Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

co jest za bramą?

2011-03-16

Mili Moi...

Ano miał być przełom, to jest przełom... Miał Piotr wyjść za bramę, czy inaczej mówiąc granicę swojego tu i teraz, więc wyszedł... A ja starałem się razem z nim.

Pierwszy przełom 10 rozdziału Dziejów Apostolskich, bo nad nimi dziś medytujemy, to wizja wszelakiej zwierzyny, którą Piotr ma zabijać i jeść. Broni się niczym w Wieczerniku - nigdy Panie, bo nie skalałem się niczym nieczystym (pamiętacie jak wołał w Wieczerniku - nie będziesz mi nigdy nóg umywał?). Pan zaś do niego - Piotrze, nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił. Kiedyś tak nie było. Wszystko stworzone moją mocą było bardzo bardzo dobre. Nie ufaj tylko sobie i swojemu odczytywaniu rzeczywistości, ale zaufaj Słowu, które wypowiadam do ciebie...

Kolejny przełom to wysłannicy od Korneliusza. Kiedy Piotr jeszcze rozważa wizję, której doznał, oni stają u drzwi. Piotr jest zaproszony żeby pójść z ludźmi, których nie zna, w miejsce, którego nie zna, w celu, którego nie zna...

Ma tam pójść ponieważ Pan powiedział... To jest pierwsze pytanie w wierze - kto mówi? a nie - dlaczego? Piotrowi wystarcza, że mówi Pan... Ale zanim wyruszają, Piotr przyjmuje gości we wnętrzu domu, wpuszcza ich do środka, przestaje z nimi... To wielki przełom dla jego żydowskiej natury i postrzegania przepisów prawa...

Wreszcie ostateczny przełom dokonuje się kiedy Piotr wchodzi do domu setnika Korneliusza, a gdy ten pada przed nim w pokłonie, Piotr podnosi go, mówiąc - wstań, ja też jestem człowiekiem... To szalenie ważne wyznanie, bo Piotr wyznaje równość, której przed wspomnianą modlitwą na dachu z pewnością nigdy nie postawiłby w taki sposób.

Wielkie nawrócenie dokonuje się w życiu Korneliusza i całej jego rodziny, ale w życiu Piotra dokonuje się niemniejsza przemiana. Pan wprowadza go w swoje widzenie świata, każdego człowieka, dziecka. Pan nawraca Piotra ku Ewangelii. Boże słońce wschodzi nad wszystkimi i jego deszcz na wszystkich pada... Piotr, który ufa, choć chyba jeszcze nie rozumie. Z pewnością czuje opór, buntuje się, ale rozważa w swoim sercu, próbuje dociec dokąd prowadzi go Pan... I Korneliusz, który mówi znamienne słowa - my wszyscy stoimy dziś przed Bogiem gotowi wysłuchać tego, co przez ciebie chce do nas powiedzieć Pan...

Przyznam szczerze, że zanurzyłem się dziś w tej chłonności Korneliuszowego serca, w tej jego tęsknocie, żeby usłyszeć Boże Słowo na moje dziś, na tu i teraz... A z drugiej strony odczułem wielką potrzebę, żeby z tego tu i teraz wyruszyć, żeby się nawrócić, żeby zmartwychwstać z mojego obecnego myślenia i pójść do przodu, wejść na drogę Piotra... Moje myślenie jest nieco zdominowane rozeznawaniem pewnej sytuacji, o której na razie napisać nie mogę, ale chcę was prosić o wsparcie modlitewne, żeby Pan pozwolił mi jasno zobaczyć Jego plany na przyszłość, albo wejść w ciemność z głębokim przekonaniem, że ufam, że On mnie trzyma za rękę, że nie zginę... Tak jak wspominałem czuję, że te dni są dniami przełomu także w moim życiu. Nie jakiegoś diametralnego, nie radykalnego, ale znaczącego przełomu w sposobie mojego myślenia, przełomu w hierarchii moich zadań, planów i kierunków mojego rozwoju... Już dawno nie czułem takiej potrzeby nawrócenia jak podczas tegorocznego Wielkiego Postu. Wierzę, że Pan na nowo pociąga mnie ku sobie więzami miłości, które są silniejsze, niż granice, które sam sobie wyznaczyłem. Wierzę, że z Nim poza te granice wyjśc mogę i to, co mnie poza nimi czeka wcale nie jest gorsze, ale wręcz lepsze, bo jest Jego planem na moje życie, na jego dalszą część na mój osobisty rozwój... Dziś powtarzam z Korneliuszem - jestem gotów usłyszeć, chcę usłyszeć, pragnę, nadstawiam ucho... Mów Panie, bo sługa twój słucha...

A samopoczucie mi się niestety nie porpawia mimo zażywania antybiotyków. I tu również proszę życzliwych czytelników o westchnienie, bo w niedzielę muszę być rześki i zdrowiuśki, wszak zaczynam rekolekcje wielkopostne w Zduńskiej Woli. Ale przedtem jeszcze wizyta na spotkaniu referentów powołaniowych na Górze św. Anny w najbliższy weekend.