Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

zawody...

2011-03-04

Mili Moi...

Jakaś niezwykła fascynacja, czy też ekscytacja pobrzmiewa w dzisiejszy fragmencie Listu do Filipian, który odczytywaliśmy na liturgii. Paweł pisze, że wszystko uznaje za śmieci dla jednej wartości - dla poznania Jezusa Chrystusa... To mnie bardzo porusza, bo nawet jeśli Paweł świadomie przesadza, to chyba chce powiedzieć, że nic, ale to absolutnie nic nie może się równać z Jezusem, który stał się centrum jego życia... Od chwili nawrócenia Paweł rozpoczął swój szaleńczy bieg, przyspieszył w sposób niezwykły i obrał jeden, zasadniczy kierunek... Pisze, że chce mieć udział nie tylko w chwale Jezusa, ale również w Jego cierpieniach, aby zrodził się w nim nowy człowiek... Pisze, że jego pragnienie jest wręcz szalone - chce znaleźć się w Nim. Tak jakby chciał powiedzieć, że nie ma nic piękniejszego nad zjednoczenie, tak ścisłe zjednoczenie z Mistrzem... Z wszystkiego się wyzuł, z wszystkiego zrezygnował. Co więcej, nie odczuwa z tego powodu żadnego smutku, nie ma w nim poczucia straty. Nic nie jest warte tak wiele, co sam Pan...

Z wielkim podziwem patrzę dziś na to jego zdecydowanie. On postawił na jedną kartę, nie oglądając się wstecz. Nic, ani nikt nie jest w stanie go zatrzymać w tym wytrwałym biegu ku wyznaczonej mecie. Sam zdobyty przez Jezusa, chce zdobyć każdą możliwą nagrodę, która z Nim jest związana. Wie, że jest o co walczyć i chce wziąć udział w tych zawodach, jak o tym napisze w innym miejscu. Wpatrzony w przyszłość, wpatrzony w ideał, wpatrzony w Jezusa. Ile w tym wszystkim życia!!! Nie ma miejsca na spowolnienie biegu, nie ma miejsca na nudę, na gnuśność, na bierność. Nie!!! Jest życie, dla którego źródłem jest sam Pan, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala... Też tak chcę - mam ochotę zakrzyknąć. Też chcę, żeby nic nie było ważniejsze w moim życiu, niż mój Pan i Jego chwała. Nie chcę zwalniać, nie chcę się zatrzymywać w tej drodze, nie chcę się użalać nad sobą, nie chcę tracić czasu na to, co nie rodzi życia, ale wręcz przeciwnie, wysysa je ze mnie i odbiera radość... To jest prawdziwy bieg po zwycięstwo...

Ale żeby taki bieg był możliwy, potrzeba całego zastępu ludzi, którzy wspierają i towarzyszą. Mam tę łaskę, że tacy ludzie są blisko mnie. Dziś modliłem się za nich podczas Eucharystii. Myślę tu w sposób szczególny o Apostolacie Margaretka. Są to ludzie, którzy z modlitwy za kapłanów czynią swoje życiowe zobowiązanie. Siedmioosobowe zespoły omadlają wybranego kapłana przez cały tydzień - każda osoba jednego dnia. To niezwykły dar, za który nigdy nie zdołam się odwdzięczyć i do którego przywiązuję niezwykłą wagę. Rok temu, na urodziny, otrzymałem w prezencie trzy takie grupy. We wspólnocie Syjon 21 osób zadeklarowało regularną modlitwę za mnie. W sumie takich grup mam już osiem. 56 osób, które trwają na modlitwie ze mną i za mnie. Wiem, że z nimi nie zginę. Odwdzięczyć się mogę tylko moją gorliwością, świętością posługi i życia i swoją modlitwą... Co dziś starałem się czynić... Wierzę, że z tym sztabem dobiegnę...

A co poza tym? Ano jutro skończę 31 lat... Nie przeżywam tego już tak boleśnie jak w ubiegłym roku. Granica trzydziestki przekroczona... już tak nie boli:) Jutro ma się pojawić o. Mateusz z projektem ewangelicznych komentarzy na Wielki Post. O co chodzi? O niedzielne spotkanie ze Słowem, które ma być w wersji... filmowej. Mam wygłosić kilka komentarzy do kamery. Niech chwała Boża się szerzy...

A z radości... chyba już mogę się nią podzielić:) Kiedyś pisałem, że w czasie spaceru z kijami przyszedł mi do łba pewien pomysł, którego nie zdradziłem, ale wspominałem, że przysporzy mi niemałej pracy, jeśli dojdzie do skutku. Wydaje się, że jednak dojdzie, więc już mogę napisać. Otóż 25 czerwca przy naszej parafii będzie miało miejsce wielkie wydarzenie ewangelizacyjne. Szkoła Nowej Ewangelizacji poprowadzi nas w modlitwie, a potem zagra zespół "30 synów i 40 wnuków jeżdżących na 70 oślętach", znakomita grupa z Wrocławia. Czeka mnie w związku z tym naprawdę sporo pracy...

Trwają też poszukiwania służb pielgrzymkowych, a zwłaszcza kierowcy na "bagażówkę". Dziś miałem spotkanie z potencjalnymi dobroczyńcami w tym względzie. Proszę was o westchnienie w tej intencji, bo bardzo wiele może się wydarzyć dobrego w najbliższe dni. A kierowca nam bardzo potrzebny i jest to coroczny problem trudny do pokonania.