Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Margaretki... wymiana miłości...

2011-05-14

Mili Moi...

Piękny dziś, 1815 dzień mojego kapłaństwa. O poranku pożegnałem Filipa, który wczoraj przyjechał do mnie zasięgnąć rady, co do swojego wstąpienia do zakonu. I kiedy tak siedziałem przy porannej kawie, przypomniałem sobie zaproszenie, które skierowały do mnie osoby modlące się za mnie w Apostolacie Margaretka. Dziś te grupy spotykały się w Stagniewie, naszym podelbląskim sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej, a od dziś również bł. Jana Pawła II. Miałem nie jechać, bo jutro ruszam na tydzień do Krakowa, do szkoły, a po powrocie kolejna konferencja o św. Klarze dla sióstr klarysek w Elblągu z okazji Jubileuszu. Trzeba więc usiąść i popracować. Ale, gdy wypiłem już tę kawę, pomyślałem sobie... Mój Boże, ludzie się za mnie modlą, podejmują konkretny trud i wysiłek, pamiętają o mnie, a ja mając samochód i w zasadzie możliwość być z nimi chociaż w niektórych chwilach, aby im podziekować, docenić i wyrazić moją wdzięczność nie skorzystam z tej okazji? Otóż nie, mówię sobie, wsiadaj chłopie do wozu i migiem do Stagniewa. Tak też uczyniłem. To dzisiejsze spotkanie Margaretek połączone było z diecezjalnymi uroczystościami dziękczynnymi za beatyfikację Jana Pawła II i jak wspominałem, łaczyło się także z nadaniem sanktuarium drugiego patrona. Piękna msza w gronie ponad 20 kapłanów, pod przewodnictwem dwóch biskupów z udziałem kilkunastu sióstr zakonnych i wielu, wielu świeckich... W tej Eucharystii modliłem się za wszystkich, którzy ofiarowują swoją modlitwę za mnie, a zatem również za Ciebie Drogi Czytelniku, jeśli zdarza ci się czasem westchnąć do Pana w mojej intencji. Oczywiście szczególnie zanurzałem w Jego miłości Margaretki, których mam osiem, a które każdego dnia modlą się za mnie.

Wiecie, takie uroczystości w gronie kapłanów nie należą do lubianych... Mówiąc najoględniej, wielu jest na nich obecnych, bo muszą. Po co o tym piszę? Nie z chęci krytyki, bynajmniej. Tylko ja dziś postanowiłem mówić głośno o tym, co mam w sercu. Otóż ja bardzo lubię takie uroczystości i naprawdę potrafię się na nich modlić. Nie traktuję ich jak jakiegoś obowiązku, ale biorę w nich udział z wielką przyjemnością. To często było ukrywane przeze mnie pod płaszczem milczenia, bo jest to dla wielu moich braci zupełnie niezrozumiałe i rodzi różnorakie żarty. Ale dziś postanowiłem, że koniec z tym. Oficjalnie mówię - LUBIĘ WIELKIE UROCZYSTOŚCI KOŚCIELNE I Z OCHOTĄ BIORĘ W NICH UDZIAŁ. Tam gromadzi się Kościół, wspólnota... Dziś z zachwytem patrzyłem jak moi świeccy bracia z tak ogromną miłością starali się, aby wszystko było doskonale przygotowane, aby liturgia była piękna. Tak bardzo im zależało... Nie wszystko im wychodziło... I to też było piękne... Myślę, że my, jako kapłani, moglibyśmy się sporo z takich oberwacji nauczyć, bo na rutynę jesteśmy narażeni w tym sakralnym świecie, jak nikt inny. Namodliłem się dziś z dużą radością, a poza tym czułem, że jestem z tymi, którzy modlą się za mnie i choć "moich" elbląskich nie było zbyt wielu, to jednak więź trwa i wierzę głęboko w moc ich modlitwy za mnie, sam mogąc im ofiarować moją miłość, troskę i obecność...

A kiedy wróciłem, to i konferencję dla klarysek zdążyłem "urodzić":) A teraz jeszcze małe (albo całkiem duże) pakowanie, aby jutro wyruszyć do Krakowa na ostatni tydzień szkoły wychowawców. Po powrocie już tylko dyplom sobie powiesić nad łóżkiem:)