Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

kariera zakonna...

2011-03-02

Mili Moi...

Za chwilę ruszamy pożegnać tu na ziemi naszego współbrata, o. Efrema (na zdjęciu). Przyznam, że odejście tego pogodnego człowieka po raz kolejny skierowało moje myśli na temat czujności, bo nie znamy dnia, ani godziny. Zresztą jest tak przy każdym pogrzebie w naszej rodzinie zakonnej. Zawsze wówczas myślę o swojej gotowości na "piękne spotkanie, spotkanie, którego nie zna nikt"... Dzisiejsze Słowo jakoś dodatkowo mnie motywuje... Służba... Przecież po to przyszedłem do zakonu, tak jak o. Efrem i pewnie każdy z nas, zakonników... Po to przyszliśmy. A jak jest dziś? Czy czasem, niczym synowie Zebedeusza, nie próbuję na siłę realizować swoich marzeń, pragnień, tęsknot? Przecież nie przyszedłem tu zrobić kariery "na plecach Boga", nie chcę tak... A jednak nie sposób się ustrzec całkowicie myślenia tego świata. Tak często bezradnie stwierdzam, że pochwały mnie cieszą, może nawet więcej, niż powinny. Zawsze podkreślam, że gdybym w nie wszystkie wierzył, to nic, tylko odwiesić habit na kołek i robić karierę w świecie... Oczywiście anegdotycznie o tym mówię... Ale już całkiem realnie, czasem przychodzi myślenie a'la Zebedeusze... Skoro wśród Apostołów się zdarzało, to czemu my mamy być lepsi? Mam wrażenie, że na pewnym etapie formacji, spory o pierwszeństwo zdarzały im się nader często...

Odpowiedzią na to wszystko, co rodzi się w sercu jest obraz męki Zbawiciela, który On sam zresztą dziś kreśli. To jest jedyny rodzaj kariery w Kościele - zstępowanie w dół. Ku pokorze, ku poskromieniu swoich namiętności i żądz, ku naśladowaniu Jezusa aż do końca. Wiele trudu trzeba włożyć najpierw w zaakceptowanie takiego planu, a potem w jego realizację. A co z tymi, którzy jednak go nie przyjmują i idą po swojemu, także w Kościele? Nie wiem. Św. Franciszek nakazywał braciom, aby nie gardzili odzianymi w miękkie i piękne szaty, ale aby traktowali wszystkich jak braci. Ktokolwiek próbował, wie, że to nie łatwe. Ale świadomość, że idziemy razem do Jerozolimy, że Jezus nas wyprzedza, że On to wszystko, co na nas tam czeka, już przeżył, tego wszystkiego doświadczył, co więcej, nie zostawi nas samymi, to dodaje siły i ochoty, żeby się zmagać... I wejść na drogę Jego kariery, kariery Jezusa Ukrzyżowanego. To jest droga zwycięstwa, to jest droga życia... O tym dziś będę myślał stojąc nad mogiłą o. Efrema, człowieka, który nigdy nie zrobił kariery na sposób Zebedeuszów, zakonnika, który już spotkał się z Tym, za którym kroczył wiernie całe swoje życie... Proszę was o westchnienie do Pana w jego intencji...