Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

noc cudów...

2011-05-31

Mili Moi...

Chyba dość rzadko dokonuję wpisów o tej porze nocy z dość banalnego powodu... zwykle dawno już śpię... Ale nie dziś, bo dziś prawdziwa noc cudów. Pan pozwolił mi doświadczyć po raz kolejny cudu mojego kapłaństwa, którym zaraz się z wami podzielę. Co więcej, pozwolił mi dziś patrzeć na cud miłości Boga do człowieka, na Jego łaskę, z którą jest gotów przychodzić na każde wezwanie...

Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: "Pójdź za Mną!" On wstał i poszedł za Nim. Jeden werset z Ewangelii Mateusza, który opisuje coś, co bywa nazywane "łaską ostatniej godziny". Jezus wychodzi z Kafarnaum, ale w ostatniej chwili Jego wzrok spoczął na Mateuszu, któego powołuje i to powołanie odnosi skutek, Mateusz idzie za Nim... I ja dziś w podobnym zdarzeniu uczestniczyłem...

Pana Jurka znałem z rodzinnych imprez u Lucyny. Przyjaźnimy się z nią od dawna, chrzciłem im wszystkie dzieci, bywam u nich czasem. Pan Jurek był tatą jej męża... Nie był nadzwyczaj rozmowny, może ksiądz go nieco odstraszał, więc nigdy się nie narzucałem. Od dwóch lat pan Jurek chorował na nowotwór... Dziś o północy zadzwoniła Lucyna z informacją, że z teściem jest źle i on sam prosi o spotkanie z księdzem. Czy ja jestem w Elblągu, bo gdzie tu o północy księdza szukać? To jest pierwszy cud. Gdybym spał, jak zwykle, to z pewnością nie odebrałbym tego telefonu. Ale odebrałem. Marcin, mąż Lucyny, był za niedługą chwilę i wyruszyliśmy do domu jego taty, który mieści się na terenie sąsiedniej parafii.

Pan Jurek leżał w łóżku, ale na pierwszy rzut oka nie cierpiał bardzo, choć oddychał z widocznym wysiłkiem. Pomyślałem sobie - pewnie to jeszcze kilka dni potrwa... I tu drugi cud. Zamiast obrzędu namaszczenia, otworzyła mi się księga na namaszczeniu z wiatykiem. Zorientowałem się w połowie, ale już nic nie zmieniałem. Modlitwy były przeznaczone na ostatnią godzinę, tak są sformułowane. Nawet się nieco zaniepokoiłem, czy pana Jurka aby nie przestraszę zanadto. Spowiedź, namaszczenie, komunia święta, odpust na godzinę śmierci... Absolutnie wszystko, co można człowiekowi dac w tę najważniejszą życiową drogę... Pomodliliśmy się jeszcze na Różańcu i pożegnałem pana Jurka mówiąc mu, żeby się niczego nie bał, bo jest w najlepszych rękach i nic go już z nich nie wyrwie, że Jezus już go nie opuści i że jest bardzo blisko niego. Marcin miał mnie właśnie odwieźć, kiedy jego tata poprosił o pomoc w dostaniu się do łazienki... I to właśnie wóczas Pan zawołał go do siebie... Przenieśliśmy go wspólnymi siłami na łóżko i modliliśmy się dalej... Nie mogłem wprost w to uwierzyć... Marcin, zdążyliśmy z tym, co najważniejsze!!! Marcin zajął się swoim tatą, a ja spacerkiem dotarłem do domku... Całą drogę śpiewałem Różaniec, bo moje serce przepełnia niewyobrażalne szczęście... Jeśli Pan Jurek załował za swoje grzechy, to doświadczył rzeczywiście "łaski ostatniej godziny" - rozgrzeszenie, odpust, czyli darowanie wszelkich kar za grzechy i pokarm niebieski, sam Jezus... Po prostu krzyczeć mi się chciało z radości, śpiewać i tańczyć... Niewyobrażalna łaska umierać w obecności kapłana... Modlę się, żeby i mnie Pan Bóg taką śmiercią obdarzył... Zdążyliśmy z tym, co najważniejsze...

Po pierwsze zachwycił mnie ponownie sakrament, który przyjąłem pięć lat temu (niemal dokładnie), a który pozwala mi służyć w imię Jezusa całym moim życiem, o każdej porze dnia i nocy. Kapłaństwo pozwala mi doświadczać cudów Bożej miłości, Jego niezwykłej troski. Uczestniczę w niej. Dziś wprowadziłem pana Jurka w życie. Pan pozwolił, że nie umierał sam... Jezus był tak blisko, Jezus, który nigdy o nim nie zapomniał, nie zrezygnował z niego... Po wtóre zachwycił mnie sam Pan, który wszystko potrafi przewidzieć, zaplanować, który zna czasy i chwile, który dba o najdrobniejsze szczegóły, który tak kocha... Co może równać się z tą miłością Boga do człowieka? Nie zasnę dziś pewnie jeszcze długo. Błogosławię Jezusa za noc cudów, której nic nie zapowiadało. Błogosławię Go, bo znów pozwolił mi być bratem i ojcem, kimś, kto innych wprowadza w tajemnicę miłosierdzia... Jezus jest niezwykły... Mój Jezus...

Pana Jurka polecam waszej modlitwie... Ona na pewno nie zaszkodzi... A wszystkim życzę kapłana towarzyszącego w waszym umieraniu. Tej łaski nie da się z niczym porównać... Łaska ostatniej godziny... Amen!