentu czasu, czy rzeczywistości. I tak mówiono, że ST jest dziełem Ojca, Ewangelie dziełem Syna, a czas Kościoła czasem działania Ducha. Jest trudno pojąć, że wszystkie Trzy Osoby działają wspólnie, razem.

Aby zatem uszanować możliwości naszego rozumu, a jednocześnie szukać tego, co pozwoliłoby nam zobaczyć Trójcę w jedności, przyjrzyjmy się nieco poszczególnym Osobom wykorzystując coś, co łączy je jak nic innego, a mianowicie MIŁOŚĆ.

Kiedy otwieramy karty ST pierwsza myśl – to będzie trudne i niezrozumiałe, a po wtóre – to nie „nasz Bóg”. Dla nas żyjących w czasach „pofaustynowych” zagniewany Bóg jest nie do pomyślenia. Ale w ten sposób ryzykujemy nieco, że uczynimy Boga na nasz obraz, podobnego nam.. I tak przecież stało się z Bogiem Ojcem, którego przyzwyczailiśmy się widzieć w ikonografii jako sędziwego starca, z długą brodą, który nie bardzo orientuje się już w rzeczywistości, jest natomiast chodzącą wyrozumiałością i łagodnością…

Nie tak widzi Boga Mojżesz, o którym czytamy w dzisiejszym I czytaniu. On zna potęgę tego Pana. Kiedy kilka wersetów wcześniej mówi – Panie spraw, abym ujrzał Twoją chwałę, Jahwe tłumaczy mu, że to niemożliwe, ponieważ musiałby umrzeć. Zresztą w relacji Mojżesza z Bogiem często widzimy napięcia, emocje – Bóg, który gniewa się na swój lud, który traci cierpliwość, który ostatecznie nie pozwala Mojżeszowi wejść do Ziemi Obiecanej i jest to konsekwencja jego zwątpienia.

A jednak dziś Mojżesz nie mówi o gniewie, pomście, odpłacie Boga, ale nazywa Go miłosiernym i litościwym, cierpliwym i bogatym w łaskę i wierność, przebaczającym winy.

Być może zatem z innym Bogiem rozmawia Mojżesz niż my Go znamy. Gdzie ta mściwość, złość i gniew. Tym bardziej mogą dziwić późniejsze teksty proroków, którzy porównują miłość Boga do miłości matki, albo oblubieńca, który przygarnia swoją żonę oddającą się nierządowi.

Boża miłość jest miłością pełną miłosierdzia. Ale jest to też miłość konsekwentna i stawiająca wymagania, a potem rozliczająca z ich realizacji, miłość w świetle której następuje rozwój, miłość gwałtowna, ale też miłość mądra, stawiająca granice.

Ta miłość sprawia ostatecznie, że Ojciec posyła na świat Syna. To jest wyraz Jego miłości. Dlaczego sam nie przyszedł, nie wcielił się, ale posłał? Ojciec chciał aby adresaci Jego miłości spotkali pierworodnego jej adresata – Syna, który jako świadek przekona ich o ogromie miłości Ojca.

Jak Ojciec mnie umiłował, tak Ja was umiłowałem – to ta sama miłość – trwajcie w niej. Ojciec jest Tym, który najpierw kocha i w tej miłości uprawia swoją winnicę. Ale miłość objawiona w Synu, choć posunięta do szaleństwa krzyża, również jest miłością mądrą i wymagającą i nie polega tylko na cichej akceptacji mądrych, czy mniej mądrych działań swoich dzieci. Bóg jako źródło miłości wie, że człowiek osiągnie zamierzony dla niego szczyt tylko wówczas, gdy ta poprzeczka miłości będzie podnoszona coraz wyżej. Natomiast radości z jej pokonania, przeskoczenia, z niczym nie da się porównać. Dlatego zacząć trzeba od prostego „chcę”, ale niesie to konsekwencje dla całego życia, które wówczas staje się trudną szkołą miłości.

Wreszcie Duch, który ma przekonać świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. Ma go doprowadzić do całej prawdy. Będzie wprawdzie Pocieszycielem, ale będzie też przypominał słowa Jezusa. Znów nigdzie nie ma mowy o naiwnej miłości pełnej zachwytów i akceptacji czegokolwiek bądź.

A jednak miłość Boga rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. I to na dowód tego, ze jesteśmy synami (i jako synowie uczestniczymy w miłości Ojca) posłał On do serc naszych Ducha Syna swego, który w nas woła Abba Ojcze.

To ten Duch rodzi wzajemną miłość i jest zwornikiem wspólnoty i dlatego dziś św. Paweł wypowiada życzenie, które bardzo często i my powtarzamy u początku Eucharystii – miłość Boga Ojca, Łąska Pana naszego Jezusa Chrystusa i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami

Mądra miłość, która z Boga bierze początek jest dziełem całej Trójcy. I w tej miłości możemy uczestniczyć.

Niedawno prowadziłem rozmowę z pewnym młodym człowiekiem o naszym życiu we wspólnocie Kościoła. W pewnym momencie dwudziestokilkulatek przysłuchujący się tej rozmowie zapytał – a co mi Kościół dał w moim życiu?

Na to ja odpowiedziałem mu pytaniem – a co pozwoliłeś sobie dać? W jaki sposób pozwoliłeś się obdarować? Ile wysiłku włożyłeś w odkrywanie wartości tych darów, które stały się twoim udziałem?

Milczał… Jeśli cały twój wysiłek jest skierowany na to, aby ustrzec się przed nadmiernym zaangażowaniem, żeby z tą wiarą nie przesadzić, żeby czasem nie przyjąć tej mądrej miłości Pana i uchowaj Boże, nie musieć do niej i jej wymagań dostosowywać swojego życia, to nie dziw się, że nie czujesz się uczestnikiem daru.

Ja w tę Uroczystość Trójcy Przenajświętszej chcę was zaprosić – pozwólcie się obdarować.