Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

sie mówi...

2011-04-13

Mili Moi...

Właśnie powoli kończą się rekolekcje dla dorosłych i dla dzieci, które prowadzę w Nowym Dworze Gdańskim. Przyznam szczerze, że czuję się fatalnie. Kiedy wydawało się już, że mi przechodzi, wszystko wróciło, no i trochę się z tym męczę. Pewnie nie obejdzie się bez wizyty u lekarza, bo nie działają na mnie żadne dostępne środki... Może więc trzeba użyć tych niedostępnych dla śmiertelnika bez recepty... A może wszystko się skończy po rekolekcjach. Zaczynam nabierać podejrzeń, że dziś nie wystarcza już tylko głosić, ale trzeba też wejść w ducha ofiary wobec tych, którym się służy. I może coś z tego dzieje się ze mną. W sumie moje doświadczenie nie uniemożliwia mi przeprowadzenia rekolekcji, tylko je utrudnia... Zobaczymy co będzie po powrocie do domu. Życie zweryfikuje tę wersję...

Jeszcze dwa słowa na temat poezji języka:) Ja podobno mówię kwieciście, ale miejscowa Pani Katechetka (sympatyczna skądinąd kobieta:) bije mnie na głowę. Cytuję fragment laurki, którą dziś otrzymałem od maluchów - Po każdym spotkaniu z Ojcem, czuliśmy się jak: poranek wiosenny, jak świąteczny dzwoneczek, jak pisklątko szczęśliwe, kolorowa pisanka i odważny przebiśnieg... Rozrzewnił mnie zwłaszcza przebiśnieg wypowiadający te słowa, bo ledwo go było widać, ale był bardzo odważny:) I jak tu nie kochać... dzieci (i katechetów:)

No i mała pociecha od Pana. Nie tak dawno jeden z braci podsumował mnie, że jestem niezły dziwak. Chodziło o poprzedzanie pieśnią każdej konferencji rekolekcyjnej. Zdecydowanie mu się to nie podobało. No cóż, mówię sobie, nie wszystkim musi. Ale temat we mnie zagrał. Zacząłem się zastanawiać, czy może to nie jest właściwe, czy może nie zrezygnować... Po jednej z mszy, tu, w Nowym Dworze, pewna kobieta poprosiła o chwilę rozmowy. Miała kilka spraw, ale zaczęła od tego, że przychodzi właśnie dzięki tym pieśniom, bo dla niej same te pieśni wystarczyłyby za całe rekolekcje. Usłyszałem w tym wcale nie pochwałe mojego jakże zacnego pomysłu, ale raczej głos człowieka, który z tych wyśpiewanych treści potrafi wyczytać więcej, niż, być może, z niejednego kazania... I tym sposobem temat mojego dziwactwa odłożyłem do archiwum... Przynajmniej na razie...

A jutro walka o czas... Powinienem wygłosić u sióstr klarysek konferencję na rozpoczęcie roku klariańskiego, ale nie udało mi się jej przygotować. Planowałem to zrobić tu, ale mój stan mi nie bardzo pozwolił. Przełożyłem więc nasze spotkanie na sobotę. Będzie to nabożny dzień, bo po południu rozpoczynam skupienie dla sióstr nazaretanek w Gdyni. Ale jutro muszę siąść i przemyśleć sprawę, bo z rękawa konferencji się nie mówi... Wymienić oponki, nawiedzić lekarza, odwieźć sprzęt rycerski... No zajęć nie brakuje...:)