Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

niepokój święty...

2011-04-29

Mili Moi...

Wczoraj wieczorem rozpoczęliśmy nasze doroczne spotkanie kursowe, które tym razem odbywa się u mnie... Zjechali się bracia, z którymi wspólnie wzrastałem i studiowałem w seminarium... Co roku staramy się spędzić nieco czasu ze sobą, co pomaga nam nie zapomnieć o wspólnych korzeniach... Modlimy się, wypoczywamy, rozmawiamy... Niestety nie jesteśmy w komplecie. Z jednej strony, to sprawa obowiązków, które uniemożliwiają wszystkim dotarcie, z drugiej, niestety jeden z nas już zdążył kapłaństwo porzucić... Za niego modlimy się szczególnie w te dni...

Dziś nawiedziliśmy zamek w Malborku. Przyznam szczerze, że byłem tam trzeci raz w moim życu, a wychowałem się niemal w jego cieniu, co dowodzi, że "pod latarnią rzeczywiście najciemniej". Dużo frajdy mieliśmy z tego zwiedzania, zwłaszcza, że prowadziła nas przesympatyczna pani Aniela, miejscowy przewodnik (jeden z 220, jak się dziś dowiedzieliśmy). Jutro pewnie nabożnym akcentem będzie msza w sanktuarium gietrzwałdzkim, a w drodze powrotnej aqua park w Ostródzie... Dla większości z nas to forma odpoczynku po świątecznych wysiłkach, i takie akcenty godziwej rozrywki są nam po porostu niezbędne...

Bardzo lubię ten opis uzdrowienia sparaliżowanego przed bramą świątyni, który od kilku dni nam towarzyszy... Dziś pojawia się nowy wątek - opór... Nie wszyscy są zachwyceni i nie wszyscy potrafią ucieszyć się szczęściem "szarego" człowieka... Oburzona władza duchowa postanawia przerwać ten spektakl i jeśli będzie trzeba, brutalnie rozprawić się z wichrzycielami... Zastanawiałem się czy Apostołowie odczuwali lęk... I sądzę, że po ludzku musiał się pojawić. Wszak nie są istotami nie z tej ziemi... Dzieje się coś, co może bezpośrednio grozić ich życiu, tudzież nietykalności fizycznej... A oni idą w paszczę lwa i nie tylko, że bronią swojego postępowania, ale nadto próbują przekonać oskarżycieli do nowej nauki... To prawdziwe szaleństwo, ale nie wypływa ono z zaburzeń psychicznych, ale z ogromu miłości, którego doświadczają, miłości okazanej nade wszystko im samym... Sytuacja, która po ludzku rodzi lęk, staje się szansą spotkania ze środowiskiem, z którym sami nie chcieliby się z pewnością zetknąć... Sami by tam nie poszli... Tymczasem Duch, któremu pozwolili się prowadzić pozwala im zobaczyć, ze ich misja, w myśl słów samego Jezusa, będzie podobna do Jego misji... Bycie chrześcijaninem po prostu nie jest bezpieczne... nigdy nie było... i nigdy nie będzie... Bo nie w "świętym spokoju" istota naszej wiary... Raczej w "świętym niepokoju"...