Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

ocalić...

2011-03-07

Mili Moi...

Dziś 1747 dzień mojego kapłaństwa... Czas płynie nieubłagalnie i nie w tym rzecz, żebym się nad tym faktem użalał, ale pomyślałem dziś, że każda chwila powina być wykorzystywana jak najlepiej. Tobiasz mi to bardzo uświadomił - to ten, który grzebie umarłych, mimo że było to zabronione. Człowiek, który nie może spokojnie spożyć kolacji mając świadomośc, że inny człowiek jest w pogardzie do tego stopnia, że odmawia mu się nawet pogrzebania jego ciała. Każda chwila jest dobra, żeby czynić miłosierdzie. Każda chwila jest dobra, żeby kochać. Nie można tracić czasu, bo on nigdy nie wraca...

Wróciłem dziś w medytacji do św. Piotra. To postać, która w moim sercu ma szczególne miejsce i wiele razy już o nim pisałem... Taka "nieuczesana" ta jego miłość do Jezusa, taka słaba i podatna na zwątpienia. Ale jednocześnie gdzieś najgłębiej w sercu taka konsekwentna. Piotr nie tracił czasu - kochał w każdej chwili, każdym uderzeniem swojego serca. Nawet kiedy nie rozumiał, nawet kiedy zdradził - miłość pozwoliła mu się dźwignąć. A kiedy już więcej zrozumiał, ta miłość właśnie popychała go do czynów po ludzku szalonych, popychała go do miłosierdzia wobec człowieka, każdego człowieka, który jeszcze nie odkrył Jezusa.

Pomyślałem dziś - Michale, gdzie ta gorliwość miłości w tobie? Przecież zupełnie spokojnie możesz zasiąść do kolacji i nie przeszkadza ci świadomość, że być może dwa bloki dalej mieszka ktoś, kto dziś nic nie miał jeszcze w ustach. Położysz się spać w ciepłym pokoiku, kiedy wielu innych spędzi tę noc, jak co dzień, na dworcu, albo na ulicy. Jutro się obudzisz, przeżegnasz, zrobisz aromatyczną kawkę i będziesz z radością wychwalał Pana Boga za kolejny dzień, który ci dał, a wielu innych zacznie dzień od myśli jak tu powiedzieć dzieciom, że nie pojadą z klasą do teatru, nie wyjadą nigdzie na wakacje, nie dostaną nowych butów... Oczywiście bardzo łatwo powiedzieć sobie - Michale, przecież nie zbawisz całego świata i nic nie pomoże tym ludziom, że zakręcisz u siebie kaloryfer, albo przekażesz swój przydziałowy jogurt na biedne dzieci, a ty go nie zjesz... Łatwo sobie wytłumaczyć, ale niepokój zostaje. Czy robię wszystko, w każdej chwili, nie marnując żadnej okazji, aby pokazać innym Jezusa w potędze Jego miłości i miłosierdzia? Czy moje świadectwo życia jest li tylko deklaracją, czy też rzeczywistym i konsekwentnym zmaganiem się z całym złem, zasianym przez demona w tym świecie...?

Po raz kolejny uświadamia mi to potrzebę czujności. Tak wiele pracy w tej winnicy, którą zasadził Pan, a której na imię świat, a owoce nie należą do mnie, tylko do Niego. Dziś jeden z braci powiedział mi - za bardzo się martwisz, nie bierz sobie tak wszystkiego do serca, bo patrząc na ciebie - zawał murowany. Nie umiem. Może to nadwrażliwość, a może po prostu wrażliwość... Boli to, że czasem nie wiem co zrobić... Czasem jak Tobiasz mam ochotę się rozpłakać nad niesprawiedliwością i faktem, że mój zakręcony kaloryfer i ofiarowany jogurt mają tak znikome znaczenie... Ale czy miłość rzeczywiście zważa na wielkość czynu, czy raczej uwzględnia jego adresata. Może nie ważne jak bardzo jestem w stanie pomóc, ale ważne, że chcę. Wczoraj godzinę rozmawiałem z człowiekiem, który ma wielki problem - wiedziałem o tym, więc kilka dni temu wysłałem mu smsa z wieścią, że się modlę, że pamiętam, z pytaniem czy mogę pomóc? Wczoraj mi powiedział jak ważne to było dla niego. Powiedział - Michał, dla mnie to był znak, że ktoś o mnie myśli, że ktoś pamięta, zrobiło mi się lżej. Czy to już miłość? Czy to wystarczy? Nie wiem. Ale choćbym nic więcej nie był w stanie zrobić, chwała Bogu, że choć do tego mnie natchnął. Miłość ocala życie. Jeśli już nie to ziemskie (jak w przypadku posługi Tobiasza), to z pewnością życie wieczne. Bo ono ma w niej swe źródło. Miłość i miłosierdzie jest źródłem życia. Dla wszystkich.