Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

chcemy zobaczyć Jezusa...

2011-05-02

Mili Moi...

Trwa nasze kursowe spotkanie w Elblągu... Wczoraj był dzień odpoczynku, nadrabiania niedoborów snu, radosny czas pogawędek...

Doświadczyłem wczoraj małego, albo i całkiem wielkiego cudu, który przypisuje z jednej strony Bożemu Miłosierdziu, a z drugiej wstawiennictwu Jana Pawła II... Wczoraj był naprawdę radosny dzień na ziemi i w niebie. Otóż... Największym problemem, który spędzał mi ostatnio sen z powiek, był brak kierowcy na samochód bagażowy na naszą pieszą pielgrzymkę. To jest co roku niezwykły problem, bo ciężko znaleźć kogoś, kto za darmo będzie jechał dwa tygodnie i jeszcze doświadczał niedostatków pielgrzymkowych... Wczoraj, podczas mszy o godzinie 9.00 ogłosiłem, że mamy taki problem... A tuż po mszy... zgłosiło się dwóch kierowców gotowych posłużyć. Jestem z jednej strony zachwycony dobrocią Boga, która natychmiast się objawia, a z drugiej ogromem życzliwości ludzkiej, której chyba wciąż nie doceniam we właściwy sposób. Być może tego właśnie chciał Pan, żebym dał szansę ludziom na wydobycie tkwiącego w nich dobra, bo dotychczasowe moje starania o kierowcę brały w łeb. Próbowałem bowiem przez tzw. dobrodziejów... A jak wiemy, łaska pańska na pstrym koniu jedzie... W każdym razie wydaje się, że problem z Bożą pomocą został rozwiązany...

Wczoraj beatyfikacja... Pisałem wcześniej, że alergicznie reaguję na wszystko, co dotyczy JPII... Czułem rzeczywiście przesyt, co nie przeszkodziło mi wczoraj oglądać uroczystości, zresztą cały dzień śledziliśmy to, co działo się w Watykanie... Przyznam szczerze, że niejeden raz się wzruszyłem do łez. Ile miłości jest w ludziach, ile jej potrafi uruchomić błogosławiony Jan Paweł II. Pamiętam kiedyś pewną spowiedź na Jasnej Górze u jakiegoś sędziwego kapucyna. Ja byłem już zakonnikiem i wywiązała się między nami bardzo ciekawa rozmowa, której w całości nie pamiętam, ale pamiętam, jak ten sędziwy zakonnik powiedział z blaskiem w oczach - Jan Paweł II jest słuchany... niech któryś z kardynałów wyjdzie i spróbuje zrobić to samo... Drobiazg, który utkwił mi w pamięci, ale który przypomniałem sobie wczoraj - jak wiele nam wszystkim do niego brakuje... Kolejny drobiazg, który mnie poruszył, to fakt, że w całym swoim zapracowaniu miał czas myśleć o swoich dawnych przyjaciołach i własną ręką kreślił czasem do nich kilka słów. Głęboko mnie ten fakt zawstydza, bo dowodzi, jak wiele czasu marnuję... Wreszcie bardzo poruszyły mnie słowa papieża Benedykta - Pan powoli odbierał mu wszystko... Pomyślałem - a on się na to godził, ufał, dziękował....

To jest ziarno, które obumiera i przynosi plon obfity... Trudno o lepszy komentarz do dzisiejszej Ewangelii... Jan Paweł II jest jej żywym wykładem, on, misjonarz XX wieku... Można go z pewnością zestawić ze św. Wojciechem, którego uroczystość dziś obchodzimy... Ich imiona nigdy nie zostaną zapomniane, bo są zapisane w Bogu, który nieustannie chce się objawiać... Wołanie - Panie, chcemy ujrzeć Jezusa, które słyszymy dziś w Słowie brzmi nieustannie, choć nie zawsze dokładnie tymi słowami jest wyrażane... Pokazywać Jezusa... Dla takiego celu naprawdę warto żyć...