Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

jednemu z tych najmniejszych...

2011-03-14

Mili Moi...

Ładnych kilka dni nie byłem w stanie zabrać się za pisanie, wybaczcie... Kursowanie rozpoczęło się w ubiegły wtorek od odwiedzin Waldka i Marty w Chojnicach. Piękny czas z nimi, ale już w środę trzeba było jechać do Niepokalanowa na audycję, którą tym razem poświęciliśmy ascezie. Tego dnia dojechał również do mnie Arek, który czasami zażywa u mnie kierownictwa duchowego, a że strasznie trudno nam się dogadać terminowo, to zabrałem go w podróż, bo ona oczywiście w Niepokalanowie się nie skończyła. Stamtąd w czwartek udaliśmy się do Siedlec, gdzie w katolickim Radio Podlasie, miałem mały wywiad na temat powołań i roku Kolbiańskiego. Po powrocie zaś do domu, w piątek trzeba było śmigać do Gdańska, aby ubezpieczyć samochód, a przy okazji należało jeszcze zrobić jego przegląd. Wieczorem zaś zjechała się młodzież na Dzień Wspólnoty oazowej naszej prowincji zakonnej, który to dzień współprowadziłem. Wraz z młodymi dotarły siostry zakonne, które gościłem w moim domku. W niedzielę zaś miałem dzień skupienia u sióstr nazaretanek w Gdyni i odwiozłem siostry Wiolę i Ewę do Łodzi, aby dziś rano dotrzeć do Krakowa, do szkoły. Sami widzicie, że nie bardzo miałem szansę usiąść i pisać, a nawet jak szansa była, to sił już brakowało...

Poprzedni wpis stanowił filmik. To taka nowa inicjatywa rozumiana przeze mnie również powołaniowo i w każdą sobotę Wielkiego Postu będzie się taki ukazywał. Zobaczymy, jeśli się przyjmie i będzie przydatne, to będziemy to dzieło z pewnością kontynuować...

Cieszę się, że jestem w szkole, bo to pozwala mi złapać oddech. W piątek już bowiem śmigam na Górę św. Anny, na spotkanie referentów powołaniowych, a w niedzielę rozpoczynam rekolekcje w Zduńskiej Woli. Bardzo was proszę o lekkie westchnienie modlitewne w mojej intencji, ponieważ wczoraj strasznie się zaziębiłem i nie pomogła nawet życzliwość sióstr, ich herbatka z cytryną i imbirem, dziś jestem zupełnie nie do życia i strasznie mi ciężko. Na szczęście jakoś opatrznościowo wziąłem ze sobą antybiotyk, więc żywię nadzieję, że za tydzień ożyję i podołam zobowiązaniom...

A dziś przed oczami staje nam miłosirdzie... Ono jest szalenie trudne. Ale, jak dziś powiedział nasz kaznodzieja, polega ono głównie na tym, żeby odnaleźć w sobie taką siłę, którą pozwoli przedrzeć się naszemu wzrokowi przez zniechęcającą niejednokrotnie ludzką powłokę. Bywa to powłoka brudu, odoru, czy zniechęcającego zachowania. Ale odkładając uprzedzenia i wrażliwośc estetyczną na bok, jesteśmy w stanie zobaczyć człowieka w jego najgłębszych potrzebach, do których z pewnością należy potrzeba bycia przyjętym i zaakceptowanym. Nie zawsze chodzi o grosz. Ale dużo trudniej zamienić z żebrakiem kilka słów, niż dać mu złotówkę. Widzę to w moim życiu. Tak jest prościej. Ta niewidzialna granica sprawia, że załatwiam sobie często spokój sumienia prostymi hasłami-kluczami. Na przykład - pewnie zbiera na wódkę, albo też - może tak wybrał i odpowiada mu taki los... Czasem jednak sam siebie pytam - a tobie by odpowiadał? Nawet gdybyś sądził, że tak jest ci lepiej, to czy rzeczywiście odpowiadałoby ci życie w taki sposób... Ciągle odgrywamy jakieś role, ciągle przed nami jakaś pokusa udawania, często kogoś innego, niż jestem. Niestety zwykle ambicje sięgają dalej niż możliwości. Nikt nie chce udawać kogoś, komu gorzej, wszyscy zgrywamy tych, którym lepiej, niż w rzeczywistości. Przychodzi mi do głowy św. Franciszek, który u początku nawrócenia, podczas podróży do Rzymu, zamienia się miejscami z pewnym żebrakiem, doświadcza jego losu i może to pozwala mu zrozumieć lepiej o co chodzi Jezusowi, kiedy mówi o miłosierdziu... Ja też chciałbym lepiej rozumieć... ale nade wszystko czynić...