Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

nagroda...

2011-06-15

Mili Moi...

Pierwszą pokusą demona w raju, jak pewnie pamiętacie,była oferta - będziecie jak Bóg, będziecie widzieli jak On, otworzą się wam oczy... I rzeczywiście, po spożyciu owocu otworzyły się im oczy... i poznali, że są nadzy, że bez Boga nie mają absolutnie nic, że stracili wszystko. Zrobili więc sobie przepaski, żeby tę nagość okryć. Próbowali w ten sposób odzyskać coś, co stracili... A że przepaski z roślin uczynione mają to do siebie, że więdną i trzeba je czasami zmieniać, to ów proceder odzyskiwania utraconej godności trwa do dziś...

Niestety nadal próbuje nami zamanipulować demon, łudząc nas, że tylko my sami, własnymi siłami i na własny sposób możemy sobie wynagrodzić to, co straciliśmy przez tę nieludzką zazdrość Boga... Dwa najłatwiejsze sposoby, które "łykamy", to posiadanie i władza...

O pierwszym Jezus mówił choćby w przypowieści o bogaczu, który pobudował sobie nowe spichrze, mówiąc - jedz, pij i używaj. Co usłyszał? Jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy... Nie nacieszysz się swoimi naiwnymi nagrodami, mrzonkami za którymi goniłeś w życiu. Co do władzy, Jezus mawiał - wiecie jak jest wśród narodów, władcy dają im odczuć swoje panowanie - nie tak będzie u was. U was ten, kto chce być pierwszy, ma być jak ten, kto służy...

Te próby odzyskiwania utraconej wartości, czy też nagradzania samego siebie niestety nie omijają również naszego życia religijnego i dlatego dziś Jezus objawia powierzchowność życia tych wszystkich, którzy wykonują religijnie motywowane przedsięwzięcia tylko po to, żeby przejrzeć się w podziwie malującym się w oczach innych. To jest prawdziwa bieda, kiedy człowiek zadowalając się oklaskami ludzkimi, rezygnuje z Bożego aplauzu. Czy w tym nie przypominamy często naiwnych Indian (niczego im nie ujmując oczywiście), którzy bywali przekupywani garścią błyskotek? Ktoś, kto nie poznał prawdziwej wartości nagrody, którą może posiąść, jest skłonny zadowalać się jej namiastkami... Wciąż czyni sobie przepaski z liści...

Wszystko zaś, do czego zaprasza Jezus, to prostota w służbie tym, co każdy ma, z wiarą, że Bóg może nas nagrodzić w sobie właściwy sposób. Czyż Ojciec, który widzi w ukryciu nie odda tobie? Odda, co więcej, dołoży, żebyś miał więcej, bo kto ma, temu będzie dodane... Już Maryja w Magnificat wyśpiewała, że strącił Pan władców z tronu, a wywyższył pokornych, głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił... Uwierzyć, że On naprawdę jest w posiadaniu nagrody, której nie strzeże zazdrośnie, jak chce nam wmówić demon, ale udziela jej obficie wszystkim, którzy hojnym sercem ją przyjmują... ale potem dzielą się nią z innymi...

Mam przed oczyma dwa obrazy... Jako kleryk uczestniczyłem w liturgii konsekracji kościoła zbudowanego przez jednego człowieka, z jego środków, jako miejsce wiecznego spoczynku jego zmarłej żony, która miała zostać przeniesiona z cmentarza do bocznej kaplicy tegoż kościoła. Ten dar był wydarzeniem bez precedensu, czymś niezwykle rzadkim, ale już w czasie tych uroczystości myślałem sobie - czy my aby tego człowieka nie pozbawiamy jego wiecznej nagrody, którą przygotował mu Pan? Oczywiście nie kwestionuję wartości daru, ani nie próbuję oceniać intencji, nie moja to rola, ale podziw i niemal uwielbienie, które płynęło z wielu ust w jego stronę do dziś mnie zastanawia...  Dwa lata chyba po wybudowaniu tego domu Bożego, sam spoczał u boku żony. Z drugiej strony mam przed oczami człowieka, który na moją prośbę o wsparcie biednego kandydata do zakonu wyjął znaczącą sumę pieniędzy i dał hojną ręką, prosząc w tym wszystkim o dyskrecję, bo na rozgłosie mu w żaden sposób nie zależy... Dwa obrazy... Różne... Ale wróciły do mnie w kontekście tego dzisiejszego Słowa... Prostota daru... I nagroda, która nie przemija...