Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

buduj z nami...

2011-05-22

Mili Moi...

Kiedy człowiek planuje budowę domu, musi się do tego przygotować jak najlepiej, mało tego, musi w to zaangażować całe swoje siły, środki i czas.

Nie da się skutecznie prowadzić budowy i jednocześnie zażywać urlopu na gorącej plaży. Ciągle jest coś do zrobienia…

Przystępując do budowy, pierwszym zakupem nie są z pewnością uchylne okna w dachu, ale jak piszą w różnorakich poradnikach, umiejętne zaplanowanie fundamentów, które są najważniejszym elementem konstrukcyjnym budowy i jeśli są solidne, gwarantują długowieczność każdej budowli.

Od nich należy zacząć, a dla ich właściwego wyboru, należy wziąć pod uwagę konstrukcję domu (ciężar budynku), warunki gruntowe na działce oraz sposób prowadzenia robót budowlanych…

Przystępujemy zatem do budowy. W 1 Kor czytamy – fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, niż jest położony, a jest nim Chrystus Jezus. To jest absolutny punkt wyjścia dla naszego budowania…

To jest fundament uniwersalny – udźwignie każdą budowlę, nadaje się do każdego gruntu, można nań budować różnymi metodami…

Kiedy już Go świadomie wybraliśmy i położyliśmy w naszym życiu (nie przypadkowo, ale świadomie) możemy przystąpić do dalszej budowy, w której prędzej czy później napotkamy na trudności. Dzisiejsze pierwsze czytanie nam poddaje pewien przykład…

Konflikt w pierwotnej wspólnocie, który wcale nie dotyczy niesprawiedliwego podziału, ale jest o wiele głębszy, jest konfliktem kompetencyjnym. Kto jest ważniejszy?

Apostołowie rozwiązują ten problem właściwie ustawiając priorytety, wspominając fundament – głoszenie Słowa i modlitwa. To nasze zadanie. Budowanie domu, w które musimy zaangażować się w pełni.

A to przecież tylko jedna z wielu wewnętrznych, czy zewnętrznych przeszkód, na które napotykali.

Pokonywali je również dlatego, że pamiętali o tym, co budują i dlaczego budują…

Drugie Słowo przypomina tę prawdę, że wszyscy jesteśmy częścią większej budowli, którą prowadzi sam Bóg. On ma plan zagospodarowania przestrzennego, dlatego tak ważne jest, żebyśmy budowali nasze życie zgodnie z tym planem.

My niczym żywe kamienie jesteśmy budowani na świętą w Panu świątynię, abyśmy ogłaszali dzieła potęgi Tego, który nas wezwał z ciemności do swojego światła. Wiemy już po co w ogóle budujemy.

Wreszcie Ewangelia ukazuje cel, ku któremu zmierzamy, objawia piękno tej budowli, która, kiedy zostanie ukończona, doprowadzi nas do zjednoczenia z Ojcem, a to przecież ostateczny cel naszego życia.

Oczywiście to pewne obrazy i możnaby je pewnie jeszcze doskonalej namalować. W Słowie niejednokrotnie życie ludzkie jest porównywane do dobrej lub złej budowli, warto więc sobie czasem uświadamiać na jakim etapie budowania jestem.

Po pierwsze trzeba sobie przypomnieć jakie są fundamenty mojego życia, na czym ono się tak naprawdę opiera. Czy jest to trwały materiał Chrystusowy, czy są to raczej kruche idee, czy teorie świata, które sprawiają, że moja budowla niczym domek z kart, wali się przy silniejszym podmuchu.

Dalej warto ocenić swoje zaangażowanie w tę budowę. Jednym z etapów budowania, który trwa najdłużej jest etap – trwają roboty, a nic nie widać. Czyż tak nie bywa w naszym życiu? Czy nie zniechęcamy się nie mogąc od razu dostrzec efektów naszych często szczerych wysiłków?

A może trudno uchwycić motyw – po co mam budować? Przecież w leśnych lepiankach też ludzie mieszkają i jakoś się udaje. Warto pomyśleć o tym, że nie chodzi tu tylko o ciebie. Inni patrząc na ciebie doznają zwątpienia, albo pokrzepienia w swoim budowaniu. Wszyscy jesteśmy częścią Bożego planu zbawienia i wpływamy na siebie nawzajem.

Warto patrzeć również na cel, bo od tego, co chcę zbudować będzie zależał wybór metody, środków, pomocników itp. Co ja tak naprawdę dziś buduję? Jaki jest ten gmach mojego życia? Czy mogę radzić innym jak sami mają zacząć, czy też sam potrzebuję porady?

Drodzy, możnaby tak jeszcze długo, ale wszystko sprowadza się do fundamentu, bo nie jest nim martwy kamień, ale sam Chrystus Jezus, który umarł i zmartwychwstał, aby nauczyć nas trudnej sztuki budowania, aby wskazać jej istotę i aby nas nieustannie wspierać w tym trudzie…

Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie… Nie ma szans na osiągnięcie celu bez Jezusa i fundamentalnego zaufania Jemu i Jego nauce… Z Jezusem gmach twojego życia ucieszy ciebie i wielu innych, bez Jezusa grozi ci architektoniczny kicz i technologiczna pomyłka…

Dlatego w V Niedzielę Wielkanocną zachęcam was do odwiedzenia waszej budowy – przejrzyjcie plany, jak i co budujecie i nie wahajcie się korygować jeśli trzeba i nie porzucajcie nadziei na ukończenie prac. Z Jezusem ukończycie, wszak na tym On się zna – w domu Ojca mojego jest mieszkań wiele…