Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Klara znaczy jasna...

2011-04-15

Mili Moi...

Grypa jelitowa, czy jakkolwiek nazwać to, co mnie męczy, nie poddaje się ciągle... A zatem i ja muszę się borykać z ustawicznymi jej atakami. Ale dzielnie i mężnie je odpieram... Lekarz powiedział, że będę żył... aż do śmierci... i ani dnia dłużej:)

W każdym razie od wczoraj intensywnie pracowałem nad konferencją dla sióstr klarysek, którą mam wygłosić jutro. Przyznam szczerze, że chyba jeszcze nie stanąłem przed tak trudnym zadaniem jak to. Przede wszystkim rzecz dotyczy skąpego materiału o św. Klarze, bo mimo tego, że ksiąg jest wiele, mam czesto wrażenie, że wszystkie kręcą się wokół tego samego, bo bazować mogą na niewielu pismach, które ta święta po sobie zostawiła i na wspomnieniach jej współczesnych. Reszta jest napędzana wyobraźnią... I pojawia się problem, jak tu powiedzieć coś twórczo? Nie chodzi o wielce nowatorskie odkrycia, bo takich ambicji nie mam. Zresztą mam poczucie, że każda z tych dziewic żyjących w klauzurze mogłaby mi wygłosić lepszą konferencję o Klarze, niż ja jej... Choć nie ukrywam, że pewne odkrycie poczyniłem... Po raz kolejny się okazało, że przygotowywanie konferencji jest dla mnie samego rozwijające i inspirujące. Dlatego tak to lubię, bo ja sam na tym również korzystam. Otóż Klara pisze o "miłosnym ubóstwie". Komentatorzy podkreślają, że chodzi tu o miłosną zależność dziecka od swoich rodziców. Ono wszystkiego spodziewa się od nich i ku nim ufnie wyciąga ręce... Czyni to Klarę wielce podobną w odczytywaniu tego tematu do Teresy od Dzieciątka Jezus. "Roślinka św. Franciszka" wyprzedza ją w ufnym pojmowaniu miłosierdzia Ojca o kilka wieków!!!

Poza konerencją u sióstr klarysek w Elblągu, mam jutro również dzień skupienia u sióstr nazaretanek w Gdyni... Trochę jak w tym dowcipie o żabie, która na polecenie, aby piękne zwierzęta stanęły po prawej, a mądre po lewej, została na środku, myśląc sobie - no przecież się nie rozdwoję:) Czy mnie się jutro uda? Się okaże. W każdym razie tematyka tych dwóch spotkań skrajnie rózna, audytorium też tylko pozornie podobne, więc będzie się działo... Ale cieszę się, bo jak mówię, sam na tym niemało korzystam i to nie tylko intelektualnie, ale również duchowo...

A dziś zastanawiam się dzień cały nad pytaniem Jezusa - za który dobry czyn chcecie mnie ukamienować? Na co Żydzi odpowiadają - nie za dobry czyn, ale za bluźnierstwo... W jaki sposób przeprowadzić rozgraniczenie w człowieku, kiedy jego myśli, czyny, słowa są ze sobą w tak przedziwny sposób niejednokrotnie splątane. Jeśli nie wierzycie słowom, mówi Jezus, wierzcie przynajmniej czynom. I to jest chyba jakiś ślad. Czyny ważniejsze. Jak w tej przypowieści o dwóch synach otrzymujących od ojca polecenie pójścia do winnicy. Jeden poszedł mówiąc - nie chcę, a drugi powiedział - idę i został... Wolę ojca spełnił ten pierwszy, choć słowami się jej sprzeciwił... Człowiek jest czasem bardzo skomplikowany w swoich deklaracjach, niespójny w swoich działaniach i uparty w swoim bładzeniu. A jednak wobec takiego człowieka ma Bóg ogromnie wiele cierpliwości... Chciałoby się powiedzieć - idź Michale i czyń podobnie... Ale aż strach pomyśleć jakie to trudne...